Czy zagłada nadejdzie z kosmosu ?

Jednym z możliwych scenariuszy końca świata jest uderzenie w naszą planetę meteorytu, lub komety. Naukowcy już wiele lat temu zdali sobie z tego sprawę, dlatego obiekty, które w przyszłości mogą stanowić zagrożenie dla Ziemi są stale monitorowane. Jednak na chwilę obecną Ziemia jest praktycznie bezbronna, nie istnieją bowiem żadne sprawdzone metody, które mogłyby ochronić nas przed taką katastrofą.

 

Wielu ludzi nawet nie zdaję sobie sprawy, że tak naprawdę nasza planeta jest nieustannie bombardowana ogromną ilością odłamków skalnych. Badania Petera Browna z uniwersytetu stanowego Zachodniego Ontario dowodzą, że nad naszymi głowami trwa prawdziwa kanonada. Średnio raz w miesiącu w Ziemię uderza skalny odłamek wielkości piłki nożnej, który wybucha w górnych warstwach atmosfery z siłą 300 ton trotylu. Raz w roku nad naszymi głowami rozrywa się kilkumetrowy głaz, a siła jego eksplozji odpowiada detonacji 5 kiloton trotylu. W każdym dziesięcioleciu na kursie Ziemi trafia się dziesięciometrowa planetoidka, która wybucha z siłą 50 kiloton (tyle mają typowe ładunki jądrowe w arsenałach USA i Rosji).

W historii naszej planety prawdopodobnie nie raz dochodziło do kolizji z dużo większymi obiektami, jeden z nich prawdopodobnie przyczynił się do zagłady dinozaurów, ok. 65 mln lat temu. Do największej katastrofy naszego wieku doszło 30 czerwca 1908 roku. O godzinie 7:17 czasu miejscowego, w odległej części Syberii mieszkańcy okolicznej rzeki pod Kamienna Tunguska zobaczyli na porannym niebie olbrzymią kule ognistą. Po eksplozji uniósł się w górę słup ognia i czarnego dymu.

Gwałtowny podmuch gorącego powietrza wywracał ludzi i zwierzęta, wybijał szyby w oknach. Ewenkowie, rdzenni mieszkańcy Syberii, opowiadali później, że stracili wiele reniferów i psów. Drzewa zostały powywracane na obszarze ponad tysiąca kilometrów kwadratowych. Niezwykłe zjawiska zaobserwowano nawet w Europie. Odgłosy wybuchu słyszano na obszarze blisko miliona kilometrów kwadratowych, a sejsmografy zarejestrowały drgania skorupy ziemskiej w odległości ponad 800 km na południe od miejsca katastrofy.

Stacje meteorologiczne w całej Syberii doniosły o przejściu fali uderzeniowej, która 5 godzin później dotarła do Anglii. Fala ta okrążyła glob ziemski i została zarejestrowana na Syberii ponownie po upływie 24h. Światło słoneczne, odbijające się od pyłu wyrzuconego do stratosfery, przez kilkanaście nocy oświetlało Europę i Azję.

Obecnie najbardziej niebezpieczną asteroidą zagrażającą naszej planecie jest Apophis – ciało niebieskie o średnicy około 150 metrów, prawdopodobieństwo jego zderzenia z Ziemią wynosi 1 do 45 tysięcy. W 2029 r. Apophis zbliży się na tyle do orbity ziemskiej, że przyciąganie naszej planety może zmienić tor jego lotu i znacznie zwiększyć to prawdopodobieństwo. Gdyby doszło do uderzenia, nastąpiłoby ono 13 kwietnia 2036 r. Eksplozja w momencie zderzenia z Ziemią – choć Apophis jest ledwie asteroidą średniej wielkości – miałaby siłę wystarczającą do unicestwienia miasta wielkości Londynu.
Na wideoklipie stworzonym przez NASA, możemy obejrzeć m.in. symulację uderzenia meteorytu sprzed 65 mln lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.