Jakie byłyby konsekwencje geopolityczne starcia konwencjonalnego NATO-Rosja?

Wiele mówi się o potędze NATO, opierającej się głównie na rzekomej sile wojsk amerykańskich, których w Europie prawie nie ma. Jeszcze więcej mamy informacji o potędze rosyjskiej, straszenie Rosją z jej armią na pierwszym planie jest swojego rodzaju standardem i jest prawie powszechne. Wyobraźmy sobie więc starcie konwencjonalne, bez użycia broni masowego rażenia pomiędzy NATO a Rosją, o co nie jest trudno w okresie, kiedy stale dochodzi do incydentów samolotów, czy też okrętów stron. Prawdopodobieństwo, że dojdzie do kolizji w powietrzu, albo dosłownie przez przypadek będzie zapoczątkowany większy ciąg zdarzeń, jest bardzo wysokie.

Może się to przerodzić w lokalny konflikt o znaczeniu bardziej prestiżowym, niż strategicznym, jednakże konsekwencje polityczne tego typu zdarzenia byłyby druzgocące dla relacji obu stron. To nie jest scenariusz fikcji, w zeszłym roku przecież doszło do strącenia rosyjskiego samolotu nad Syrią, przez natowskie (tureckie) lotnictwo. Sprawa wcale nie jest dla Rosjan zamknięta.

Mamy w tym zakresie szereg bardzo poważnych komplikacji, ponieważ NATO nie jest jednorodne i jego członkowie mają różne interesy, w znacznej mierze różnicujące ich pozycję strategiczną wobec Rosji.

Sam scenariusz incydentu nie ma znaczenia, to może być wynik przypadku, który się sam rozwinie. Jak również może to być również celowo przeprowadzony scenariusz, obliczony na stworzenie nowej sytuacji politycznej. Chyba właśnie takiego scenariusza trzeba się obawiać najbardziej, ponieważ mogą z niego wynikać niesłychanie złożone następstwa, w tym przede wszystkim wynikające z różnic w postrzeganiu sytuacji i wpływaniu na nią w ramach NATO. Konsekwencje rozegrania takiego scenariusza, mogą być dla nas wszystkich wstrząsające, w zasadzie jakby jakiś kraj dopuścił się prowokacji i spowodował konflikt, albo bez względu na pochodzenie agresorów – byłoby to mniej więcej tak publicznie pokazane. To powstaje realne ryzyko rozpadu NATO, a na pewno jego politycznego podziału

Głównym wyzwaniem byłoby zachowanie się dwóch kategorii państw. Mamy kraje, które prowadzą bardzo dużą wymianę handlową z Federacją Rosyjską. Mamy również kraje, które są uzależnione od tej wymiany z Federacją, w stopniu mającym istotne znaczenie gospodarcze. W pierwszej grupie są Niemcy, Austria, Włochy, Holandia i Francja. W drugiej grupie są Niemcy, Austria i Holandia. Najważniejsze oczywiście są Niemcy, silnie uzależnione od dostaw rosyjskich paliw, bez których ich gospodarka doznałaby bardzo silnego wstrząsu. Te państwa, nie mają żadnego interesu w konfliktowaniu się z Federacją Rosyjską, a na ewentualnym konflikcie bardzo stracą. Wystarczy zamrozić aktywa i zabronić robienia przelewów, konsekwencje będą natychmiast odczuwalne w rożnych miejscach w Europie. Wystarczy przypomnieć sobie, w których krajach po wprowadzeniu sankcji zanurkowały na giełdach liczne spółki uzależnione od kontraktów z Rosją i w Rosji.

Niemcy nie mogą sobie pozwolić na przerwę w otrzymywaniu rosyjskiego gazu, co więcej w ogóle jak sobie wyobrazić konflikt na linii NATO-Rosja, w którym aktywnie uczestniczą Niemcy – równolegle – pompując gaz i ropę naftową! Podobnie np. Gospodarki Włoch, Austrii i Holandii są bardzo silnie uzależnione od relacji z Rosją. Zderzenie geopolityczne z aspektem militarnym, spowodowałoby bardzo dziwną sytuację. W zasadzie, to nawet dziwniejszą od obecnej.

Sytuacja w jakiej obecnie jesteśmy, to funkcjonowanie w warunkach jakichś dziwnych i nielegalnych z punktu widzenia międzynarodowych zasad handlu – sankcji, w praktyce wojny handlowej, która miała na celu wydrenowanie Rosji z zasobów. Jednak to się nie udało, Rosja odnotowała wzrost gospodarczy, chociaż rzeczywiście było bardzo ciężko pod względem finansowym. W wyniku procesów dostosowawczych, Rosja stała się krajem praktycznie niezależnym od importu żywności i wielu innych towarów. Konsekwencją więc sankcji jest silne uodpornienie się Rosji na zachodnie economic power. Czy Zachód uniezależnił się od rosyjskich surowców? W tym przede wszystkim od energii? Teoretycznie są takie rozwiązania jak polski, czy litewski gazoport. Jednak musimy mieć świadomość, że w przypadku odcięcia dostaw, wszystko będzie mało – bo Niemcy potrzebują samego gazu o wiele więcej, niż cała unijna Europa Środkowa.

 

Na to nakładają się Amerykanie, którzy mogą chcieć wbić klin pomiędzy Niemcy a Rosję, nie trzeba być geniuszem, żeby domyśleć się, gdzie ten klin ma być wbijany – i czyimi trupami! Zderzenie polityczno-wojskowe Niemiec z USA, może doprowadzić do faktycznego wygaszenia NATO.

W takim przypadku ponownie wracałoby pytanie o to, w jakim celu przeprowadzono scenariusz konfliktu, jesteśmy przygotowywani od bardzo dawna przez media, do nieuchronności rosyjskiej agresji, która oczywiście będzie miała wymiar hybrydowy. Ostatnio na Litwie tamtejsze władze ćwiczyły scenariusz zajęcia posterunku Policji przez niezidentyfikowaną formację zbrojną, żeby było już zupełnie nienormalnie, było to na obszarze zamieszkałym w dominującej części przez Polaków. Czy w scenariuszowaniu i przewidywaniu konsekwencji, bierze się pod uwagę aspekt, że mogłaby to być np. autoprowokacja lub zdarzenie innego rodzaju inspirowane przez czynniki trzecie? Co wówczas? Trzeba brać pod uwagę to, że komuś, kto dzisiaj czerpie z z relacji z Rosją olbrzymie korzyści gospodarcze, może zależeć na tym, żeby nasze stosunki uległy dewastacji właśnie przez incydent zbrojny. Wówczas propaganda, która na codzień myli się co do historycznej przynależności obozów zagłady, nie miałaby żadnego problemu w wykreowaniu wizerunku Polski, jako nieobliczalnego państwa, które dąży do konfliktu i jest nieprzewidywalne. Oczywiście bardzo pomogłaby w tym sieć propagandowych mediów, w Polsce, które specjalizują się już od dłuższego czasu w ujadaniu na Ministra Obrony Narodowej i generalnie celują w rusofobii. Ponieważ polskie władze nie mają dobrej prasy na Zachodzie i są postrzegane w sposób trudny do bezpośredniego przedstawienia, nie można się spodziewać, żeby ktokolwiek chciał zerwać swoje związki z Rosją i iść nam z pomocą!

Rozwinięcie się takiego biegu wypadków wcale nie jest niemożliwe. Możemy być w niego wmanewrowani zarówno my, jak i Rosjanie. Rozgrywającym może być czynnik trzeci, któremu na rękę będzie wyeliminowanie Polski z kręgu krajów wiarygodnych. Jednak relacje międzynarodowe nie są tu jedynym wyznacznikiem możliwych problemów. Wystarczy pomyśleć o tym, jaka to burza by się rozpętała w Polsce, jakie mielibyśmy oskarżenia o to, że nie zabiegaliśmy o pomoc, że jesteśmy niewiarygodni dla sojuszników itd. Prawie na pewno w takim scenariuszu doszłoby do poważnego wstrząsu politycznego w kraju, który jeszcze bardziej osłabiłby kraj.

Główną konsekwencją geopolityczną starcia konwencjonalnego NATO-Rosja, może być wyeliminowanie wiarygodności militarnej i politycznej Sojuszu. Może się to zdarzyć na linii Waszyngton-Berlin, albo poprzez eliminację zobowiązań wobec krajów w Europie Środkowej. W praktyce średniookresowej nic by się nie zmieniło, tylko zmieniłby się nasz buforowy status. W konsekwencji – mielibyśmy nową sytuację w regionie, w tym możliwe nowe rozdania.

Po zdarzeniach Zachód zrobiłby wszystko, żeby się porozumieć z Rosją, oczywiście kosztem krajów buforowych, którym obie strony zagwarantowałyby bezpieczeństwo i nienaruszalność granic. Podobnie, jak to gwarantowano Ukrainie w Budapeszcie.

  1. Kimbur napisał(a):

    Na mapie nie ma miasta Łodzi – trzeciego pod względem wielkości w Polsce. Czyżby już zlikwidowane?

  2. Henio wielka dzida napisał(a):

    Polak a Rusek to jeden karaluch co wytrzyma wszystko i wszystkich zachód nas okrada bo ma jasny interes w tym dlaczego Polacy nie idą na wschód poprostu już mamy takie długi na zachodzie że nam się to nie opłaca

  3. sekator napisał(a):

    NATO istnieje tylko teoretycznie, tak jak w epoce PO, nasz kraj!. Gdyby Putin zaatakował sojusz, Niemcy i Francja storpedują obronę, ogłaszając neutralność!. Agentura Kremla nie kiwnie palcem, przeciwko Rosji!.

    • P napisał(a):

      A Maciora rozwala nasze służby państwowe, rozwalił WSI pokazując światu naszych agentów, robi wszystko aby osłabić nasz kraj. A słaba Polska to silna Rosja – wszystko wskazuje, że Antek M. to agent rosyjski.

      • sekator napisał(a):

        Co za stek bzdur!. To najlepszy minister obrony od 100 lat. WSI, to była polskojęzyczna placówka GRU!. Pokazał światu, że Polska nie jest już, państwem satelickim Rosji!. Tak na marginesie, to Antek, u szewca drewniane szpilki prostuje!. Szacunek do ludzi wynosi się z domu?. Z rynsztoka, tylko nienawiść i bluzgi?…

  4. tteis77 napisał(a):

    po co tyle gadania, i tak nic nie robicie.

  5. tteis77 napisał(a):

    powiedzcie, po co to „darcie się” skoro nikt nikomu nic nie może zrobić i nie dojdzie do żadnej wojny. „otwarte usta, puste słowa. Zamknięte usta, otwarte oczy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.