Najbardziej niebezpieczne a zarazem zapalne miejsce w Europie to Kaliningrad

kaliningrad

Coraz głośniej mówi się o rosyjskich operacjach wojskowych przeprowadzanych na Morzu Bałtyckim. Działania zbrojne Rosjan mogą skoncentrować się w Kaliningradzie – ostrzegają eksperci. Czy rosyjska eksklawa, położona przy granicy z Polską, stanie się niebawem najbardziej niebezpiecznym punktem Europy? – pyta brytyjski „Independent”.

Jak zauważa brytyjski dziennik, również polski minister obrony Antoni Macierewicz wyraził ostatnio zaniepokojenie, iż wysyłane do wojskowej eksklawy rosyjskie okręty wyposażone w broń dalekiego zasięgu, mogą „zmienić równowagę sił” w Europie. – To oczywiste powody do obaw. Przemieszczanie takich okrętów na Bałtyk zmienia, jak słusznie podkreśliło ministerstwo obrony Szwecji, układ sił na Bałtyku i to jest poważna sprawa – mówił dziennikarzom na spotkaniu NATO w Brukseli Antoni Macierewicz.

kaliningrad-mapa

Jądrowe pociski typu Iskander w Kaliningradzie zostały rozmieszczone w tym miesiącu po raz pierwszy od lat. Zachodzi obawa, że w związku z tym posunięciem Rosjan, region może stać się punktem zapalnym pośród rosnącej wrogości między Rosją a Zachodem.

kaliningrad

Kaliningrad – punkt zapalny Europy?

Historyczny Kaliningrad jeszcze na początku XX wieku był częścią Niemiec, dopóki nie został przyłączony do Rosji po zakończeniu II wojny światowej. To jedyny rosyjski port, który pozostaje wolny od lodu przez cały rok. W ostatnim czasie można było zaobserwować prace zmierzające do zwiększenia bezpieczeństwa w ważnych punktach wojskowych.

Eskalacja napięć pomiędzy Rosją a Europą Zachodnią nastąpiła w momencie zbrojnej interwencji Rosji na Ukrainę w lutym 2014 roku, co spotkało się z jednoznaczną krytyką ze strony przywódców na całym świecie – zauważa „Independent”. Rosjanie twierdzą natomiast, iż siła NATO zagraża ich granicom. Sytuacja może doprowadzić do kolejnej odsłony „Zimnej Wojny”.

kaliningrad

Zimna Wojna

Według strategów NATO, rosyjskie rakiety w Kaliningradzie, starają się zablokować powietrzny dostęp NATO do trzech państw bałtyckich, w tym również Polski.

– Mogę potwierdzić, że dwa rosyjskie okręty wpłynęły ostatnio na Morze Bałtyckie. NATO, jak zawsze, monitoruje te posunięcia w odpowiedzialny i ostrożny sposób – powiedział Stoltenberg na konferencji prasowej po pierwszym dniu obrad ministrów obrony państw NATO. – NATO zareagowało i reaguje, zwiększając gotowość sił, zwiększając swą obecność, także w regionie bałtyckim oraz tworząc małe kwatery we wschodniej części Sojuszu, by móc planować ćwiczenia i koordynować działania sił narodowych, sił NATO i ewentualne ich wzmocnienie – zapewnił sekretarz generalny.

Podkreślił również, że wszystkie te działania Sojuszu mają charakter obronny, są proporcjonalne i zgodne z międzynarodowymi zobowiązaniami. – Nie dążymy do konfrontacji z Rosją. Nie chcemy nowej zimnej wojny ani wyścigu zbrojeń – dodał Jens Stoltenberg.

Rozwiązanie problemu znalazła już Norwegia, która również dzieli granicę z Rosją. Władze państwa postanowiły zaprosić 330 amerykańskich żołnierzy piechoty morskiej. Według zapowiedzi będą one stacjonować w Vaernes niedaleko Trondheim w środkowej części kraju i przechodzić szkolenie w warunkach zbliżonych do arktycznych. Po raz pierwszy oddziały zagranicznych wojsk w Norwegii pojawiły się pod koniec drugiej wojny światowej – czytamy na www.independent.co.uk.

źródło: onet
  1. Winford pisze:

    Dzialania Sojuszu maja charakter obronny a Rosji niby jaki,jesli USA pcha się na Wschod ze swoimi wojskami?! To USA prowokuje,na razie nie widac było żadnych ruchów Rosji dopoki Amerykancy sie nie wpierd… do Polski!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*