Geolog Mario Tozzi w swojej książce twierdzi że superwulkan Yellowston wybuchnie w 2016 roku

Wybitny włoski geolog obliczył, że już w 2016 roku potężny wulkan w amerykańskim Parku Yellowstone może przebudzić się do zycia, wybuchnąć z wielką siłą i wywołać globalny kataklizm.

Ogromny superwulkan z amerykańskiego Parku Yellowstone, którym od lat straszą nas naukowcy, może eksplodować już w 2016 roku! Tę przerażającą diagnozę zamieścił w swojej książce „Planeta Ziemia, ostatni akt” wybitny włoski geolog Mario Tozzi. Jak wynika z jego wyliczeń, superwulkan może znajdować się na skraju swej wytrzymałości. Co będzie, gdy eksploduje? Ogromna chmura pyłu zasłoni nam dostęp do Słońca i zapanuje nowa epoka lodowcowa.

superwulkan Yellowstone

Do największej apokalipsy dojdzie w USA i amerykańskie imperium upadnie pod naciskiem sił przyrody. Naukowcy już wcześniej ostrzegali przed niepokojącymi sygnałami ze strony wulkanu – w jego rejonie doszło do dziwnych migracji bizonów, tak, jakby uciekały przed katastrofą!

Ten superwulkan w przeszłości wybuchał już kilkakrotnie, ale erupcje z fatalnymi dla planety skutkami były trzy – 2 000 000 lat temu, 1 300 000 lat temu i 640 000 lat temu. Powtarzają się zatem dość regularnie co 600 000 – 700 000 lat. Nietrudno zatem wyliczyć, że żyjemy w okresie zagrożenia kolejną. Skoro superwulkan, to i supererupcja, która wyrzuci w atmosferę ponad 1000 km3 materiału wulkanicznego.

Wybuch wulkanu czy zderzenie z asteroidą?

Naukowcy już od dłuższego czasu wiedzą, że superwulkan w najbardziej znanym amerykańskim parku narodowym to tykająca bomba i potencjalny niszczyciel życia na planecie. Niedawne odkrycia wykazały, że wulkan jest daleko bardziej aktywny, niż dotąd myśleli. Tak przynajmniej twierdzi amerykański wulkanolog Bel Ellis z Uniwersytetu w Waszyngtonie. Prawdopodobieństwo wybuchu superwulkanu jest, według niego, 5–10 razy wyższe niż ryzyko zderzenia naszej planety z asteroidą o średnicy jednego kilometra. Skutki byłyby w obu przypadkach porównywalne – apokalipsa.

Na planecie przeżyło tylko 5000 ludzi

Kiedy 74 000 lat temu doszło do wybuchu superwulkanu Toba w Indonezji, trwający okres lodowy się wydłużył, a rasie ludzkiej groziła zagłada. Masowe wymieranie gatunków wywołane tym właśnie wybuchem było jak dotąd ostatnim czasem wyginięcia tak wielu organizmów w historii naszej planety. Na Ziemi żył już wówczas człowiek, a eksplozja superwulkanu Toba omal nie przekreśliła jego przyszłej historii. Badacze szacują, że na całej planecie przeżyło wtedy zaledwie 1000–5000 ludzi.

Koniec istnienia cywilizacji

Superwulkan to morderca totalny, wobec którego człowiek jest bezbronny. Nie da się z nim walczyć, nie można powstrzymać ani nawet zmniejszyć skutków erupcji. Nie uciekniemy też przed nim, bo skutki wybuchu będą dotyczyć całej planety i to długotrwale. Cywilizacja w formie, jaką znamy, przestanie istnieć. Natychmiast po eksplozji zginą setki tysięcy ludzi na kontynencie amerykańskim. A to będzie dopiero początek.

Kwas siarkowy w chmurach

Po kilku godzinach na Amerykę opadnie ogromna ilość popiołu wulkanicznego, który pokryje jej powierzchnię warstwą o grubości 1 metra. Zginą kolejne miliony ludzi, tym razem w wyniku uduszenia. Zupełnie zniszczone będą też lasy. Pod ciężarem popiołu będą zarywały się dachy budynków. Chmura wulkaniczna nie będzie przepuszczała promieni słonecznych, co sprawi, że cała planeta zanurzy się w ciemności, a temperatura zacznie gwałtownie spadać. Niemożliwy będzie transport lotniczy ani żaden inny. Miliony ton tlenku siarki wyrzuconego przez superwulkan w chmurach zmienią się w żrący kwas siarkowy. Na ziemię zaczną padać kwaśne deszcze, które stopniowo zniszczą wszystko, co zdołało jeszcze przeżyć.

Powrót do epoki kamienia

Garstka ludzi, którzy będą mieli szczęście i przeżyją kataklizm, będzie umierać z głodu i walczyć między sobą o resztki jedzenia. Jeśli ludzie jako gatunek w ogóle przeżyją, cofną się do epoki kamienia – tak samo było 74 000 lat temu po erupcji superwulkanu Toba. Tamten wybuch był trzecim pod względem siły w dziejach naszej planety. Największa w dziejach erupcja wulkaniczna wydarzyła się 27 800 000 milionów lat temu. Palmę pierwszeństwa dzierży wulkan La Garita w dzisiejszym Kolorado na terenie Stanów Zjednoczonych.

Matka wszystkich wulkanów

Wielkość i siła supererupcji wulkanu La Garita przewyższa jakąkolwiek katastrofę w dziejach ludzkości. Poskutkowała największym masowym wymieraniem gatunków w trzeciorzędzie i wywołała nagłe ochłodzenie klimatu. Wulkan La Garita, właśnie z powodu swojej wielkości, bywa nazywany „matką wszystkich wulkanów”. Powstały krater ma średnicę 3600 kilometrów. Wybuch wyrzucił wtedy 4800 km3 magmy. Wulkanolodzy szacują, że erupcja superwulkanu w Yellowstone nie byłaby wcale wiele słabsza – przypuszcza się, że do atmosfery dostałoby się do 3000 km3 magmy i roztopionego materiału wulkanicznego.

Transmisja na żywo tego co się dzieje w Yellowstone

 

 

 

 

 

  1. Ja napisał(a):

    potężne kataklizmy są przewidywane na lata 2016-2018 ;] a nie jak co niektórzy próbowali wciskać ludziom na 2012 ;]

  2. wdm napisał(a):

    Ci pseudonaukowcy powinni ponosić odpowiedzialność karną za wprowadzanie ludzi w błąd, wówczas byliby ostrożni w formowaniu szkodliwych i nieodpowiedzialnych teorii. Już kilkakrotnie takie „przepowiednie” wywoływały samobójstwa, depresje i aspołeczne zachowania ludzi, którzy w swej naiwności im zaufali.

  3. d napisał(a):

    słyszałem że koniec świata będzie w 2012

    • wdm napisał(a):

      Był nawet cykl filmów o tym, jak ludzie szykują się do końca świata w 2012 roku. Zaciągali kredyty, sprzedawali mieszkania i zaszywali się w bunkrach na odludziu całą kasę pakując w urządzenia zbędne w codziennym życiu. Szkoda. że nie zrobili kontynuacji tego serialu, bo brak końca świata, był rzeczywistym końcem świata dla tych ludzi, większą tragedią i brutalnym przebudzeniem, ale o tym nikt już nie mówił, bo to nie było „medialnie fajne”. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.