Czerwony deszcz spadł w Polsce wywołując panikę

Zjawiska, które jeszcze kilka stuleci temu uważano za zwiastun nadchodzącego końca świata, dzisiaj traktujemy jedynie jako ciekawostkę. Należą do nich krwawe deszcze, które choć mogą straszyć swoim wyglądem, kataklizmu nie zwiastują. Skąd się biorą?

Krwawe deszcze padały na Europę od zawsze, a dokładniej od kiedy istnieje Sahara, ponieważ to właśnie ona jest ich źródłem. Nad pustyniami zazwyczaj panują ośrodki wysokiego ciśnienia, które charakteryzują się suchym powietrzem oraz dużymi wahaniami temperatury między dniem i nocą.

czerwony deszcz

Jednak od czasu do czasu nad największą pustynię świata nadciągają, czy to atlantyckie czy też śródziemnomorskie niże. Powodują one duże zróżnicowanie ciśnienia, które z kolei gwałtownie zwiększa prędkość przepływu powietrza. W efekcie porywisty wiatr zaczyna unosić tony piasku i pyłu, a następnie przenosi go w różnych kierunkach.

Ich wędrówka na zachód, w kierunku wód Atlantyku, oznacza zamiecie piaskowe na Wyspach Kanaryjskich. Piasek jest w ten sposób w stanie pokonać tysiące kilometrów i dotrzeć nad Amazonię w Ameryce Południowej. Wraz z piaskiem dociera tam fosfor, który jest głównym składnikiem odżywczym dla soczyście zielonej roślinności tropikalnej.

czerwony deszcz

Sytuacja staje się znacznie poważniejsza, jeśli wiatr wieje z południa. Wówczas chmura piasku pędzi w kierunku Europy, podobnie jak wulkaniczny popiół, stwarzając zagrożenie dla samolotowych silników.

Krwawy deszcz kilka razy w roku

Najczęściej nawiedzanymi przez zamiecie piaskowe regionami są Hiszpania, Włochy i Grecja. Rzadziej ma to miejsce na Wyspach Brytyjskich, we Francji, w Niemczech czy w Polsce. Jednak przynajmniej kilka razy do roku saharyjskie piaski wędrują wysoko ponad naszym krajem.

Tam ziarenka piasku stają się tzw. jądrem kondensacji, na którym osadzają się i łączą ze sobą krople wody. Kiedy są na tyle duże, aby ostać się pionowym ruchom powietrza, tzw. prądom wstępującym, wówczas zaczynają opadać na ziemię w postaci deszczu.

Jednak nie jest to zwyczajny deszcz, lecz deszcz krwawy, bo żółto-pomarańczowy piasek barwi krople na zatrważający kolor, który brudzi rozwieszone pranie, chodniki i karoserie samochodowe. Zdarzało się, że ulicami płynęły czerwone potoki.

czerwony deszcz

Takie obrazy niegdyś łączono z zapowiedzią rychłego końca świata. Dzisiaj zazwyczaj są brane za skażenie chemiczne. Analizy w większości przypadków wskazują na dużą zwartość kwarcu w takich krwawych opadach, co ujawnia, że jest to zwyczajny pustynny piasek. Bywało, że na Polskę spadały krwawe śniegi. Chyba najbardziej nagłośniony przykład tego zjawiska mieliśmy w lutym 2004 roku na Podkarpaciu. Ostatnio żółto-pomarańczowy śnieg spadł w Tatrach i na Podhalu w marcu bieżącego roku.

Najbardziej spektakularne krwawe deszcze zdarzają się na obszarach pustynnych, gdzie burze piaskowe to codzienność. Deszcze padają tam rzadko, ale jeśli już się pojawią, to mogą mieć nietypową barwę. To właśnie dlatego opis krwawych deszczy kilkukrotnie pojawia się na kartach Starego i Nowego Testamentu.

Dziś już nas nie przerażają, lecz uświadamiają nam, że choć wydaje się iż Sahara znajduje się bardzo daleko, to jednak dla zjawisk zachodzących w atmosferze, to niewielka odległość.

źródło: Twoja Pogoda
  1. xzx napisał(a):

    ta strona to jest strata czasu =-D

  2. wdm napisał(a):

    Cóż to za info? W tekście informacja, że krwawy deszcz spadł w Polsce, zaciekawiony, bo dzisiaj spadł u mnie śnieg (!) w Krakowie, wchodzę poczytać, gdzie ten czerwony deszcz w PL, gdzie ta panika, ale w tekście nic o tym nie ma, jest za to masa nie związanych z tytułem kwestii i zdjęcie jakiejś żółtej dziewczynki z Greenpeace nabierającej „wody” ze statku, jako dowód w sprawie przeciwko wielorybnikom, porąbanie z pop…niem i stracony czas!

    • Wojox napisał(a):

      wiesz to jest ta tendencja do spłaszczania informacji i uspokajania.
      To jakby było takie info :
      „Padający deszcz ryb nad Krakowskim rynkiem, nie ma co się przejmować, zjawisko to występuje dosyć często, ostatnio za króla Sasa…. bla bla bla..”
      A dzieją się dziwy niestety i żadne tłumaczenia tego nie zmienią..

      • wdm napisał(a):

        No niezupełnie. To raczej tak, jakby tytuł był o „rybach nad rynkiem w Krakowie”, a tekst o brazylijskim zjawisku ze zdjęciami ukazującymi krokodyle w Nilu… czyli zupełnie bez sensu i ładu, no bo gdzie ten deszcz? w tytule? Tak się nie konstruuje artykułów. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.