Kim jest prezydent Turcji Erdogan?

Wybitny mąż stanu i przyjaciel zachodniej Europy, czy dyktator? Kim jest Recep Tayyip Erdogan? To pytanie zaczęło szczególnie nurtować świat w kontekście piątkowego zamachu stanu, kiedy w Turcji rozpętało się prawdziwe piekło. Poniżej przybliżamy sylwetkę kontrowersyjnego i pełnego sprzeczności tureckiego prezydenta, który po raz kolejny wyszedł obronną ręką z potyczki, jaką zgotowali mu polityczni przeciwnicy.

Erdogan Turcja

Czy na bezkompromisowy charakter tureckiego prezydenta i jego dyktatorskie zapędy miało wpływ ciężkie dzieciństwo? Trzeba przyznać, że życie go nie rozpieszczało. Urodził się w 1954 w ubogiej stambulskiej rodzinie. Wychowywał się w jednej z biedniejszych dzielnic tego miasta – Kasimpasie. Dlatego już w młodości zmuszony był zarabiać sprzedając na ulicach tureckiej metropolii lemoniadę i sezamki.

Mimo to, w 1973 roku ukończył religijną szkołę Hatip Lisesi w swoim rodzinnym mieście, a w 1981 studia na Wydziale Ekonomii i Handlu Uniwersytetu Marmara. W działalność polityczną zaangażował się już w czasie studiów, najpierw jako członek Tureckiego Narodowego Związku Studentów, by następnie wstąpić w szeregi islamistycznej Partii Ocalenia Narodowego (MSP). Pod koniec lat 70-tych został nawet szefem młodzieżowego odłamu MSP w Stambule. Rodzącą się polityczną karierę przerwał przewrót wojskowy z 1980 r.,  w wyniku którego zdelegalizowano działanie partii politycznych.

Do polityki Erdogan powrócił w 1994 r., kiedy został wybrany na stanowisko burmistrza Stambułu. W czasie swojej 4-letniej kadencji zdobył znaczną popularność, dzięki rozwiązaniu wielu trapiących miasto problemów, m.in. olbrzymiej korupcji. Co więcej, zapoczątkowany przez Erdogana rozkwit infrastrukturalny- budowa wielu nowych dróg, mostów, oczyszczalni ścieków, sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, nie odbył się kosztem miejskich finansów. Wręcz przeciwnie – polityk zasłynął jako ten, dzięki któremu udało się spłacić znaczną część miejskich długów. Oprócz tego rozwinięto w tym czasie system pomocy dla najuboższych, włączając w to również budowę mieszkań komunalnych. Burmistrz ujął także mieszkańców Stambułu troską o środowisko naturalne.

Z drugiej strony, Erdogan już wtedy dał się poznać jako muzułmanin, któremu bliskie są niektóre radykalne (z naszego punktu widzenia) poglądy. To on wprowadził prohibicję w stambulskich barach, oddzielne plaże dla kobiet i mężczyzn, a także oddzielne autobusy szkolne dla chłopców i dziewczynek. W świetle znacznych sukcesów gospodarczych, nie wpłynęło to na popularność polityka.

Na fali lokalnych sukcesów, Erdogan jako współzałożyciel i przewodniczący powstałej w sierpniu 2001 roku Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), został w 2003 roku premierem Turcji. Światowi specjaliści nazywają go ojcem tureckiego cudu gospodarczego i to właśnie jemu przypisują wyprowadzenie Turcji z kryzysu po 2001 roku oraz znaczne zbliżenie z Unią Europejską. Jego partia zwyciężała w wyborach parlamentarnych nieprzerwanie od 2001 roku. Z każdymi kolejnymi wyborami jej wyniki były coraz lepsze…

Erdogan – z jednej strony ubóstwiany za sukcesy gospodarcze i przyciągnięcie wielu zagranicznych inwestorów, a z drugiej ganiony za zakładanie mediom kagańca – wygrywa w 2014 pierwsze powszechne wybory prezydenckie w historii Turcji. I najprawdopodobniej nie jest to jego ostatni udany bój o to stanowisko.

Tak znaczne sukcesy polityczne i długotrwałe utrzymywanie się na szczytach władzy wzmogło autorytarne zapędy Erdogana i pogłębiło jego izolację od społeczeństwa, czego najdobitniejszym przykładem było brutalne stłumienie protestów w parku Gezi. Kolejnym przykładem może być ślub jego córki, kiedy bezpardonowo kazał zatrzymać ruch samochodowy na ulicach Stambułu, traktując miasto jak swój prywatny folwark.

Turcja Erdogana nie znosi krytyki. Telewizja publiczna jest właściwie pod całkowitą kontrolą premiera. Ostatni raport Freedom House „Wolność prasy 2014” zdegradował Turcję  do kategorii krajów „niebędących wolnymi”. Raport Amnesty International przyrównał Turcję do dyktatury.

Zachodni świat natomiast i boi się Turcji i jej potrzebuje. Bo Turcja to 9. armia świata i przedpole wojennego tygla na bliskim wschodzie, bez którego ryzyko większego rozlania się konfliktu zbrojnego na Europę byłoby nieporównywalnie większe. Turcja to też olbrzymi rynek zbytu i źródło taniej siły roboczej. Dlatego zachodni świat nie chce drażnić Erdogana. Woli przyklaskiwać jego sukcesom gospodarczym, przymykając oko na zamordyzm, autorytaryzm i brak wolności słowa. Najdobitniejszym tego przykładem było kajanie się Angeli Merkel przed Erdoganem za naśmiewanie się z tureckiego prezydenta w niemieckim programie satyrycznym.

Dzisiaj wiadomo już, że puczyści ponieśli klęskę, a Erdogan po raz kolejny triumfuje. Oprócz zachowania stanowiska i silnej pozycji w państwie zyskał możliwość legalnego unicestwienia swoich politycznych przeciwników, jakimi są Fetullah Gülen – kontrowersyjny muzułmański myśliciel oraz wojsko.

źródło: fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.