Siły USA gotowe do uderzenia w Iraku

USA interwencja zbrojna IrakDrony, myśliwce uderzeniowe, pociski manewrujące – pozornie USA dysponują w pobliżu Iraku wystarczającymi siłami, by powstrzymać sunnickich rebeliantów przed marszem na Bagdad. Jednak eksperci podkreślają, że ewentualna akcja militarna będzie operacją niezwykle skomplikowaną.

W ostatnich dniach Pentagon rozlokował na wodach Zatoki Perskiej grupę okrętów wojennych, które czekają jedynie na rozkaz do rozpoczęcia operacji przeciwko dżihadystom z Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL). Trzon zespołu stanowi atomowy lotniskowiec USS George H.W. Bush z myśliwcami uderzeniowymi F/A-18 Hornet i Super Hornet na pokładzie.

Lotniskowcowi towarzyszy krążownik rakietowy USS Philippine Sea i niszczyciel USS Truxtun. Obie jednostki są uzbrojone m.in. w pociski manewrujące Tomahawk, zdolne do precyzyjnego rażenia celów daleko w głębi lądu. W poniedziałek do zespołu dołączył okręt desantowy USS Mesa Verde z 550 żołnierzami piechoty morskiej i samolotami pionowego startu i lądowania MV-22 Osprey na pokładzie.

Jakby tego było mało, USA posiadają w regionie kilka baz, z których operować mogą samoloty bezzałogowe MQ-1 Predator i MQ-9 Reaper. To właśnie te drony, uzbrojone w pociski kierowane powietrze-ziemia AGM-114 Hellfire, stanowią główny oręż w walce m.in. z talibami w Pakistanie i Afganistanie.

USA interwencja zbrojna Irak

Ryzyko niewinnych ofiar

Byli wojskowi, z którymi rozmawiał „Washintgon Post”, wskazują, że teoretycznie USA mają wystarczający wachlarz środków militarnych, by skutecznie wesprzeć szyickie władze w Bagdadzie i zatrzymać ofensywę islamistów. Ale potencjalna kampania bombardowań będzie o wiele trudniejsza, niż może się to z pozoru wydawać.

Eksperci podkreślają, że bojowników ISIL łatwo będzie wziąć na cel, jeśli będą kontynuować swoją ofensywę wzdłuż głównych dróg i innych odkrytych szlaków. Problem pojawi się, gdy sunniccy rebelianci postanowią umocnić się w zdobytych w ostatnich tygodniach miastach. Wtedy amerykańskie naloty będą niosły ze sobą ogromne ryzyko wielu ofiar cywilnych.

USA interwencja zbrojna Irak

lotniskowiec USS George H.W. Bush

Hornety i Tomahawki czekają na rozkaz

Na razie Obama wzmocnił ochronę ambasady USA w Bagdadzie do 275 żołnierzy oraz ewakuował część personelu dyplomatycznego w bezpieczniejsze rejony. Jeśli sytuacja w Iraku będzie się pogarszać i zagrożona zostanie sama iracka stolica, amerykański prezydent może nie mieć wyjścia i będzie musiał wydać rozkaz przeprowadzenia operacji militarnej.

W każdej chwili, niezależnie od woli regionalnych sojuszników, do akcji wkroczyć mogą myśliwce uderzeniowe F/A-18 Hornet i Super Hornet startujące z lotniskowca USS George H.W. Bush. A gdyby to nie wystarczyło, w odwodzie znajdują się pociski manewrujące Tomahawk. Może się okazać, że Predatory i Reapery wcale nie będą potrzebne.

Źródło: „Washington Post”, WP.PL  (tbe)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.