Turcja: Zamach stanu był sfingowany

Zamach stanu w Turcji jest bardzo tajemniczy. Historia wojskowych przewrotów w tym kraju uczy, że armia raczej takich rebelii nie przegrywa. Tym razem było inaczej. Zamach zdawał się być nieskoordynowany, nie posiadał zaplecza logistycznego i politycznego, a atak na prezydenta Turcji Recepa Erdogana był jakby markowany. Sam Erdogan – jak przyznają specjaliści – jeszcze wzmocnił swoją pozycję po nieudanym puczu, choć i tak jest najsilniejszym człowiekiem w kraju. Jest, by tak rzec, połowicznym demokratą. Zdominował już władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Teraz może wziąć także armię „pod but”. To otwiera mu drogę do zmian w konstytucji i kolejnych wielu lat niepodzielnego rządzenia.

zamach stanu

Co sprawiło, że w Turcji wojsko wyszło na ulice największych tureckich miast? Dlaczego zamach stanu w Turcji spalił na panewce w zasadzie niemal od razu po rozpoczęciu? Czy mógł być inspirowany przez same władze tureckie? Wydarzenia, jakie rozegrały się w Turcji budzą wiele emocji i pytań. Z kilkoma z nich – z tymi, które dotyczą przede wszystkim genezy zamachu – zwróciliśmy się do ekspertów.

Oficjalna wersja, którą forsuje prezydent Recep Erdogan, mówi, że za puczem stał Fetullah Gulen, ale nieoficjalnie pojawiają się teorie, że to sam reżim maczał palce w tych działaniach. Pojawiają się także teorie, które mówią, że wydarzenia z piątkowego wieczoru były wręcz inspirowane przez władze Turcji.

Czy pucz był prowokacją?

– Nie zdziwiłbym się – odpowiada krótko na nasze pytanie wysoki rangą przedstawiciel polskich służb specjalnych. Za słuszny uznaje też wniosek, że mogła to być prowokacja wewnętrzna. Innymi słowy: że stoi za nią sam Recep Erdogan. To samo mówi były oficer polskiego wywiadu, który kilkanaście lat spędził na placówkach w Iraku i Syrii.

Dlaczego wczorajsza próba puczu mogła być prowokacją? Czemu prezydentowi mogłoby zależeć na takich działaniach? Oto odpowiedź:

– po pierwsze: armia była siłą, której „nie pod drodze” było z Erdoganem, a jest siłą, mogącą obalać rządy, co już robiła,

– po drugie: armia ma bronić świeckości Turcji, a Recep Erdogan wywodzi się ze środowisk konserwatywnych i religijnych,

– po trzecie: Erdogan ma pod sobą władzę wykonawczą i sądowniczą, więc wykorzystał próbę puczu do przejęcia kontroli nad armią,

– po czwarte: armia, czy raczej jej dowództwo, sympatyzowała z Rosją, co nie było na rękę Erdoganowi

– po piąte: wczoraj doszło do ostrzelania siedziby wywiadu wojskowego, a na służby specjalne idą w Turcji duże wydatki, służby zaś mają bardzo duże kompetencje.

Wiele znaków zapytania

– Zdziwiłoby mnie, gdyby to sami wojskowi odpowiadali za te działania. Ta próba puczu była kompletnie nieprzygotowana. Albo zrobił to to jakiś polityczny szaleniec, albo ktoś o wiele potężniejszy, stojący za wojskowymi. Różnym siłom zagranicznym było także nie po drodze z tureckim reżimem. Ale uważam, że prawdy o tych wydarzeniach nie poznamy do końca nigdy – opowiada Fakt24 dr Katarzyna Górak-Sosnowska, ekspertka ds. Bliskiego Wschodu z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.

 O „dziwnym” puczu mówił też w TVN24 ekspert do spraw stosunków międzynarodowych, dr Wojciech Szewko.

To wygląda niepoważnie

– Pucz w którym nie atakuje się podstawowych przedstawicieli władzy czyli premiera, ministrów obronuy narodowej i spraw wewnętrznych oraz nie przejmuje się kontroli nad mediami państwowymi, a informacje o ataku czyta dziennikarka i nie występuje nikt z oficjalnym komunikatem wygląda trochę niepoważne – mówi Fakt24 Magdalena el-Ghamari, ekspertka portalu Defence24.pl.

Krwawy bilans

Bilans zamachu stanu jest straszny. Wiadomo już, że zginęło co najmniej 265 osób, a prawie półtora tysiąca jest rannych. Zabici to niemal w połowie cywile. Po rozpoczęciu walk dowództwo, które sprzyjało prezydentowi Erdoganowi, od razu rozpoczęło czystki. Zatrzymano ok. 3 tys. osób. Wielu z nich to wojskowi wysokiego szczebla. Wiadomo też, że w walkach zginęło co najmniej 30 spiskowców, którzy pełnili wysokie funkcje w armii tureckiej. Mówi się o aresztowaniu 5 generałów. Czystki rozpoczęto także od razu w sądach. Pracę straciło ok. 2700 sędziów.

źródło: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.