Rząd światowy dokonuje na nas cichej masowej egzekucji

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX w. mieszkańcy Ameryki Północnej zaczęli obserwować niebo poprzecinane białymi śladami, które początkowo wydawały się smugami kondensacyjnymi zostawianymi przez samoloty. Wkrótce jednak okazało się, że nie były to smugi kondensacyjne.

Zamiast od razu ulec rozproszeniu, smugi utrzymywały się przez wiele godzin, rozprzestrzeniając się i wypełniając niebo. Zaczęto je wówczas określać jako smugi chemiczne. Często widzę samoloty latające tam i z powrotem po tym samym obszarze, aż czyste, niebieskie niebo zamieni się w szachownicę z białych linii, które rozprzestrzeniają się, sprawiając wrażenie zachmurzenia.

Na całym świecie zaczęły pojawiać się doniesienia o tym zjawisku, a sam obserwowałem je w każdym kraju, jaki odwiedziłem. Kwestia ta była poruszana także na debatach rządowych, jednak pozostawiono ją bez żadnej wiarygodnej odpowiedzi.

Kiedy na niebie pojawiły się chemiczne smugi, wielu ludzi zaczęło narzekać na choroby przypominające grypę, zaburzenia pracy układu oddechowego, dekoncentrację i depresję. Zawarty w atmosferze bar osłabia mięśnie, także mięśnie serca, zaś tor powoduje białaczkę i inne nowotwory. Niektóre media starały się zamaskować związek pomiędzy smugami chemicznymi a chorobami pojawiającymi się w miejscach ich występowania, jednak alternatywne źródła informacji podjęły ten wątek, uświadamiając opinię publiczną, co dzieje się naprawdę.

Glin powoduje osteoporozę i chorobę Alzheimera, zaś zarówno glin, jak i bar – poprzez deaktywację receptorów limfocytów T – osłabiają układ odpornościowy. Eksterminacja społeczeństwa odbywa się głównie poprzez atakowanie układu odpornościowego.

Od dawna jestem przekonany, że smugi chemiczne wykorzystują niewidoczną dla ludzkiego oka nanotechnologię. Nanocząstki są obecnie wykorzystywane w tysiącach produktów, w tym w żywności, odzieży, lekach, szamponach, pastach do zębów czy olejkach do opalania. Mimo że mogą wywoływać mutacje, ich stosowanie nie jest w żaden sposób uregulowane prawnie.

Dr Russell Blaylock, amerykański neurochirurg i specjalista w dziedzinie neurotoksyn, uważa, że występowanie nanocząstek glinu w smugach chemicznych ma związek z nasileniem chorób degeneracyjnych mózgu takich jak choroba Alzheimera czy choroba Parkinsona. Blaylock podkreśla fakt, że kiedy smugi chemiczne opadają na ziemię, nanocząstki glinu natychmiast dostają się do mózgu wraz z wdychanym powietrzem.

Wnikanie glinu do organizmu człowieka wiąże się także ze stosowaniem aluminiowych pojemników, w których przechowuje się m.in. napoje gazowane. Nawet niewielkie ilości rozpuszczalnego w wodzie baru mogą powodować trudności z oddychaniem, zwiększone ciśnienie krwi, zaburzenia rytmu serca, podrażnienie żołądka, osłabienie mięśni, zaburzenia naturalnie występujących odruchów oraz obrzęk mózgu, wątroby i nerek.

 

Czy na pewno rząd nie otrułby swojego społeczeństwa? Program ds. Wojny Chemicznej i Biologicznej, Prawo Publiczne 95-79, część 50, rozdział 32, sekcja 1520: „Zezwala się na wykorzystywanie obiektów ludzkich do testowania przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych oddziaływania chemicznych i biologicznych czynników, w charakterze eksperymentów i badań zgodnych z wytycznymi Komisji Kongresu”. Prawo Publiczne 95-79, część 8, sekcja 808 z 30.07.1977, statut 334: „Sekretarz Obrony może przeprowadzać testy i eksperymenty związane z wykorzystywaniem chemicznych i biologicznych czynników bojowych na ludności cywilnej [na terenie Stanów Zjednoczonych]”. Oto dwa przykłady tego, co figuruje w prawie, lecz większość podobnych działań nie jest w żaden sposób uregulowana.

W tym samym czasie, kiedy zaczęto rozpylać smugi chemiczne, pojawiła się przerażająca dolegliwość określana jako choroba Morgellonów. W jej przebiegu pod skórą pojawiają się kolorowe włókna, które po wyciągnięciu są zastępowane kolejnymi. Pojawienie się tej choroby jest wynikiem stosowania nanotechnologii w smugach chemicznych. Objawy choroby Morgellonów obejmują m.in.: wrażenie pełzania, kłucia i gryzienia pod skórą, niegojące się zmiany skórne, skrajne zmęczenie, dezorientację, utratę pamięci krótkotrwałej, bóle stawów, ograniczenie ostrości widzenia, intensywne swędzenie mogące wywoływać myśli samobójcze oraz poważne zaburzenia neurologiczne.

Możliwą przyczyną choroby Morgellonów jest genetycznie modyfikowana żywność, w której powszechnie stosuje się DNA grzybów i bakterii, które znaleziono również w podskórnych włóknach pojawiających się w przebiegu choroby. Dr Rima Laibow, dyrektor medyczny Natural Solutions Foundations, stwierdziła: „Technologia genetycznych modyfikacji, podobnie jak odkrycia Frankensteina, stworzyły możliwość ożywiania tego, co nieożywione. Włókna pojawiające się w przebiegu choroby potrafią się skręcać, owijać, rozrastać i dzielić. Krótko mówiąc, te włókna „żyją” pod ludzką skórą, powodując zmiany pasożytnicze, których wynikiem powinno być tworzenie się nieożywionych substancji. Horror mutacji genetycznych sprawił jednak, że mają one naturą ożywionych istot”.

Oto kolejny przykład przejmowania kontroli nad społeczeństwem. Światło słoneczne, oprócz tego, że jest niezbędne dla zdrowia człowieka, jest także nośnikiem informacji. Ilość światła słonecznego docierającego na powierzchnię Ziemi maleje jednak od lat pięćdziesiątych XX w., zaś od lat dziewięćdziesiątych spadek ten nabiera na sile. Zjawisko to jest znane jako „globalne zaciemnienie” i ma bezpośredni związek z geoinżynierią. Na całym świecie zaobserwowano redukcję promieniowania słonecznego docierającego na powierzchnię Ziemi o około 5% w latach 1960– 1990 i nawet o 17% po roku 1990, kiedy coraz powszechniej zaczęto stosować smugi chemiczne. Ma to ogromny wpływ na zdrowie człowieka, jego świadomość, produkcję żywności i w ogóle na cały „naturalny” świat. Program rozpylania smug chemicznych jest jednak utrzymywany w tajemnicy i niewiele osób wie, co dzieje się naprawdę.

W 2012 roku amerykańscy naukowcy ujawnili nawet badania polegające na corocznym transportowaniu „zaciemniających cząsteczek” na wysokość 18 km ponad powierzchnię Ziemi w ramach strategii „zarządzania promieniowaniem słonecznym”. Naukowcy oszacowali, że wykorzystanie do tego celu samolotów będzie kosztować 5 miliardów dolarów rocznie, lecz to i tak mniej niż… stosowanie gigantycznych rakiet czy też rur prowadzących do stratosfery.

Jeśli ktoś uważa, że rząd i wojsko nie otruwaliby celowo społeczeństwa, to jest w błędzie – robią to już od dziesięcioleci, choć dowiadujemy się o tym ze sporym opóźnieniem. Wielokrotnie dochodziło do takich sytuacji w Wielkiej Brytanii i innych krajach, zaś w Stanach Zjednoczonych oczywiście dzieje się to na okrągło. W 2012 roku socjolog Lisa Martino-Taylor ujawniła po długotrwałym dochodzeniu, że w latach 50. i 60. amerykańskie służby wojskowe rozpylały nad mieszkańcami miasta St. Louis siarczek cynkowo-kadmowy w celu zbadania jego wpływu na ludzkie zdrowie. Rozpylanie było wymierzone głównie w ubogie rodziny. Wdychanie siarczku cynkowo-kadmowego może powodować m.in. raka i choroby nerek, przy czym około 70% mieszkańców miasta narażonych na działanie trującej substancji stanowiły dzieci poniżej 12. roku życia. Z posiedzeń senatu z 1977 roku wynika, że w latach 1949–1969 w ramach podobnych eksperymentów celowo uwalniano czynniki biologiczne nad wieloma miastami, w tym nad San Francisco, Waszyngtonem, Minneapolis i St. Louis. Okazało się także, że w systemach metra w Nowym Jorku i Chicago wykryto obecność bakterii uwolnionych w celu zbadania ich wpływu na ludzi, zaś amerykański rząd musiał wystosować opóźnione przeprosiny za celowe zarażenie mieszkańców Gwatemali chorobami przenoszonymi drogą płciową. Ta lista nie ma końca, a przypadki, o których nie wiemy, są zapewne tysiąckrotnie poważniejsze od tych znanych.

Autor: David Icke, Źródło: Wydawnictwo Illuminatio
  1. Koko napisał(a):

    Jaki sens mialoby rozpylanie trucizny samolotami taki koszt i tyle ludzi wtajemniczyc trzebaby. Nie ma prostszych rozwiązań? Otruć wode czy zucić jakąs bakterie😀, powietrze jest juz tak czy siak zanieczyszczone do maksimum i każdyo tym wie…

  2. taka prawda 55/59 napisał(a):

    Trzeba namówić dyktatora Korei Północnej aby jego wojska zestrzeliły, a potem przechwyciły jakiś samolot rozpylający chemtrails. Propaganda Phenianu będzie wtedy miała paliwo do antyzachodniej retoryki na wiele, wiele lat. No i ilu to zwolenników „teorii spiskowych” poczuje autentyczną sympatię do Wielkiego Przywódcy.

  3. Krytyk napisał(a):

    Kto kogo truje i na jaką jest to skalę ? ktoś już dawno by się wygadał, musieli by być w to zaangażowani wszyscy pracownicy kontroli lotu, lotniska i sami piloci, ta tajemnica by się nie utrzymała długo.

    A do paliwa lotniczego samolotów pasażerskich dodaje się rożne dodatkowe katalizatory które powodują oszczędności na paliwie i wadze, między innymi drobiny mikrocząstki aluminium, które jak człowiek się nawdycha albo zje to organizm nie wydali tego, celowo tego się nie robi a jedynie dla oszczędności zużycia paliwa trują wszystkich na ziemi.

    • Kimbur napisał(a):

      Myślę, że się mylisz. Jest wiele spraw, które wydawały się niemożliwe a po latach okazały się prawdziwe. O Bolka spieramy się do dzisiaj, a wydawałoby się, że spór już dawno powinien być rozstrzygnięty. Katastrofa gibraltarska nadal jest tajemnicą. Roswell przez wiele lat wyśmiewano, podawano balon meteorologiczny jako oficjalny powód zamieszania, potem zmieniono balon na rozbity prototypowy samolot. To wszystko dlatego, że bardzo łatwo fałszować rzeczywistość i manipulować poprzez media ludźmi. Piramidy egipskie wciąż stanowią zagadkę i nie można jej nawet zgłębiać, bo strażnicy bronią dostępu.

      O istocie chemtraili może wiedzieć bardzo wąska grupa ludzi, którzy cenią zarabiane pieniądze i życie. Piloci na ogół milczą, ale i nie zaprzeczają. A ilu z nich pracuje dla służb specjalnych?! Jeśli przyjrzeć się trajektoriom lotów samolotów pozostawiających chemtraile… to niemożliwym wydaje się jednak ich naturalne pochodzenie. Polecam regularne i dość długie obserwacje.

    • jjjjnj napisał(a):

      bo to zjebani niedouczeni popaprańcy głoszą takie bzdury, nie przyjmując do tępych głów, że powietrze coraz bardziej zanieczyszczone to i cząstki wszelakie dłużej unoszą się w powietrzu, na bande nieuków nie zwracać radze uwagi

    • Patriot napisał(a):

      Podrąż temat na YouTube a się przekonasz po co pirdolić o czymś jak nie ma się zielonego pojęcia na ten temat.

    • Kawka napisał(a):

      Ale przeciez w necie jest pelno materialow, w ktorych ex-zaloga samolotow opowiada wlasnie o tym zjawisku.

  4. Ja napisał(a):

    Po co sprawdzac samoloty?? Trzeba byc naprawde jakims niedorozwojem zeby nie zauwazyc co sie dzieje.

    1 Kiedys tego zjawiska nie bylo wcale(ja pamietam i nie tylko ja)
    2 Nie ma takich „kursow” samolotow zeby lataly w ten sposob(przecinajac swoj kurs wielokrotnie w kfotkim czasie) Ktos wyznacza kanaly powietrzne ,to nie jest tak ze kazdy lata sobie jak chce.
    3 Po co te samoloty zawracaja nad danym obszarem?
    4 Zdarza sie ze leci „zwykly” samolot a obok niego ten rozpylajacy chemie .Widac ze tamten worzy zwykla smuge ktora zaraz znika bez sladu a ten drugi ja pozostawia na wieele kilometrow,potem ona „puchnie” i pokrywa niebo „bialym calunem”
    5 Zawsze jak rozpylają chemtrails dzeje sie to w skali kraju (przypadek??) a jak nie ma nic to nie ma wszedzie w polsce
    6 pare azy widzielismy samolot ktory lecial rozpylajac smuge a za moment tej smugi nie bylo wcale ,za chwile byla znowu (Wylaczyl silniki?? 😀 )

    PS : Nie przejmujcie sie wpisami platnych trolli .Oni sa wszedzie i jest ich tysiace .Maja za zadanie robic z normalnych ludzi idiotow probujac udowodnic ze chemtrails to globalna halucynacja

  5. Kimbur napisał(a):

    Najbardziej zastanawiające jest to, że oficjalnie nie podejmuje się tematu powstawania chemtraili (chemtrails), ograniczając się do głupawych komentarzy, że są to naturalne smugi kondensacyjne. Ale wystarczy obserwować regularnie niebo by stwierdzić, że to zjawisko nienormalne. Skoro brak oficjalnych wytłumaczeń, to i brak wiedzy o celach tego procederu, a być może cel jest pozytywny – np. ochrona atmosfery przed „tym” czymś. Jednak brak informacji powoduje, iż raczej cel nie wydaje się być przyjazny społeczeństwu (może jest przyjazny wybranej grupie?).
    O chemtrailach mówił obecny minister Szyszko, ale wtedy nie był jeszcze ministrem. Zjawisko to w Polsce wygasało przez kilka miesięcy po objęciu rządów przez ludzi PiS-u, by nagle wybuchnąć znów silnie w Poniedziałek Wielkanocny 2016 roku. To wskazuje na podpisanie jakiegoś układu naszego obecnego rządu z twórcami chemtraili (prawdopodobnie z ukrytym rządem światowym).
    Abstrahując od chemicznej strony zjawiska, warto zauważyć pogorszenie warunków życia w miastach spowodowane przesłanianiem światła słonecznego przez szarobure chmury powstające z rozpraszających się chemtraili. W Polsce dni słonecznych mamy mało, a chemtraile tę sytuację pogarszają, gdyż są rozsiewane właśnie w okolicach Słońca, zwłaszcza gdy zbliża się do zachodu. Brak promieni słonecznych to dla organizmu człowieka strata związana z mniejszą produkcją witaminy D przez organizm, która m.in. odpowiada za „radość z życia”, a szczególnie potrzebna jest dzieciom. Tym samym chemtraile przyczyniają się do apatii i zmęczenia. Jeśli obserwujecie te objawy u siebie (wzmożone), to spróbujcie powiązać je ze stanem nieba i porównać swoje samopoczucie gdy niebo jest zachmurzone naturalnie z zachmurzeniem powodowanym przez rozmywające się chemtraile.

    • Anonim napisał(a):

      Ten tajemniczy ktoś, ciemna moc, robi to tylko nam. Sam oczywiście oddycha powietrzem z puszki, chodzi po innej planecie, nigdzie nie wyjeżdża , bo wszędzie rozpala. Zapewne musi być bardzo bogaty, bo te latanie kosztuje, no i robi to dla swoich dzieci i wnuków. Chociaż trochę rozsądku, drodzy internauci.

  6. Pulsar napisał(a):

    Po 1) Glin, to 3 najpowszechniejszy pierwiastek na ziemi, więc nie może być aż tak toksyczny jak piszą w tym artykule.
    Po 2) Glin występujący w glebie w postaci neutralno-obojętnej, – staje się pod wpływem zakwaszenia gleb np: kwaśnymi deszczami (po przez emisję SO2 do atmosfery), – toksyczną trucizną dla roślin, które są naszym źródłem pożywienia. Ale nie jest to wina samego Glinu, a raczej jego korelacji z innymi związkami chemicznymi i wolnymi jonami wodoru.
    Po 3) Skąd wzmożona i stale rosnąca emisja związków siarki w atmosferze? Ano stąd, iż wzrasta ilość spalin z paliw kopalnych, ropy naftowej czy węgla. Sam ruch lotniczy i motoryzacyjny w ciągu 50 lat wzrósł o kilkaset procent, względem tego co było w 1950 roku. Stąd wszechobecne związki siarki.
    Po 4) Przyczyny i postęp choroby Alzheimera wciąż są słabo poznane, więc proszę nie pisać głupot, iż winny jest temu Glin.

    http://pliki.lotniczapolska.pl/2015/epgd_dynamika-20141.JPG
    http://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/55c387e154ec2_worldaviation.png
    http://www.gios.gov.pl/stansrodowiska/upload/image/stan2008/halas/zmiany_liczby_rejestrowanych_samochodow.png

  7. jjjjnj napisał(a):

    a ludzi wciąż przybywa, qrfa co za farmazony

  8. tteis77 napisał(a):

    puki nie ma niepodważalnych dowodów na istnienie tego co robią, do póty będą robić z populacji idiotów. „gdy nadejdzie czas wojny, zestrzelenie takich samolotów i zbadanie wraku i ujawnienie tajemnic”

    • tteis77 napisał(a):

      gdy nadejdzie wojna, i będą strzelać do samolotów, a te będą jednymi z tych, należy je zbadać i ujawnić tajemnice.

    • Aiyyo napisał(a):

      Po necie krążą zdjęcia takiego samolotu od wewnątrz. Na ile prawdziwe to nie wiem, ale pełno tego i wygląda w miarę realistycznie. Odnośnie wojny- lepiej, żeby nigdy nie wybuchła 🙂 chociaż wielu twierdzi, że już się rozpoczęła…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.