Nuklearna rywalizacja USA i Rosji

Wszystko wskazuje na to, że USA i Rosja powróciły do czasów jądrowej rywalizacji. Wszystko za sprawą Rosji, która łamie traktatu o likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu budując nowe. Waszyngton ma się też obawiać rosyjskich atomowych okrętów podwodnych.

Jak ocenia Brytyjski dziennik The Guardian Rosja była od dawana podejrzewana o prace nad rakietami średniego zasięgu co stanowi naruszenie traktatu z 1987 r. (Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty – INF) podpisanego przez przywódców USA i ZSRR. Dokument zakazuje produkcji, przechowywania i testowania odpalanych z lądu pocisków balistycznych oraz manewrujących o zasięgu od 500 do 5500 km.

Dlaczego rakiety średniego zasięgu budzą taki niepokój?

Pociski te szybko docierają do celu. To jest ich główną przewagą nad pociskami międzykontynentalnymi, które lecą długo osiągają odległość 10 tysięcy kilometrów i puki co ciężko je wyposażyć głowicę atomową w przeciwności do pocisków średniego zasięgu.

Obawa USA przed rakietami z łodzi podwodnych

Amerykańskie wojsko obawia się odrodzenia rosyjskiej floty okrętów podwodnych, które przy obecnej technologi są praktycznie niewykrywalne a jeżeli będą posiadały napęd atomowy mogą przebywać tak długo przy wrogim terytorium, aż nie skończą się zapasy żywności.

Spirala zbrojeń

W zeszłym roku rosyjski dziennik podał informację, że Rosja dogoniła USA w ilości systemów zdolnych do przenoszenia ładunków jądrowych. Także Amerykanie zapowiedzieli przed rokiem modernizację własnej starzejącej się triady nuklearnej.

Po przyjaznych gestach, jak podpisane pięć lat temu nowe porozumienie START o redukcji liczby głowic jądrowych, zostały już tylko zdjęcia. Bo nawet jeśli będzie ich mniej, to rozwój systemów przenoszenia atomowych ładunków stanowi poważną groźbę.

Spirala zbrojeniowa zdaje się powoli nakręcać. To jej odkręcanie jest zawsze najtrudniejszym zadaniem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.