Prezydent Rosji obawia się rewolucji?

Czasy stalinowskie stanowią w Rosji już jedynie wspomnienie, lecz jest jeden człowiek któremu marzy się ich powrót. Wielka Rosja z wszelkimi swoimi podbojami i statusem mocarstwa, tak zaprzątają myśli Władimirowi Władimirowiczowi Putinowi że powoli człowiek ten, zatraca się w swoich posunięciach.

Dzisiaj doszło do niepokojących zdarzeń, które trudno jest w sposób jednoznaczny nazwać. Władimir Putin podczas dorocznego rozszerzonego kolegium Prokuratury zażądał:

„natychmiastowego i twardego reagowania na wszelkie wezwania do bezprawnych działań, przemocy i masowych rozruchów.” Putin jest bardzo zaniepokojony w szczególności przestępstwami o charakterze ekstremistycznym „Ekstremiści zatruwają społeczeństwo jadem wojującego nacjonalizmu, nietolerancji i agresji” Zaznaczył iż tolerowanie przez sądy takich zachowań może doprowadzić do zdarzeń jakie znamy z Ukrainy.

Zachodzi pytanie czy Władimir Władimirowicz poczuł się jak batiuszka Stalin, czy kierują nim lęki i stara się zdusić w zarodku to co nieuniknione?

Jak dowiadujemy się ze źródeł rosyjskich Putin bierze ostatnio udział we wszelkich kolegiach struktur siłowych Federacji co potwierdza tezę jakoby obawiał się przejęcia władzy przez nieznane mu tajemnicze siły. Śmierć Borysa Niemcowa z pewnością przyczyniła się do scalenia i powiększenia sił opozycyjnych, co stanowi dla niego dość realne zagrożenie a sankcje nałożone przez zachód, doprowadzają do niezadowolenia społecznego, które może sie przerodzić w otwarty bunt przeciwko władzy.

Napływ amerykańskich wojsk do sąsiadujących krajów może się stać się dobrym podłożem, do działań mających na celu obalenie prezydenta Federacji Rosyjskiej. Biorąc pod uwagę imperialistyczne zapędy Putina, dążące do poszerzania terytorium Rosji, można chyba uznać iż towarzysz Putin poczuł oddech opozycji na swoich plecach. Z pewnością nie jeden obywatel Federacji ma w najwyższym poważaniu, rumakowanie swojego prezydenta w geopolitycznych bataliach.

Czas bolszewików odszedł już dawno w niepamięć i wątpliwą sprawą jest czy ludzie tak ochoczo staną ramię w ramie w walce o mocarstwowość Rosji. Nikt już nie da się nabrać na plany pięcioletnie czy też wojną ojczyźnianą, kraj mimo że wciąż żyje swoim życiem stał się obecnie kapitalistycznym eldorado, gdzie każdy dogląda tylko swoich interesów.

Nastroje prowojenne w tej chwili zdają się być raczej tworzone przez polityków, normalni obywatele krajów NATO czy Federacji Rosyjskiej zdają nie być zainteresowani wojną. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź na to pytanie jest banalna- ponieważ nie widzą powodów do wojny. Miejmy nadzieję że strach Putina przed utratą władzy przyczyni się do zażegnania konfliktu na Ukrainie jak i niepokojów w krajach graniczących z Federacją. Ludzie bądźmy realistami, przecież wymachiwanie szabelka jednego watażki, nie może doprowadzić do globalnej wojny.

Autor: MONSTER

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.