Erupcja japońskiego wulkanu to wynik silnego trzęsienia ziemi z 2011 r.

wulkan Japonia

W piątek rano, 140 mieszkańców małej japońskiej wyspy Kutinoerabudzima zmuszonych było opuścić wyspę za pomocą łodzi, gdyż po 30 latach uśpienia doszło do reaktywacji wulkanu Sindake. Choć teraz góra uspokoiła się, eksperci nie wykluczają kolejnego potężnego wybuchu. Na wyspie Kutinerabudzima obowiązuje piąty, najwyższy stopień zagrożenia.

Tym razem erupcja nie przyniosła żadnych ofiar śmiertelnych – lekkiemu poparzeniu uległ jedynie rybak. Agencja Meteorologiczna poinformowała, że minutę przed erupcją doszło w rejonie wulkanu do dużego trzęsienia ziemi.
„Jeżeli taka erupcja miałaby miejsce w pobliżu Tokio czy w innych dużych miastach, to byłaby zupełnie inna historia” – mówi Charlie Mandeville, koordynator wulkanicznych zagrożeń w Amerykańskim Serwisie Geologicznym.

Pierwsze oznaki zbliżającej się erupcji wulkanicznej odnotowano 18 maja; wtedy eksperci zaczęli rejestrować pierwsze oznaki zmiany w zachowaniu wulkanu. Z krateru unosiła się para wodna oraz dwutlenek siarki, natomiast w regionie odnotowano serię wstrząsów sejsmicznych. Przepływy piroklastyczne osiągnęły wybrzeże wyspy, na szczęście mieszkańcy zostali na czas ewakuowani i dzięki tym działaniom nikt nie odniósł obrażeń.

Sindake jest typowym stratowulkanem złożonym z naprzemiennych skał rozdrobionych oraz potoków lawy. We wrześniu 2014 r. wybuchła inna góra, zabijając 63 osoby.

Wyspy, które składają się na Japonię, powstały w wyniku aktywności wulkanicznej. Jeden z najbardziej aktywnych sejsmicznie regionów świata leży w strefie „Pierścienia Ognia”, która otacza Ocean Spokojny. W tym regionie w 2009 r. aktywnych było 457 wulkanów, czyli 75 proc. wszystkich wulkanów na świecie.

Wulkanolodzy twierdzą, że ostatni wzrost aktywności wulkanicznej może być związany ze śmiercionośnym trzęsieniem ziemi i tsunami w 2011 roku, kiedy zginęło ponad 20 tys. ludzi.

wulkan Japonia

źródło: krolowa superstar blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.