Rosja: Jak będziemy chcieli zniszczyć USA to spuścimy bombę atomową na superwulkan Yellowstone

– Pod względem militarnym Rosja nie może rywalizować z NATO. Ale nasz kraj przed agresją może ochronić nowe uzbrojenie. Takie, które wywoła katastrofę geofizyczną na wielką skalę i zagwarantuje zupełne zniszczenie przeciwnika – obwieścił rosyjski analityk wojskowy Konstantin Siwkow.
Rosjanie bombardujący Yellowstone, aby zmieść Stany Zjednoczone z powierzchni ziemi?

Owszem, to brzmi, delikatnie mówiąc, fantastycznie. Sprawa nie zasługiwałaby być może nawet na machnięcie ręką, gdyby pomysłu nie przedstawił poważny rosyjski ekspert ds. geopolityki i gdyby nie opisała jej poważna rosyjska gazeta.

superwulkan Yellowstone

Tym ekspertem jest Konstantin Siwkow, emerytowany starszy kapitan rosyjskiej marynarki wojennej, były członek Sztabu Generalnego, a dziś prezes Akademii Problemów Geopolitycznych w Moskwie. A gazetą rosyjski tygodnik poświęcony obronności „Wojenno-Promyszlennyj Kurier” („VPK”).

Pod koniec marca na łamach VPK ukazała się obszerna analiza Siwkowa zatytułowana „Jądrowe służby specjalne”. Autor opisuje w niej, co zrobić, skoro Rosja pod względem wydatków na zbrojenia ustępuje Stanom Zjednoczonym. Analityk za kremlowskimi oficjelami i rosyjskimi mediami powtarza slogany o czyhającym na Federację Rosyjską zagrożeniu. Stawia sprawę wprost: – Dziś Zachód wytoczył Rosji nową zimną wojnę, a w przyszłości będzie dążył do jej zniszczenia.

Nowa broń, która gwarantuje zniszczenie wroga

– Zachód buduje nową żelazną kurtynę. NATO się rozszerza i zbliża do granic Rosji. Ale nasza sytuacja jest dziś nieporównywalnie gorsza niż pół wieku temu. Nasz potencjał gospodarczy jest osłabiony. Nie mamy już tylu sojuszników w Europie co w czasach Układu Warszawskiego. Rywalizować pod względem wojskowym z NATO Rosja po prostu nie może – zauważa rosyjski ekspert.

Według Siwkowa Rosja nie może też, i nie chce, dać się wciągnąć w nowy wyścig zbrojeń. Dlatego w kolejnym dziesięcioleciu najpewniej zostanie w tyle pod względem uzbrojenia konwencjonalnego i jądrowego. Gwarancję bezpieczeństwa ma dać Rosji coś innego. Zmiana strategii odstraszania wrogów i… „sięgnięcie po całkowicie nowe, choć oparte na już istniejących, systemy uzbrojenia, które zagwarantują zniszczenie przeciwnika”.

„Taką bronią są katastrofy geofizyczne – stosunkowo łatwe do wywołania i o kilka rzędów przewyższające mocą współczesną broń jądrową. I tak się składa, że można je wywołać w Stanach Zjednoczonych” – opisuje Rosjanin.

http://www.koniec-swiata.org/wp-content/uploads/2014/04/magma-pod-super-wulkanem-Yellowstone-450x252.jpg

Stany Zjednoczone znikną

„Co znajduje się w USA? Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na park Yellowstone, na którego terenie drzemie superwulkan. Według geologów wybucha on raz na ok. 600 tys. lat i właśnie zbliża się czas kolejnej erupcji. Jej konsekwencje byłyby katastrofalne dla obu Ameryk. USA po prostu by zniknęły. Całe terytorium tego kraju zostałoby pokryte warstwą popiołu” – opisuje Siwkow.

„Uderzenie bronią jądrową na Yellowstone może być gwarantowanym źródłem katastrofalnych procesów geofizycznych. Nawet pojedyncze eksplozje ładunków jądrowych uruchomią potężną erupcję” – przekonuje.

Siwkow ma świadomość, że „erupcja superwulkanu byłaby katastrofą dla całej cywilizacji”. „Ale nie o to tutaj chodzi. To nie jest tego typu broń. Ona ma jedynie powstrzymać jakąkolwiek myśl o agresji na Rosję” – dodaje.

Co się stanie, jeśli superwulkan wybuchnie

Pod Yellowstone rzeczywiście znajduje się gigantyczny zbiornik gorącej magmy, która napływa z głębi Ziemi. Według naukowców w ciągu ostatnich 2 mln lat ten superwulkan wybuchał trzykrotnie. Kolejna erupcja spustoszyłaby obszar w promieniu setek kilometrów. Prawie cała kontynentalna część USA i znaczna część południowo-zachodniej Kanady zostałyby przykryte pyłem.

Według analizy wulkanologa Larry’ego Mastina ze Służby Geologicznej USA skutki wybuchu o sile kilkudziesięciu megaton trotylu odczułaby cała planeta. Pyły i związki siarki zostałaby rozwleczone wokół całego globu, odbijając część światła słonecznego i obniżając temperaturę o kilka stopni. Chłód i niedobór światła zahamowałyby wegetację roślin. Ochłodzenie mogłoby trwać nawet 10 lat.

Dlatego Amerykanie od ponad dekady monitorują aktywność superwulkanu w Yellowstone.

Apokalipsa po rosyjsku. Prosto i niedrogo

Według naukowców superwulkan kiedyś wybuchnie. Ale na razie zachowuje się spokojnie i nic nie wskazuje na to, że erupcja się zbliża. Mimo to wizja katastrofy, pokazana chociażby w filmie „2012”, od lat rozpala wyobraźnię ludzi, jak rozpaliła wyobraźnię Siwkowa. Pod tym względem Rosjanin nie mówi niczego odkrywczego. Ale nikt do tej pory nie głosił wszem i wobec, aby zrzucić na superwulkan bombę atomową.

To zresztą niejedyny pomysł Siwkowa, który na łamach „VPK” przypomina zniszczenie Nowego Orleanu przez huragan „Katrina” i zastanawia się, jak zgotować „apokalipsę prosto i niedrogo”. Rosjanin wymienia kolejne podatne obszary Stanów Zjednoczonych. Wśród nich uskok tektoniczny San Andreas w Kalifornii. To sięgające kilkanaście kilometrów w głąb Ziemi pęknięcia, na którego linii leży San Francisco.

„To obszar, gdzie dochodzi do trzęsień ziemi o sile 8,5 w skali Richtera. Potężna broń jądrowa może je wywołać, powodując także powstanie fal tsunami, które zniszczą infrastrukturę na zachodnim wybrzeżu USA” – opisuje Rosjanin.

Przekonuje także, że „zdaniem rosyjskich ekspertów” opracowanie broni, która będzie w stanie zainicjować katastrofy na dużą skalę, zajmie od 6 do 12 lat.

Cóż to byłby za scenariusz filmu science fiction!

Pomysły Siwkowa zatrwożyły media z amerykańskiego Idaho. To u granic tego stanu znajduje się park Yellowstone. – To realne zagrożenie? – zapytali amerykańskich ekspertów dziennikarze lokalnej stacji telewizji NBC.

– A gdzież tam. Te pomysły nadają się na wspaniały scenariusz filmowy, bo nie ma w nich najmniejszych podstaw naukowych – mówi prof. Shannon Kobs-Nawotniak, geolog z Uniwersytetu Idaho.

– Zbiornik z magmą znajduje się od trzech do siedmiu mil (4,8-11 km) pod powierzchnią ziemi. Eksplozja bomby atomowej na powierzchni nie może doprowadzić do erupcji. Ten pomysł byłby nieco bardziej prawdopodobny, gdyby pan Siwkow mógł wydrążyć gigantyczną dziurę w ziemi i wrzucił tam mnóstwo bomb atomowych – mówi Kobs-Nawotniak, nie ukrywając rozbawienia.

– Podobnie jest z eksplozją jądrową na uskoku San Andreas. Nie wywoła żadnych fal tsunami. Płyty tektoniczne przesuwają się tam w poziomie, a nie pionie i wybuch nie miałby na nie wpływu. To już kompletne science fiction – dodaje.

 

  1. taka prawda napisał(a):

    Refleks szachisty normalnie. Ten artykuł na innej stronie czytałem parę miesięcy temu.

  2. gfjgfh napisał(a):

    Ja pierdole

  3. Anonim napisał(a):

    To samo można zrobić w Rosji. U nich też jest superwulkan na Syberii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.