Na Marsie znaleziono ślady starożytnych fal tsunami

Naukowcy badający złożoną topografię regionu Marsa znanego jako Arabia Terra uważają, że zidentyfikowali źródło tsunami, które mogło rozbić się o brzegi miliardy lat temu – w czasie, gdy większość astronomów twierdzi, że Mars miał ocean obejmujący większość jego północnej półkuli – donosi BBC.

Hipoteza o marsjańskim oceanie sięga lat 90., kiedy Timothy Parker, obecnie pracownik Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii, posługiwał się obrazami Wikingów do zidentyfikowania tego, co wydaje się być starożytną linią brzegową wzdłuż terenu, który oddziela północne tereny nizinne Czerwonej Planety od jej południowych płaskowyżów. Od tego czasu naukowcy zdali sobie sprawę, że jeśli jedna z wielu asteroid, która uderzyła o powierzchnię Marsa, miała kontakt z tym oceanem, prawdopodobnie doprowadziła do powstania gigantycznej fali tsunami. Jeden z zespołów, kierowany przez Alexis’a Rodriguez’a z Instytutu Naukowego Planetarnego w Tucson w Arizonie znalazł nawet osady tsunami w płaskich kanałach.

Jednak w najnowszych badaniach podczas Księżycowej i Planetarnej Konferencji Naukowej w The Woodlands, w Teksasie, które mają zostać opublikowane na łamach „Journal of Geophysics Research: Planets”, zespół kierowany przez Franco Costarda, planetarnego geomorfologa z Université Paris Sud We Francji, uważa, że ​​zidentyfikowali możliwe źródła jednego lub kilku z tych tsunami.

Costard i jego koledzy rozpoczęli poszukiwania kraterów, które mogłyby ujawnić lokalizacje uderzeń powodujących fale tsunami. Następnie modelowali, w jaki sposób tsunami mogłoby się rozprzestrzeniać, używając – jak określił członek zespołu Stephen Clifford, planetarny naukowiec z Instytutu Księżycowego i Planetarnego w Houston, w Teksasie, „sprawdzonych modeli naziemnych”. Okazało się, że tsunami na Marsie nie byłoby takie samo, jakie od czasu do czasu zdarza się na Ziemi. Niższy ciężar na Czerwonej Planecie – jak wyjaśnia Costard – powinien zwiększyć ilość osadu, która zostaje podnoszona przez tsunami. Oznacza to, że osady przenoszone przez tsunami byłyby stosunkowo grube. Ponadto tsunami generowane przez asteroidę wielkości badanej przez Costarda i jego zespół byłoby gigantyczne – znacznie większe od tych, jakie nawiedzały Ziemię.

Według modelu zespołu, fale w pobliżu punktu, w który uderzyła asteroida, miałyby około 300 metrów wysokości. Kiedy dotarła na wybrzeże, nie byłaby już tak wysoka, ale nadal osiągałaby 75 lub 80 metrów. Naukowcy stwierdzili, że najbardziej prawdopodobnym źródłem tsunami jest 60-kilometrowy krater uderzeniowy zlokalizowany około 1000 km od przypuszczalnego wybrzeża. Ale możliwe jest również, że osady mogłyby zostać wyprodukowane przez połączenie dwóch niezależnych oddziaływań, reprezentowanych przez mniejsze kratery bliżej brzegu.

Nowe badania wyjaśniają również inny dziwny wygląd obszaru znanego z odcisków palców. Składa się z zakrzywionych, koncentrycznych grzbietów o wysokości od 10 do 20 metrów. Wyjaśnienie, jak mówi Clifford, zaczyna się od faktu, że tsunami pojawiłoby się w dwóch impulsach. Pierwsza fala powstała chwilę po tym, jak asteroida uderzyła, przenosząc ogromne ilości wody z drogi. Druga miałaby miejsce, gdy woda powróciła do powstałej depresji ze wszystkich stron.

To dopiero początek historii. Kiedy pierwsza fala, kilka minut przed drugą, uderzyła w linię brzegową, część odbijała się na morze. Tam spotkała nadciągającą drugą falę, gdzie turbulencja sprawiła, że osady układały się we wzory dokładnie takie same jak enigmatyczne tereny kreskowe.

źródło: krolowa superstar
  1. Obrzezany Jerzy napisał(a):

    Toc to konic swiata wam powiadam ???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.