Tylko te 4 kraje są wolne od wpływów UE, Rothschildów i Sorosa. To dlatego mają problemy!

Mówi się, że nic nie dzieje się bez powodu. W istocie – w dzisiejszym świecie, a szczególnie w wielkiej polityce, jeżeli coś ma miejsce, to mało prawdopodobne, że jest to przypadek.

Przez tysiące lat ludzkość kształtowała swoją hierarchię. Żyliśmy zapewne w setkach ustrojów, systemów, dzieliliśmy się na różne warstwy społeczne.

Jednak od zarania dziejów zgubą dla człowieczeństwa najczęściej okazują się: żądza władzy i pieniądze (albo ich dawne odpowiedniki).

Niestety. Ludzie, którzy stali się na przestrzeni lat tak bogaci, że właściwie żadne dobra materialne nie są już w stanie sprawiać im przyjemności, ukształtowali w sobie chore pragnienie zmieniania świata, opcjonalnie – tym światem

rządzenia. Poniżej trochę o rodzinach i ludziach, którzy opinii publicznej są szeroko znani, bo i niełatwo zatajać rzeczy, które dotyczą miliardów ludzi.

Rothschild (pl. Rotszyld) – międzynarodowa rodzina niemieckich Żydów, związana z bankowością i finansami, z nadanymi przez rządy Austrii i Wielkiej Brytanii tytułami szlacheckimi, posiadająca silną pozycję w Europie. Jest to jedna z najbogatszych rodzin na świecie. W XIX wieku nazwisko Rothschildów było synonimem bogactwa. Dziś ludzie związani z Rothschildami i sami członkowie rodziny często zabierają głos w kwestiach polityki. Czy mają na nią wpływ? To raczej oczywiste.

Najbogatsze rodziny świata oraz ludzie pokroju Georga Sorosa (amerykański miliarder węgiersko-żydowskiego pochodzenia, zwolennik przerobienia Europy na jedno superpaństwo) obracają takim kapitałem, jakiego przeciętny, nawet w naszym rozumieniu bogaty człowiek, nie jest w stanie sobie wyobrazić. Rothschildowie, nieżyjący już David Rockefeller i ludzie z tego otoczenia oraz wspomniany Soros najprawdopodobniej mają wpływ na większość – jeśli nie prawie wszystkie – rządy na świecie.

Ale właśnie – są wyjątki…

Jakie? Niestety nieliczne. Które kraje mają dziś największe problemy i które są przez zachodni establishment atakowane najmocniej? Dlaczego Amerykanie i UE mają niepohamowaną chrapkę, by do tych państw wkroczyć?

Syria – której prezydent Baszar al-Asad jest przedstawiany jako potwór we wszystkich, bez wyjątku, największych mediach świata. Korea Północna, która chorobliwie nienawidzi zachodnich imperialistów, ale – na pewno w kilku kwestiach – ma ku temu powody. Rosja, w której obywatele cenią Putina, a w Europie opisywani są jako uciśniony naród. I Chiny. No, Chinom raczej nikt nie może podskoczyć, bo to jedno z większych mocarstw, a już na pewno najbogatszy kraj. Za to niemal wszyscy mieliby ochotę zniszczyć je ekonomicznie. Nawet na polsko-chińskie negocjacje handlowe Bruksela kręciła nosem.

Syria, Korea Północna, Rosja – te kraje jeszcze bronią się przed wpływami. Czy to przypadek, że są zewsząd atakowane, w jednym z nich toczy się wojna, a w pozostałych być może wkrótce też będzie?

Syria, Rosja i Korea Północna to kraje, które kurczowo chcą trzymać się swoich zasad i bronią się przed wprowadzeniem demokracji, której – podejrzanie mocno – domagają się politycy zachodni. I nie chodzi tu o to, żeby chwalić Koreę Północną, która bez wątpienia jest państwem aż nadto totalitarnym. Ale należy też postarać się zrozumieć nieprzeciętne przerażenie tego narodu na myśl, że mogliby zbratać się z “nowoczesnym” zachodem, albo przyjąć na swoją ziemię Amerykanów. Wymienione wyżej kraje to jedne z nielicznych, do których nie dotarło jeszcze zachodnie zepsucie – wszechobecne marsze równości pełne mężczyzn w lateksowych leginsach, mieszanie kultur, pobłażliwość dla terrorystów i rozkazy z “rządu centralnego”, które do nas na przykład przychodzą z Brukseli.

Nie dotarły też dziesiątki, setki, tysiące organizacji antyrasistowskich, walczących z ksenofobią czy homofobią, które widzą te zjawiska tam, gdzie ich nie ma i tak naprawdę napuszczają zainteresowane grupy na siebie nawzajem. Tworzą atmosferę zagrożenia i promuję wszelkie -fobie oraz -sizmy, żeby żyć.

Niestety smutna prawda jest taka, że każdego przywódcę i każdy rząd, który próbuje i będzie próbował rządzić swoim krajem po swojemu, nie zważając na brukselskie czy waszyngtońskie “wzywanie” do określonych działań, będzie nam przez światowy establishment opisywany jako nieobliczalny, populistyczny i niebezpieczny. A może to niebezpieczni są ludzie, którzy chcą zdalnie sterować ludzkością, bo taki mają kaprys?

źródło: wRealu24.pl
  1. Obrzezany Jerzy napisał(a):

    Jebac tych co nas jebia😈

  2. sekator napisał(a):

    Zagrożeniem dla świata są żydzi!. To masoni, iluminaci i lichwiarze tego świata!. Wywołują wojny, eksterminują własnych braci i depopulują wszystkie narody. Przy pomocy Hitlera i Stalina, przetrzebili najpierw własne stado, pozbywając się roszczeniowej biedoty!. To oni produkowali używany w obozach zagłady „cyklon B”!. Następnie rękami wybranych przez siebie prezydentów USA, zawładnęli światowymi zapasami ropy i gazu!. Potem, wyimaginowanymi roszczeniami, zawalili gospodarki wielu krajów!. Do dziś zawłaszczają kraje Europy, narzucają im rządy i prawo!. Wystarczy popatrzeć, na dostojne oblicza naszych i unijnych polityków!…

  3. thom napisał(a):

    Nic nowego nie napisałeś, kto obalił komunę bo na pewno nie solidarność, kto obalił mur Berliński bo na pewno nie opozycja DDR. Dlaczego USA zdestabilizowało Bliski Wschód, bo tam niema demokracji? Dlaczego usuwany jest system monetarny, bo to takie dobre dla ludzi ? GMO, hematrials i inne świństwa to po to aby nam się lepiej żyło?

  4. Zmeczony napisał(a):

    To o czym wiadomo od dawna wreszcie zaczyna wychodzic na jaw,zaczyna sie o tym mowic glosno.Oby jak najglosniej,zeby wreszcie dotarlo do szerokich mas, oglupialych spoleczeñstw,zeby wreszcie media przestaly robic wode z mozgu ludziom na calym swiecie.Swiadomosc okresla wolnosc i im jest jej wiecej,tym latwiej odroznic prawde od klamstwa i przeciwdzialac zlu.Dlatego nie Putin,nie czubek z Korei i nie bandyta z Syrii sa zagrozeniem dla pokoju,tylko diabel w cialach tych iluminatomasonow.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.