Rosjanie zniszczą planetoidę bronią atomową

Kosmiczne skały, przemierzające otchłań Układu Słonecznego, są potencjalnymi siewcami zagłady naszej cywilizacji. W historii Ziemi wielokrotnie dochodziło do uderzenia ogromnej planetoidy, która zmieniała losy zamieszkujących naszą planetę wielu gatunków zwierząt.

asteroida

Takie tragiczne w skutkach wydarzenie kiedyś znowu się powtórzy. Całkiem możliwe, że dojdzie do niego szybciej, niż nam się wydaje. Planetoidy mogą stanowić dla nas większe zagrożenie, niż do tej pory sądziliśmy.

Od 2000 roku kosmiczne skały, przelatujące przez ziemską atmosferę, wyzwoliły bowiem energię generowaną podczas 26 wybuchów jądrowych.

Pomimo faktu skatalogowania większości planetoid, zdolnych zniszczyć całe kraje, odkryto mniej niż 10 tysięcy spośród ponad miliona takich, które mogą zmieść z powierzchni ziemi duże miasto.

Z raportów NASA wynika, że zagrożenia ze strony kosmosu nie powinniśmy w żadnym razie bagatelizować, ponieważ powtórka z tego, co stało się przed dwoma laty w Czelabińsku w Rosji, może się zdarzyć niemal w każdej chwili, a jej skutki mogą być opłakane.

Warto wspomnieć, że meteoroid, który spadł na Tunguskę na Syberii w 1908 roku, wydzielił energię o równowartości wybuchu od 5-15 megaton trotylu. Dla porównania ładunek jądrowy, który spadł na Hiroszimę w Japonii w 1945 roku miał moc zaledwie 15 kiloton trotylu.

W obliczu narastającego zagrożenia, kilka miesięcy temu NASA postanowiła podjąć współpracę z Narodową Administracją Bezpieczeństwa Jądrowego. Naukowcy mają wspólnie opracować plan neutralizacji planetoid, które mogą znaleźć się na kursie kolizyjnym z Ziemią.

Tymczasem teraz z podobną inicjatywą wychodzą Rosjanie, którzy na własnej skórze odczuli, jak groźne w skutkach dla mieszkańców miast potrafią być kosmiczne skały. Naukowcy z Europejskiej Agencji Kosmicznej i Roskosmosu, w ramach programu NEOShield, postanowili przygotować szczegółowy plan unicestwienia zbliżającej się planetoidy, przy użyciu potężnego ładunku jądrowego.

Pomimo faktu, że wykorzystywanie takiej broni zostało zakazane w 1967 roku na mocy Traktatu o Przestrzeni Kosmicznej, to jednak teraz, w obliczu większej świadomości kosmicznych zagrożeń, świat powinien zmodyfikować umowę i poważnie podejść do tematu.

Rosyjscy naukowcy planują wyniesienie na orbitę jednego lub kilku ładunków jądrowych, które uzbrajane byłyby tylko wówczas wzrostu zagrożenia. Pewne jest, że nikt nie zamierza całkowicie niszczyć kosmicznych głazów, przy pomocy broni nuklearnej, tylko zastosować ją miejscowo, w celu zmienienia trajektorii lotu obiektu.

Do monitorowania całej sytuacji chcą oni wykorzystać cztery satelity obserwacyjne. Rolą dwóch z nich będzie śledzenie orbity Ziemi, a pozostałych prowadzenie obserwacji głębi kosmosu.

Europejski program NEOShield składa się z czterech różnych projektów prowadzonych przez cztery różne państwa. Jego celem jest opracowanie różnych strategii zapobiegania kolizji planetoid z naszą planetą.

Przypomnijmy, że próby powstrzymania uderzenia meteorów w naszą planetę trwają już od jakiegoś czasu. NASA niedawno potwierdziła plany niezwykłej i zarazem pionierskiej misji, w ramach której po raz pierwszy w historii zostanie przechwycony, przemieszczony w okolice Księżyca, a następnie zbadany fragment planetoidy. Projekt Asteroid Redirect Mission ma rozpocząć się już w 2019 roku.

Natomiast w 2018 roku w przestrzeń kosmiczną zostanie wysłany teleskop Sentinel, którego zadaniem będzie identyfikacja potencjalnie niebezpiecznych planetoid i meteoroidów, na długo zanim znajdą się na kursie kolizyjnym z Ziemią.

Podobne plany ma Europejska Agencja Kosmiczna (ESA). Przygotowuje ona misję Don Quijote, która również pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy możemy zmienić trajektorię komety lub planetoidy tak, by nie stanowiła dla nas zagrożenia.

źródło: Geekweek

  1. tomek napisał(a):

  2. ALIBI napisał(a):

    Z całym szacunkiem dla tego portalu ale czasem mam wrazenie ze czytam bajki a nie fakty, bardzo bardzo niedługo bardzo duza bomba zniszczy asteroide i bedzie bum, fajnie sie tego czyta przed snem ale … ludzie zejdzcie na ziemie

  3. wdm napisał(a):

    Totalna bzdura! Niby jak można użyć broni atomowej w kosmosie, gdzie nie ma tlenu i atmosfery? Nie będzie miał miejsce wybuch, równie dobrze można wysłać tam ładunek z czarnym prochem, efekt będzie ten sam. Jedyną opcją byłoby zdetonowanie takiego ładunku na Ziemi i wysłanie uwolnionej w ten sposób energii w kosmos, tylko że ewentualne szkody wyrządzone taką detonacją byłyby jak miewam większe, niż te spowodowane dotarciem do Ziemi asteroidy. Druga sprawa, do której chciałbym się przyczepić, dotyczy mierzenia „wybuchów”. To jakieś jaja są? Wszystko przelicza się na „hiroszimy”? Może napisz szanowny autorze ileż to hiroszimów zniszczyłaby energia wytwarzana przez Kraków w ciągu stu lat, albo ile holokaustów można by było zrobić zebrawszy pierdy populacji ziemskiej, może jakiś „mundry” naukowiec założy wszystkim mieszkańcom naszej planety katalizatory. Energia atomowa nie jest taka straszna, to taki duch w szafie, którym straszy się niegrzeczne dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.