Japonia: przygotowuje się do wojny? uchwalono ustawę rozszerzającą działanie armii

japonia wojsko

Wszystko wskazuje na to, że armię, która przez lata była postrachem Azji czeka rezurekcja. Ale tym razem jej siły mają walczyć ramię w ramię z Amerykanami.

Izba Reprezentantów, niższa izba japońskiego parlamentu, uchwaliła w czwartek niepopularną ustawę rozszerzającą rolę sił samoobrony. Nowe przepisy pozwalają na użycie japońskiego wojska poza granicami kraju w obronie sojuszników.

japonia wojsko

Po serii burzliwych wystąpień, główne ugrupowanie opozycji Partia Demokratyczna (PD) i cztery inne partie zbojkotowały głosowanie. Przepisy przyjęto dzięki głosom rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej (PLD) premiera Shinzo Abego i jego koalicyjnego partnera – Komeito. – Sytuacja bezpieczeństwa, w jakiej znajduje się Japonia, jest coraz trudniejsza” – oświadczył szef rządu po głosowaniu. „Te przepisy są konieczne, by chronić życie Japończyków i zapobiec wojnie – mówił Abe i przekonywał wyborców, że Japonia musi być lepiej przygotowana na zagrożenie ze strony Chin i bardziej przyczyniać się do międzynarodowych wysiłków pokojowych poprzez większe uczestnictwo w operacjach pokojowych poza granicami kraju.

 Jednak przed parlamentem przeciwko „ustawie wojennej” protestowały setki osób. Przeciwnicy zmian uważają, że są one niezgodne z pacyfistyczną konstytucją Japonii. Obawiają się, że Japonia zostanie wciągnięta w toczący się z dala od jej terytorium konflikt, w którym będzie musiała walczyć u boku Amerykanów.  – Wymuszone przyjęcie tych ustaw pozostawiłoby plamę na powojennej demokracji Japonii  – powiedział przed głosowaniem szef opozycji Katsuya Okada. Przytoczył badania, z których wynika, że ponad 80 proc. Japończyków uważa, iż rząd w niewystarczający sposób tłumaczy reformę bezpieczeństwa.

Teraz projekt zmian trafi do izby wyższej japońskiego parlamentu. Chociaż koalicja Abego ma w Izbie Radców większość, zdaniem komentatorów możliwe jest, że odrzuci ona przepisy lub je zmodyfikuje. Jednak wówczas izba niższa mogłaby przywrócić te zmiany dzięki dwóm trzecich głosów, którymi dysponuje rządząca koalicja.

To już kolejny krok Japonii, po kwietniowej rewizji sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, w celu przywrócenia w kraju własnej armii, do czego dąży premier Abe.

Rewizja zasad sojuszu zezwala na globalną współpracę wojskową, od obrony balistycznej przez walkę z cyberprzestępczością po bezpieczeństwo morskie. Przewiduje się m.in., że Japonia będzie zapewniać wsparcie logistyczne siłom amerykańskim zaangażowanym w konflikty zbrojne poza strefą bezpośredniego sąsiedztwa Japonii, np. na Morzu Południowochińskim.

Aktualizacja amerykańsko-japońskiej współpracy wojskowej bierze pod uwagę nową interpretację japońskiej konstytucji, proponowaną przez rząd Abego. Dzięki niej japońskie Siły Samoobrony mogłyby brać udział w operacjach militarnych poza granicami kraju, by przyjść z pomocą zaatakowanemu sojusznikowi.

 Japonię i USA od 1960 roku wiąże traktat o współpracy w dziedzinie obrony, który zobowiązuje Waszyngton do pomocy Japonii w razie ataku; w zamian zapewnia Stanom Zjednoczonym możliwość korzystania z baz wojskowych na terenie Japonii.

Na stałe w Japonii stacjonuje prawie 47 tys. amerykańskich żołnierzy. Ale Tokio, choć formalnie nie ma armii a jedynie siły „samoobrony” też jest dużą militarną siłą. Według rankingu global firepower Japonia ma 9 najsilniejszą armię świata, w której służy niemal 250 tys. żołnierzy. Mają do dyspozycji niemal 700 czołgów i niema 2,8 tys. wozów bojowych. Z kolei japońskie lotnictwo ma łącznie 1,6 tys. samolotów.

źródło: newsweek

  1. Tomek napisał(a):

    Japońce współpracuja bo musza po mału -szybko uciekać ze swojego kraju jak nie to w przeciagu 50 -100 lat nie bedzie japonczyków

  2. Gościu napisał(a):

    Gdy jest wojna to nie ma ustaw. To jest tylko pokazanie, że istnieją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.