Nowa broń polityczna – ocena zdrowia psychicznego pana Donalda Trumpa

Ujawniła się nowa broń polityczna – ocena zdrowia psychicznego pana Donalda Trumpa, dokonana publicznie przez osoby z autorytetem naukowym i medycznym w dziedzinie psychiatrii i psychologii. To nowy standard w amerykańskim życiu publicznym – grupa specjalistów uznała się za publicznie zobowiązanych do ogłoszenia swoich wątpliwości na temat rzekomej choroby psychicznej pana Trumpa. Pan Prezydent został oskarżony o narcyzm, rozbujałe „ego” i cały zakres innych schorzeń.

Jest to sytuacja niebywała, żeby lekarze i specjaliści, osoby z autorytetami naukowymi pozwalali sobie na tego typu działania, przedkładając rzekome dobro publiczne nad dobro osoby, która nie jest ich pacjentem, czyli nie wyraziła zgody na badanie. Właśnie to jest elementem fundamentalnym całej relacji pomiędzy leczącym i leczonym – diagnoza jest wynikiem zgody osoby, która staje się pacjentem na wejście w interakcję z lekarzem. Naruszenie tego schematu jest bardzo ważnym wyrazem zmian w moralności elit, ponieważ oto właśnie grupa ludzi posiadająca wiedzę specjalistyczną poczuła się upoważniona do wygłoszenia swojej opinii. Nie ulega wątpliwości, że mogą chcieć dobrze – rzeczywiście stwierdzają pewnego rodzaju symptomy w zachowaniu i reakcjach pana Trumpa wobec otoczenia. Jednak jest to wydarzenie samo w sobie bez precedensu, zwłaszcza wobec przywódcy własnego kraju.

Publiczne ocenianie na odległość kondycji psychicznej przywódców państw, nie jest jednak niczym nadzwyczajnym. Ten proces był znany już w okresie II Wojny Światowej, kiedy to całe sztaby specjalistów po wszystkich liniach frontu, robiły wszystko, żeby jak najdokładniej profilować psychikę przywódców. Po wojnie to samo robiono na Zachodzie i Wschodzie, profilując psychologicznie przywódców. Był to cały dział tzw. sowietologii, która przez lata służyła za ważny element składowy zachodniej retoryki politycznej. Podobnie było po drugiej stronie, jak również w Chinach. Wszyscy oceniali wszystkich, to samo również na pewno robi się i dzisiaj. Przywódcy otrzymują przed spotkaniami z innymi liderami ich profile, z przykładową listą pytań i instrukcji, które pozwalają na wyprowadzenie interlokutora z równowagi i wywołanie spodziewanego wpływu. Zachodnie ośrodki kształtowania opinii publicznej lubują się w publikowaniu tego typu ocen wobec branych na celownik przywódców innych krajów, jednym z najczęściej opisywanych w ten sposób jest pan Władimir Putin Prezydent Federacji Rosyjskiej.

Współczesny marketing i inne dziedziny gospodarki, również nie stronią od tego typu technik. W bankach w wielu krajach, analiza psychologiczna klienta jest elementem w ocenie ryzyka kredytowego. Biznes wykorzystuje profilowanie w bardzo szerokim zakresie, przy czym jeżeli prawo zabrania profilowania poszczególnych osób, tworzy się wzorce, których rozpoznawania i oceny szkoli się pracowników (pomaga oprogramowanie). Obecnie w te rozwiązania wchodzi sztuczna inteligencja, potencjalne możliwości są szokujące i niesłychanie rozwojowe.

W praktyce jednak nie są to narzędzia użyteczne publicznie, poza próbami oczerniania konkretnych osób, ponieważ wiedza z zakresu współczesnej psychiatrii i psychologii jest w społeczeństwach praktycznie żadna, a nawet gorzej – opiera się na stereotypach. Przez co bardzo łatwo jest zniszczyć czyjś wizerunek, przyklejając mu łatkę. Dlatego użyteczność publiczna efektów takich prac jest naprawdę bardzo ograniczona, chyba że o to właśnie chodzi, żeby działać destruktywnie.

Patrząc na problem od strony społeczeństwa, trzeba jednak mieć na uwadze interes publiczny – co mogą zrobić lekarze i specjaliści, jeżeli wiedzą że przywódca jest chory psychicznie? Mówimy o wiedzy eksperckiej, do której społeczeństwo nie ma dostępu bez specjalistów. To znaczy, że opinia publiczna nie miałaby się możliwości dowiedzieć o ustaleniach specjalistów – wobec osoby, która jest ich przywódcą. Czy opinia publiczna ma prawo do takiej wiedzy? Jeżeli uznamy, że stan zdrowia psychicznego przywódców – polityków, duchownych, biznesmenów i innych ludzi, którzy w jakiejkolwiek formule mają władzę nad innymi jest ważny dla ogółu. To należy te procesy usankcjonować i spowodować, że nie będzie tutaj stanu niewiadomego, ponieważ nie można sobie pozwolić na dysfunkcję w tym zakresie. Tylko czy w ten sposób, nie oddamy losów demokracji i świata w ręce psychiatrów? Czy o to chodzi?

Nowa broń polityczna – ocena zdrowia psychicznego przywódców, na przykładzie pana Donalda Trumpa, pokazuje że należy te sprawy unormować. Nie można pozostawić tutaj żadnego pustego miejsca w życiu publicznym.

źródło: obserwatorpolityczny
  1. keri napisał(a):

    A tam choroba psychiczna.
    Jest gorzej, bo może ma celulitis.
    I pewnie jeszcze tę ostatnio odkrytą „chorobę”: chorobę ruszających się nóg 😀 😀 😀

  2. xXx napisał(a):

    Zauważyliście że zawsze po wyborze nowego prezydenta USA coś się dzieje na świecie …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.