Polski penetrator przytwierdził lądownik do komety. Jednak Philae nadal jest uśpiony

Mupus poprawił orientację Philae na komecie. Teraz lądownik mocniej trzyma się pędzącego ciała niebieskiego. Jednak w kosmosie zrodziły się inne problemy. Philae zeszłej nocy stracił swą moc i przeszedł w stan uśpienia. Hubert Bartkowiak, ekspert z kosmonauta.net, we „Wstajesz i weekend” uspokaja, że lądownik zdążył wykonać swoje zadanie i – jeśli wszystko wróci do normy – dalsze badania zostaną wznowione.

Mupus kolejny raz przysłużył się historycznej misji Rosetty. Z racji niestabilnego ułożenia lądownika, użycie polskiego wiertła wiązało się z ryzykiem zdestabilizowania Philae. Eksperci uważali, że mógł on się nawet przewrócić na powierzchni praktycznie pozbawionej grawitacji komety.

Mimo ryzyka postanowiono użyć sprzętu. Decyzja okazała się trafna, ponieważ kiedy Mupus się wysunął, sam lądownik przesunął się i przechylił poprawiając swoją orientację. Dzięki temu możliwe było uruchomienie wiertnicy i podjęcie próby nawiercenia gruntu i pobrania próbek.

Za mało światła

Jednak na komecie rodzą się inne problemy. Philae, w miejscu, w którym obecnie się znajduje, wystawiony jest na promieniowanie słoneczne jedynie przez 1,5 godziny. To zbyt mało czasu, aby po dwóch dniach prowadzić dalsze badania. W nocy z piątku na sobotę naukowcy z ESA poinformowali, że lądownik nie może pobierać więcej próbek.

– Wiemy już, że baterie się wyczerpały w lądowniku. On teraz przeszedł w stan uśpienia – informuje Hubert Bartkowiak z portalu kosmonauta.net.

Ekspert tłumaczy, że Philae ma prąd, ale jest on zmagazynowany tylko po to, by wysyłać „sygnały życia” na Ziemię.

Trudne chwile przed Philae

W zaistniałej sytuacji dalsza praca na komecie postawiona jest pod znakiem zapytania.

– W tej chwili wszystkie operacje naukowe zostały wstrzymane – mówi Bartkowiak.

Jednak po wylądowaniu Philae szybko zabrał się do pracy i praktycznie w całości wykonał misję jaką mu powierzono. Wszystkie potrzebne dane zebrał i wysłał na Ziemię.

Czekanie na efekty

W celu lepszego usytuowania lądownika, które jest jedynym źródłem energii, ESA podjęła pewne działania.

– ESA obróciła lądownik większą baterią słoneczną w kierunku słońca – informuje Bartkowiak – czy to coś dało, powinniśmy się przekonać koło 12-13 czasu polskiego – dodaje.

Jeśli operacja przyniesie pożądane efekty, a Philae obudzi się do życia, dalsze badania na komecie zostaną wznowione.

Mimo że na Ziemię dotarły już wystarczające dane, to jednak aby je zweryfikować i zachwiać wszelkie wątpliwości, naukowcy chcą pobrać kolejny materiał do badań.

– Możliwe, że lądownik nie będzie pracował w sposób ciągły, tylko co jakiś czas będzie się budził i podejmował jakieś badania – zapowiada Bartkowiak.

Przełomowe badania

Naukowcy mają nadzieję, że pobrane i przeanalizowane przez przyrządy lądownika próbki pomogą poszerzyć wiedzę na temat powstania planet oraz życia, gdyż tworzące materię komet lód i skały pochodzą z czasów formowania się Układu Słonecznego.

– Pierwsze analizy będą przedstawione publicznie na konferencji naukowej w Stanach Zjednoczonych w połowie grudnia – zapowiedział Bartkowiak – to czego się dowiemy będzie wielkim wydarzeniem i rewolucją w dziedzinie kosmonautyki – dodaje.

Zakłada się, że Philae będzie intensywnie przesyłał dane przez dwa i pół dnia lub nawet dłużej – co zależne jest od tempa rozładowywania się jego baterii. Natomiast działalność badawcza próbnika Rosetta ma potrwać do końca 2015 roku.

Źródło: PAP, BBC News, TVN Meteo Autor: AD/kt/rp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.