ESA I NASA porwą asteroidę. Zrobią z niej statek kosmiczny!

Jak uchronić się przed uderzeniem asteroidy? Wysłać w jej stronę statek kosmiczny, doprowadzić do kontrolowanego zderzenia i przejąć nad nią kontrolę. Brzmi jak plan szalonego naukowca, który jednak już niedługo może okazać się prawdą.

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) wraz z Narodową Agencją Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) pracują nad tarczą dla Ziemi, która byłaby w stanie uchronić Ziemię przed obiektami z kosmosu zmierzającymi w jej kierunku.

Jednak zamiast niszczyć asteroidę, naukowcy planują przechwycić ją i przejąć nad nią kontrolę. Ta teoria jest zupełnie inna niż te znane dotychczas, w których planowano zniszczyć obiekt.

– Z tej asteroidy zbudujemy po prostu statek kosmiczny. Zainstalujemy silnik, wydrążymy w środku jakieś tunele. W środku zainstalujemy bazę, a całą asteroidą będziemy mogli latać jak statkiem kosmicznym – dodaje Jerzy Rafalski z Centrum Popularyzacji Kosmosu „Planetarium-Toruń”.

Cała operacja odbędzie się jednak bez udziału człowieka.

Na czym polega misja?

Nad koncepcją misji nadal pracują naukowcy. Zaprezentowali już wstępny projekt podczas spotkania Rady Ministrów ESA, która odbyła się w grudniu 2016 r.

Zgodnie z założeniami w misji ma wziąć udział europejski Asteroid Impact Mission (AIM) oraz amerykański Double Asteroid Redirection Test (DART). Wystrzelenie AIM planowane jest na październik 2020 r. Dotrze on do asteroidy Didymos i jej małego naturalnego satelity, nazywanego Didymoon dopiero w maju 2022 roku.

– Aby chronić Ziemię przed potencjalnym niebezpieczeństwem, musimy lepiej zrozumieć asteroidy – poinformował dr Patrick Michel z Université de Nice – Sophia Antipolis, kierownik zespołu AIM.

AIDA to będzie pierwsza misja, w której sprawdzana będzie możliwość poruszenia asteroidy przez uderzenie statku kosmicznego. Europejska część misji, AIM, będzie badać strukturę malutkiego księżyca. W październiku 2022 roku AIM odsunie się na bezpieczną odległość, z której będzie obserwował zderzenie DART z Didymoonem. Kolejnym etapem będzie analiza wyrzuconej materii.

Mogłoby się wydawać, że w kosmosie panuje permanentny spokój. Nic bardziej mylnego. Przestrzeń kosmiczna jest niczym ruchliwa autostrada, w której nie panują żadne uporządkowane zasady ruchu. W niezliczonej przestrzeni znajduje się ogromna ilość krążących obiektów.

– Gdyby doszło do eksplozji asteroidy nad miastem, gdzieś nad Europą, byłoby to dość niebezpiecznie, ale nadal nie byłoby to zagrożenie dla całego świata. Gdzie więc jest granica? Niektórzy mówią, że gdyby 10-kilometrowa skała uderzyła w Ziemię, wtedy byłoby niebezpiecznie. Bo taka skała podczas uderzenia wyrzuciłaby całe mnóstwo pyłów, dymów w atmosferę i one rozprzestrzeniłyby się po całym globie. Zrobiłoby się po prostu ciemno i zimno przez wiele lat – dodaje Rafalski.

Jak wykrywane są asteroidy?

Najpierw naukowcy przez jakiś czas skanują i fotografują niebo specjalnym teleskopem. Potem następuje analiza zdjęć poprzez ich porównanie. Jeśli badacze zauważają widoczną zmianę położenia poszczególnego obiektu, to wpisują obiekt na specjalną listę. W przypadku pojawienia się nowych obiektów, umieszcza się je na liście obserwacji. Obiekty stanowiące duże zagrożenie dla Ziemi są obserwowane przez kilka teleskopów w tym samym czasie.

Naukowcy chcą zająć się szukaniem asteroid, aby móc do nich podlatywać i je „przesuwać”. Scenariusz na pierwszy rzut oka brzmi dosyć prosto.

– Jest to ogromne wyzwanie: nauczyć się lądować, zacumować, zahaczyć się o asteroidę. Potem włączyć silnik i sterować – dodaje Rafalski.

Naukowcy zastanawiają się nad tym, czy w przyszłości uda im się sprowadzać asteroidę na orbitę Ziemi, aby pobierać drogocenne surowce mineralne. Co więcej – mają w planach odsuwać je z toru kolizyjnego, aby uchronić Ziemię przed katastrofą.

Źródło: ESA Autor: wd/aw

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.