Księga Henocha to dowód na starożytnych astronautów?

ksiega-henocha

Księga Rodzaju wspomina o tajemniczych „synach Boga”, którzy mieli spłodzić z ludzkimi kobietami pokolenie gigantów – nefilim. Pełną wersję tej historii zawiera apokryficzna Księga Henocha przedstawiająca synów Boga jako zbuntowanych aniołów, którzy ucywilizowali przedpotopowych ludzi. Dla zwolenników teorii o starożytnych astronautach ta opowieść jest niczym kronika z pobytu obcych kolonizatorów wśród prymitywnych Homo sapiens…

Istnieje fragment Księgi Rodzaju (Genesis), który od niepamiętnych czasów budzi więcej kontrowersji niż inne:

„A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. (…) Gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze mający sławę w dawnych czasach” – brzmi początek 6. rozdziału Genesis.

„Synowie Boga”? W uszach wielu brzmi to jak herezja. Jakim cudem wzmianka o nich znalazła się więc w księdze stanowiącej wstęp do Tory i Starego Testamentu? To pytanie od lat zadawali sobie zarówno uczeni w piśmie, jak i szeregowi wierni. Na przełomie lat 50. i 60. ub. wieku stało się ono również inspiracją dla prekursorów paleoastronautyki – dziedziny poszukującej śladów starożytnych astronautów – przybyszów z kosmosu, którzy mieli zasiać na Ziemi ziarno cywilizacji.

Tożsamość bene ha Elohim

Genesis jest bardzo oszczędna, jeśli idzie o informacje na temat synów Boga (hebr. bene ha Elohim). Z przytoczonego fragmentu wynika, że traktowano ich jak swego rodzaju nadludzi. Niestety, nawet bibliści są w tej kwestii skazani na domysły. Nahum M. Sarna – wybitny specjalista od Tory, uznawał, że opowieść o synach Boga musiała przez długo krążyć wśród Izraelitów w wersji ustnej i była na tyle popularna, że trafiła do Księgi Rodzaju. Potem jednak o niej zapomniano.

Pierwsi chrześcijanie uznawali synów Boga za „kastę” upadłych aniołów. Średniowieczni żydowscy uczeni podchodzili jednak do tego zagadnienia bardziej racjonalnie, uznając bene ha Elohim za śmiertelników – elitę pogańskiego świata przedpotopowego. W podobnym duchu ich zagadkę rozpatrują współcześni bibliści, według których byli to potomkowie Seta – trzeciego syna Adama i Ewy – wyjaśnia prof. o. Jacek Salij, posiłkując się cytatami ze św. Augustyna.

Twórców teorii o starożytnych astronautach: Matesta Agresta, Paula Misrakiego czy Zecharię Sitchina, takie wyjaśnienia nie przekonywały. Samemu będąc wyznania mojżeszowego, doszukiwali się oni w Starym Testamencie i tradycji żydowskiej śladów sugerujących, że Elohim i jego świta byli przedstawicielami obcej inteligencji, których Izraelici wzięli za niebian.

Odpowiedzi na wszystkie pytania związane z synami Boga okazała się zawierać apokryficzna Księga Henocha, relacjonująca szczegóły z pobytu wśród ludzi ojców nefilim – 200 synów Elohim, którzy w czasach patriarchy Jereda mieli „osiąść” na górze Hermon, rozpoczynając plan cywilizowania ludzkości. Dla zwolenników teorii o starożytnych astronautach opowieść ta jest niczym kronikarski zapis misji obcych kolonizatorów na trzeciej planecie od Słońca…

Człowiek, którego porwał Bóg

Henoch (Enoch) to postać wzmiankowana w Genesis równie fragmentarycznie, co synowie Boga. Wiadomo, że był on pradziadkiem Noego i jednym z biblijnych patriarchów znanych z dożywania sędziwego wieku. Henoch przeżył jednak „zaledwie” 365 lat, ale nie umarł w sposób naturalny, lecz „znikł, bo zabrał go Bóg”, z którym żył on w wielkiej przyjaźni.

Księga Henocha, cytowana jeszcze przez ojców Kościoła, wypadła z kanonu Biblii pod koniec starożytności, po czym przez wieki pozostawała zapomniana. Jej skąpe fragmenty w grece i łacinie zachowały się w dziełach różnych autorów, ale pełną wersję księgi europejscy uczeni odkryli dopiero w XVIII stuleciu w Etiopii, gdzie nadal stanowi ona część kanonu tamtejszego Kościoła Ortodoksyjnego (Księga Henocha istnieje także w języku starocerkiewnosłowiańskim, ale jest to nieco inny tekst).

Księga Henocha to dzieło niejednorodne, skompilowane z różnych tekstów w okresie od IV w. p.n.e. do I w. n.e. – twierdzą bibliści. Składa się ona z pięciu części, z których najbardziej interesująca jest pierwsza, zwana „Księgą Obserwatorów”. Henoch opisuje w niej to, co działo się z nim po wniebowstąpieniu, które odbyło się pośród huku i dymu (jakby po starcie statku latającego). Potem, dzięki archaniołom, patriarcha zapoznaje się z dziejami bene ha Elohim i ich potomków, którymi byli nieokrzesani nefilim.

„Obserwatorzy” albo „Czuwający”, o których mowa w tytule rozdziału to określenie aniołów – istot doskonalszych od człowieka, w tłumaczeniu greckim nazwanych egrēgoroi, a starocerkiewnosłowiańskim grigori.

Księga Henocha informuje, że za czasów patriarchy Jereda grupa 200 Czuwających „zstąpiła” na górę Hermon na pograniczu dzisiejszej Syrii i Libanu. Ich dowódcą był Semjaza (Semihaza). Oprócz niego apokryf wymienia imiona jego podwładnych – anielskich dziesiętników, do których należeli: Arthoph, Kokabel, Ramel, Danieal, Zequiel, Baraquiel, Hermoni, Ramtel i Stawel.

Przybysze, jak się okazało, mieli konkretny cel i „związawszy się wzajemnymi przysięgami” rozpoczęli proces cywilizowania przedpotopowej ludzkości, której przekazali podstawy nauk i rzemiosł:

„Azazel nauczył ludzi, jak kuć miecze i noże (…), Semjaza nauczył zaklinania i ogrodnictwa, Armaros – odczyniania uroków, Barachiel – astrologii, Kokabel – rozpoznawania konstelacji, Ezekiel – wiedzy o chmurach, Arakiel – wiedzy o znakach ziemskich, Szamsiel nauczał o znakach na Słońcu, a Sariel o księżycowych cyklach” – mówi fragment apokryfu.

Synowie Boga czuli się na Ziemi tak dobrze, że zaczęli brać sobie za żony ludzkie kobiety, ale krok ten, jak się okazało, przypieczętował upadek grupy Semjazy.

Aniołowie patrzą na nas?

Nefilim – ludzko-anielskie chimery, okazały się bardzo nieudaną krzyżówką genetyczną:

„Pożarli oni cały ludzki dorobek, a kiedy ludzie nie mogli ich więcej utrzymać, ci obrócili się przeciwko nim i ich pożarli. (…) Potem olbrzymi zjadali siebie nawzajem i pili własną krew” – wspomina Księga Henocha, wyjaśniając, że postępki zbuntowanych aniołów zwróciły uwagę ich braci w niebie, gdzie wkrótce zapadła decyzja o ukaraniu Semjazy i spółki za naruszenie porządku i przekazanie ludziom wiedzy, która miała być przed nimi strzeżona.

W tym celu na Ziemię zostali zesłani archaniołowie Gabriel, Michał, Raguel, Sarakiel i Uriel, którzy zaczęli walkę ze zbuntowanymi współbraćmi, schwytanymi i uwięzionymi w czeluściach (specjalną karę wymierzyli Azazelowi, którego dodatkowo przysypali kamieniami). Po ukaraniu grupy Semjazy i wzajemnym wymordowaniu się nefilim, Ziemia, skażona nieprawością, potrzebowała oczyszczenia, które dokonało się przez potop.

To oczywiście nie wszystko, gdyż apokryf wspomina też o wizytach Henocha w fantastycznych miejscach – krańcach nieba i ziemi, w ziejącej pustce oraz sąsiedztwie „siedmiu przeklętych gwiazd”, które złamały przykazania Pana.

Co jednak najciekawsze, księga informuje, że od czasu buntu aniołów, ludzkość znajduje się pod nieustannym nadzorem „prawych” archaniołów strzegących wyznaczonego przez Boga porządku.

Opowieść przekazana w Księdze Henocha jest tak wymowna, że, zdaniem zwolenników teorii o starożytnych astronautach, nie trzeba zbytnio popuszczać wodzy wyobraźni, by dostrzec w niej kronikę misji obcych kolonizatorów, którą zakończył ich spektakularny upadek.

W tej interpretacji Semjaza i jego towarzysze byli kosmicznymi podróżnikami-schizmatykami, którzy oddzielili się od większej grupy i postanowili zamieszkać na Ziemi, gdzie zakłócili naturalną drogę rozwoju prymitywnych Homo sapiens. Za to i za swoje nieposłuszeństwo ponieśli karę, a rasa ludzka, do dziś rozpamiętująca w mitach wybryk „aniołów” sprzed kilku mileniów, być może nadal znajduje się pod niewidzialnym nadzorem obcej inteligencji.

Czy tak mogło być naprawdę? Niestety, na to pytanie ani Pismo ani bibliści nam nie odpowiedzą, a termin „bene ha Elohim”, choć pada w Starym Testamencie jeszcze kilkakrotnie, jest tam użyty w zupełnie innym kontekście.

Istnieje również hipoteza, że opowieść o zbuntowanych aniołach została, tak jak inne historie z Genesis, zaczerpnięta przez Izraelitów z mitologii ludów Mezopotamii. Sumeryjsko-akadyjskim odpowiednikiem bene ha Elohim mogli być półboscy abgal (apkallu) – przedpotopowi niebiańscy nauczyciele, których historia również nasuwa wiele skojarzeń z odwiedzinami Obcych…

* Cytat z Księgi Rodzaju pochodzi z Biblii Tysiąclecia.

źródło: onet

  1. Kimbur pisze:

    Nie „synów Boga” lecz synów Bogów! To podstawowa różnica. Elohim to liczba mnoga – bogowie. Elohim zostali stworzeni przez Boga-Stwórcę a potem sami stworzyli człowieka (ludzi – też różnice w liczbie pojedynczej i mnogiej) na drodze manipulacji genetycznych – z samych siebie i małpoluda. Teraz człowiek (ludzie) próbuje stworzyć kolejną inteligencję, tzw. sztuczną.

  2. yyyyyy pisze:

    do pana pedro , ty masz sny czy oobe ? bo podczas obe możesz spotkać byty kture mogą ci banie zryć więc do wszystkiego z dystansem ,

    • Pedro pisze:

      Do pani/pana yyyyyy. Proszę mi wierzyć, że te przekazy odbywają się
      w sferze wyższej świadomości. Jak już opisywał to Einstein, jest to
      zjawisko ponadczasowe i nie każdy ma zdolność i dar odbierania takich
      sygnałów, bo odbywają się na poziomie tzw. splątania kwantowego.
      Nie obawiam się „zrycia bani”, bo posiadam mózg, który jest jedynym
      nie zbadanym przez naukowców „urządzeniem” nadawczo odbiorczym.
      Do dnia dzisiejszego nikt nie zbudował niczego podobnego za pomocą
      technologi na poziomie mechaniki kwantowej. Próbowano zbudować komputer,
      ale na razie nikomu się to nie udało.

  3. Pedro pisze:

    To, co opiszę teraz, jest dalszym ciągiem moich niezwykłych snów, w których dochodzi do kontaktu z przedstawicielami Cywilizacji pozaziemskiej. Jeszcze niedawno opisałem mój drugi sen z 26.03.2014 r. Przez wiele miesięcy przypominałem o tym na różnych forach i portalach internetowych. Zaznaczałem też wyraźnie, że przeczuwam, iż nastąpi dalszy bieg spraw za pomocą komunikacji przez świadomość. Jakaś niezwykła moc podpowiada mi, że w jakimś, bliżej nie określonym czasie, będę miał następne sny, w których będę się dowiadywał coraz więcej o wydarzeniu jakie ma spotkać Nas, Ziemian. Po blisko dwóch latach, 22.01.2016 r., podczas nocnego spoczynku, w kolejnym, już trzecim, podobnym śnie, miałem znowu spotkanie z Kosmitami. Wszystko odbywa się jakby etapami, niczym serial i zawsze w snach jest pewna prawidłowość, bo przekazywane są dalsze obrazy i informacje związane z planowanym przybyciem na naszą planetę, pozaziemskich Istot. Sprawy przybierają naprawdę niewiarygodnego wręcz ” stanu rzeczy”, związanego z najbliższą wizytą na naszym Globie, naszych Kosmicznych Braci. Jak już wcześniej pisałem, prawdopodobnie nastąpi to najpóźniej w 2023-2024 roku. Przez wiele tygodni i miesięcy od wspomnianego i opisanego, drugiego snu, przeczuwałem, że będą kolejne i obiecałem, że podzielę się tym z Internautami, zainteresowanymi tym niezwykłym zjawiskiem. Powtarzam ponownie, że nie konfabuluję i niczego nie ubarwiam. To są również dla mnie bardzo tajemnicze sprawy i podchodzę do tego bardzo poważnie i z wielką pokorą. Odnoszę wrażenie, że dalszy „ciąg zdarzeń” będzie następował wraz ze zbliżającym się, niespotykanym od tysięcy lat na Ziemi, wydarzeniem, które zmieni przyszłość ludzkości. Podkreślałem wielokrotnie, że Cywilizacja ta doskonale orientuje się w szeroko pojętej kwestii życia i egzystencji mieszkańców naszego Globu. Od początku tych niesamowitych, sennych obrazów i przekazów zrozumiałem, że początek naszej, ziemskiej cywilizacji, związany jest w jakimś sensie z Istotami z innej planety, którzy nawiązują ze mną ten niespotykany i wręcz niewiarygodny kontakt. Zaczęło się to ponad 3 lata temu. Z dotychczasowych przeżyć i moich relacji wyłania się coś, w co trudno uwierzyć. Jednak wszystko to układa się naprawdę w racjonalną i logiczną całość. Przypominam, coś, co powiedziano mi w drugim śnie. Tego nie zapomnę do końca życia. Cytuję : „ NAD NAMI I POZOSTAŁYMI CYWILIZACJAMI, JEST JESZCZE KTOŚ NAJPOTĘŻNIEJSZY WE WSZECHŚWIECIE „ Najprawdopodobniej jest to ISTOTA BOSKA w naszym, ludzkim rozumieniu ? Ten, jak to nazwałem, „SERIAL”, ma swój początek, jest kontynuowany i będzie miał niewyobrażalny, ekscytujący i zadziwiający, Nas wszystkich, żyjących na Ziemi, FINAŁ. To naprawdę się zbliża i spotka ludzkość już za niedługo.
    Dopisuję przebieg trzeciego snu, który jest kontynuacją dwóch poprzednich, opisanych wcześniej. … Było późne popołudnie, na dworze zapadała ciemność. Wyczuwałem jakieś poruszenie, niezwykłe zachowanie ludzi, wpatrujących się w Niebo. Po jakiś czasie dochodziły, jakby z przestworzy, dziwne i niespotykane dźwięki. Nagle zauważyłem pojazd pozaziemski, który przemieszczał się po nocnym niebie. Co jakąś chwilę zatrzymywał się jakby, po czym, nagle przyspieszał i ruchem obrotowym, w jednej niemalże chwili potrafił przemieścić się daleko, w innym kierunku. Patrząc od dołu na ten pojazd, widać było, że jego podstawa jest okrągła i mocno rozświetlona, jakby dużych rozmiarów spiralą, która żarzyła się na czerwono, cały czas obracając się wokół własnej osi. Ludzie przerażeni, zaczęli uciekać do swoich domów. Po krótkiej obserwacji, schowałem się również w pomieszczeniu, w którym pracowałem. Przeczuwałem, że pojazd wyląduje i z dużym napięciem czekałem, co będzie się działo dalej. Po krótkim czasie, otworzyły się drzwi pomieszczenia, w którym przebywałem i zobaczyłem przybysza, ubranego w srebrny, lśniący kombinezon, jakby platynowy, który pojawił się w wejściu. Byłem bardzo podekscytowany i wystraszony, nie wiedziałem, jak się mam zachować. W jednej niemalże chwili stanąłem naprzeciw przybysza, składając ręce, podobnie, jak robią to Japończycy, wykonałem ukłon i w sposób pokorny przywitałem Go. Ten niezwykły gość skinął w moim kierunku głową i wszedł do pomieszczenia. Zaczął interesować się, co robimy, jakie mamy urządzenia i sprzęt, na jakim poziomie żyjemy. Można to określić w jednym zdaniu, że wyglądało to na sprawdzanie na jakim poziomie cywilizacyjnym jesteśmy, my Ziemianie. W niedługim czasie pojawiło się więcej Obcych, wśród nich były również kobiety. Jedna z nich zbliżyła się do mnie i objęła mnie, dotykając swoją twarzą mojego policzka. Powiedziała wyraźnie, że czuje, jak emanuje między nami jakaś miłość i więź, co jest dobrą oznaką. Osobiście poczułem również przypływ niezwykłego uczucia, nieznanego mi wcześniej, jakie ogarnęło mnie właśnie w tym momencie. Ze swojej strony zaproponowałem przybyłym gościom zorganizowanie wspólnego, miłego wieczoru. Oni odpowiedzieli słowami, cyt. „ zapraszamy na godzinę 18 do nas. Przyjdźcie do naszego koła KWADRYGI. ” Zapamiętałem te słowa , chociaż od razu nie mogłem zrozumieć, o co im chodzi. W pewnej chwili sen mój zakończył się. Jak już wspomniałem wcześniej, spodziewam się dalszych, podobnych snów. Coś wewnętrznie mi podpowiada, że tak bedzie. Wiem też, że wiele osób traktuje to z przymrużeniem oka, a nawet kpi sobie z takich przekazów. Dla mnie nie ma to jednak znaczenia, czy ktoś w to wierzy, czy nie. Każdy ma prawo do swoich przemyśleń i przekonań. Dodam jeszcze coś niezwykłego, co ostatnio zaobserwowałem u siebie. To jest naprawdę wręcz niewiarygodne. Jeśli coś opisuję w swoich przewidywaniach, np. rok, czy pół roku wcześniej, niemalże wszystko to zaczyna sie sprawdzać po tym czasie. Nie wiem, czy nie są to jakieś przepowiednie, coś z wyższej duchowości ( świadomości ) . lub wpływ woli na zjawiska, które mają nastąpić ? Sam się nad tym głęboko zastanawiam i muszę przyznać, że do końca nie wiem, jak to interpretować ? Jestem zdrowy na ciele i umyśle, nie stosuję żadnych używek, nie palę papierosów, ani innych świństw. To, co mnie ostatnio spotyka w tej niezwykłej materii, odbieram jako coś nieziemskiego, podchodzę do tego z dużą pokorą i poszanowaniem. Na pewno podzielę się kolejną wiedzą, jaką otrzymam tą drogą ( kontakt przez świadomość wyższego rzędu ). Najmilsze pozdrowienia dla wszystkich. Pedro.

  4. And pisze:

    Zabrał go admin tej gry, fajnie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*