Misja Osirisa. NASA tworzy satelitę by zniszczyła planetoidę zagrażającą Ziemi

Jeśli widzieliście ostatnio informacje o grożącej Ziemi rychłą zagładą planetoidzie Bennu, to… cóż, sprawy maja się nieco inaczej. Bennu, odkryta w 1999 roku, dziś znowu gości w nagłówkach artykułów prasowych. Ma to związek z zaplanowaną na wrzesień misją sondy NASA, Osiris-REx, która ma z bliska przyjrzeć się asteroidzie, a także pobrać próbki gruntu. Jednak treść ostatnich artykułów o Bennu jest dość sensacyjna. Według naukowców zupełnie niesłusznie.

Od kliku dni w prasie i naukowych blogach przeczytać można, że asteroida Bennu za około 150 lat zbliży się do naszej planety na „niebezpieczną odległość”, a misja sondy Osiris-REx ma na celu potencjalne zniszczenie gościa z kosmosu. Co odważniejsi twierdzą nawet, że misją Osirisa nie jest badanie asteroidy, ale jej natychmiastowe zniszczenie. Co więcej, natknąć można się na przestrogę, która rzekomo padła z ust naukowca, którego praca skupia się w ostatnich latach na badaniu asteroidy Bennu. To prawda, Dante Lauretta z Arizona University często wypowiada się na temat nadchodzącej misji NASA, jednak nigdy nie powiedział, że Bennu w jakikolwiek sposób zagraża Ziemi i spowoduje apokalipsę.

Sonda Osiris-REx (fot.NASA/Dimitri Gerondidakis)

Sonda Osiris-REx (fot.NASA/Dimitri Gerondidakis)

Co wiemy o Bennu?

Fakty są proste. Bennu nie znajduje się na kolizyjnym kursie z Ziemią , a NASA nie wysyła w kosmos sondy by zniszczyć lub lepiej zaplanować przyszłe zniszczenie asteroidy. Prawdą natomiast jest, że Bennu budzi pewne obawy naukowców, choć stanowczo twierdzą oni, że nawet w najgorszym wypadku naszej planecie nie zagraża kompletna zagłada.

Średnica asteroidy wynosi około 500 metrów, nie można zatem mówić tu o obiekcie mogącym wywołać globalną katastrofę. Nawet gdyby Bennu uderzył w powierzchnię naszej planety, mówić można z pewnością o olbrzymich zniszczeniach, ale na pewno nie o zniszczeniu planety i cywilizacji.

Warto zwrócić też uwagę na to, że w skali Torino, która określa poziom zagrożenia kosmiczną katastrofą spowodowaną zderzeniem, stopień przypisany Bennu to zero. Oznacza to, że prawdopodobieństwo kolizji wynosi zero lub jest mu bliskie. Szansa na zderzenie wynosi według naukowców 1:2700. Co może je spowodować?

Tak sonda ma zbierać próbki z asteroidy (fot. NASA/GSFC)

Tak sonda ma zbierać próbki z asteroidy (fot. NASA/GSFC)

Czy kolizja jest możliwa?

Orbita asteroidy nie jest szczególnie stabilna. Według Dantego Lauretty odpowiada za to Efekt Jarkowskiego – polskiego inżyniera – polegający na tym, że promieniowanie ciepła przez obiekty kosmiczne może wpływać na trajektorię ich lotu.

– Efekt Jarkowskiego wynika z siły działającej na asteroidę, podczas absorbowania przez nią energii słonecznej. Energia ta jest później wypromieniowywana jako ciepło. Daje to efekt silnika rakietowego i wpływa na zmiany kursu obiektu

– wyjaśnia Lauretta. Naukowiec uspokaja jednak, że nawet gdyby spełnił się najczarniejszy scenariusz i w XXII wieku asteroida jednak skierowała się ku Ziemi, technologia pozwoli na wyeliminowanie zagrożenia za pomocą ładunków nuklearnych.

Sama kosmiczna podróż Bennu została przedstawiona na interesującej animacji przygotowanej przez NASA.

Misja Osirisa odpowie na ważne pytania?

Po co zatem NASA wysyła w kosmos Osirisa? Wiemy, już że ma on pobrać próbki gruntu. Biorąc pod uwagę historię Bennu, asteroida może przechowywać materiał z początków Układu Słonecznego. Według Dantego Lauretty próbki gruntu mogą kryć w sobie odpowiedź na odwieczne pytanie o to, jak powstało życie na Ziemi. Naukowcy liczą nawet na odnalezienie cząsteczek organicznych.

Misja Osirisa rozpocznie się – jeśli pozwolą na to warunki – 8 września 2016 roku. W czwartym kwartale 2018 roku sonda ma dotrzeć do asteroidy i przez rok fotografować ją z odległości pięciu kilometrów. Zebrana dokumentacja pozwoli na wybór optymalnego miejsca pobrania próbek gruntu. Samo pobieranie przypominać będzie odkurzanie dywanu. Sonda zawiśnie pięć metrów nad powierzchnią Bennu i opuści próżniowy pojemnik, który wessie materiał. Cała procedura potrwa zaledwie pięć sekund.

Pojemnik może pobrać do dwóch kilogramów próbek. Jeżeli pierwsze podejście przyniesie zbyt mało materiału, wykonane zostanie drugie. Później sonda wyruszy w drogę powrotną do domu, by ostatecznie w 2023 roku spaść bezpiecznie na teren bazy wojskowej w stanie Utah. Co potem? Badania, badania, badania.

Na koniec prosta zagadka. Czy wiecie, dlaczego NASA nazwało sondę imieniem boga Ozyrysa?

źródło: crazynauka
  1. zxx napisał(a):

    W próżni wessie materiał…. Jak? Nie mówią nam prawdy….

  2. tteis napisał(a):

    planetoida czy asteroida?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.