UFO i kosmici w Biblii

Czy Arka Przymierza była wytworem „wyższej” technologii? Czyj pojazd kryje się za „rydwanem Jahwe” z wizji Ezechiela? I czy manna rzeczywiście spadła z nieba? Niektórzy są przekonani, że przybysze z kosmosu, udając „Boga”, ingerowali w zdarzenia opisane w Piśmie Świętym.

Biblia wspomina o kilku enigmatycznych wydarzeniach i artefaktach, które aktywują wyobraźnię u zwolenników teorii o „starożytnych astronautach”. Zakłada ona, że ludzkość dokonała wielkiego cywilizacyjnego skoku dzięki przybyłym na Ziemię przedstawicielom obcej inteligencji. Pamięć o tych wydarzeniach miała zostać utrwalona w mitach, legendach oraz świętych tekstach.

zakazana archeologia

 W ostatnich dekadach sporo pisano na temat śladów obcych w Piśmie Świętym. Choć za najpopularniejsze „biblijne UFO” uchodziła Gwiazda Betlejemska, znacznie ciekawsze pole do rozważań stanowiły wydarzenia z „Księgi Wyjścia”. Po ucieczce Izraelitów z Egiptu, do Ziemi Obiecanej prowadził ich „cudowny obłok”, nocami zmieniający się w „słup ognia”. Dla osób zainteresowanych UFO było to niezwykle sugestywne, ale jeszcze więcej kontrowersji wzbudziła wizja Ezechiela oraz… manna.

Co widział Ezechiel?

Starotestamentowa „Księga Ezechiela” zawiera relację proroka, który ujrzał zstępujący wśród ognia i piorunów wspaniały „rydwan Jahwe”. Jego opis jest niezwykle szczegółowy, choć przepełniony symboliką, co wynika z faktu, że Ezechielowi trudno było dobrać odpowiednie słowa i porównania. Zrobił to jednak na tyle dokładnie, że Josef F. Blumrich (1913 – 2002) – pracownik Centrum Lotów Kosmicznych im. Marshalla – zdołał przełożyć to na język techniki.

Wizję Ezechiela rozpoczęła obserwacja „wielkiego obłoku i ognia”, po których pojawiły się cztery „obiekty” przypominające skrzydlate „istoty latające”. Towarzyszyły im ruchome koła wyglądające jakby „jedno było w drugim”. Choć prorok nie miał pojęcia, co widzi uznał, że to boski pojazd o srebrzysto-złotym korpusie, poruszający się dzięki „duchowi życia”. W kanonadzie grzmotów i morzu płomieni, Ezechiel padł na twarz przed jego potęgą. Było to pierwsze z jego czterech bliskich spotkań, datowane na ok. 592 r. p.n.e.

Analizując różne tłumaczenia „Księgi Ezechiela” Blumrich uznał, że prorok rzeczywiście mógł opisywać wytwór egzotycznej techniki. Opierając się na jego słowach, w książce „Latające statki Ezechiela” zrekonstruował model biblijnego UFO: „Był to niemal stożkowaty kadłub, wsparty na czterech ‘jednostkach’ ze śmigłami […]. Ezechiel zauważył obiekt po raz pierwszy z odległości ok. kilometra, w momencie uruchomienia napędu jądrowego. […] Widział poruszające się wirniki otoczone ogniem, dostrzegł też wsporniki i mechaniczne ramiona przyczepione do sekcji ze śmigłami. Na pierwszy rzut oka wydawały mu się one podobne do sylwetek ludzi, ale następnie mówił o nich już jako o ‘istotach’ żyjących, co było wyrazem niepewności”* – pisał autor.

Maszynka do manny

Inne biblijne ślady ingerencji obcych są lepiej ukryte. „Księga Wyjścia” wspomina o mannie, która miała barwę ziaren kolendry, „smak placka z miodem” i przypominała coś „drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi”. Biblia opisuje ją enigmatycznie – raz jako dar natury znajdowany po ustąpieniu rosy, zaś kiedy indziej jako ściśle reglamentowany według wskazań Jahwe pokarm, który „pojawiał się” we wszystkie dni tygodnia z wyjątkiem sobót. Co ma to wspólnego z technologią z kosmosu?

Według biblijnej tradycji, manna i przepiórki stanowiły podstawę wyżywienia tysięcy Izraelitów w czasie ich 40-letniego koczowania na pustyni. Bibliści uznawali „boski chleb” za rodzaj porostu lub pasożyta krzewu tamaryszka. Arnold Mostowicz (1914 – 2002) – lekarz i autor książek o „starożytnych astronautach” twierdził, że podstawą diety dla tysięcy ludzi musiało być jednak coś innego. Zaintrygowani tą zagadką dwaj angielscy budowniczy maszyn – Rodney Dale i George Sassoon – w 1976 r. opublikowali na łamach prestiżowego magazynu „New Scientist” artykuł „Deus est machina?” („Czy bóg to maszyna?”), gdzie zastanawiali się, czy manna mogła być „produktem”… skomplikowanego aparatu wytwarzającego pokarm z alg. Koncepcję rozwinęli w książce „The Manna-Machine” („Maszyna do manny”, 1978).

Podstawą ich rozważań była treść kabalistycznej księgi „Zohar” (mistycznego komentarza do Pięcioksięgu), gdzie natknęli się na drobiazgowy opis „przedmiotu” zwanego „Wiekowym starcem”, w którego „głowie” – niczym w wielkim baniaku – destylowano „świętą rosę”, z której można było uzyskać mannę.

Angielscy konstruktorzy powiązali ze sobą wątki dochodząc do wniosku, że była ona przetworzonym, pożywnym produktem, który powstawał potajemnie w skomplikowanej, masywnej maszynie, przypominającej współczesny kultywator alg, jaki stworzono podczas radzieckiego eksperymentu BIOS – 3 z lat 60.

Tekst ukazuje „Starca” jako skomplikowany, emitujący jaskrawe światło „sztuczny organizm”, w którym krążą różnego rodzaju płyny. Według Sassoona i Dale’a, którzy zbudowali model maszyny, jej nazwa wzięła się od pęków „rurek”, które przypominały brodę. Zastanawiając się, kto mógł przekazać ją Izraelitom sugerowali, że była to ta sama „inteligencja”, która manifestowała im swą potęgę w kanonadzie grzmotów nad Górą Synaj. Elementami „Starca” były m.in. wielka kadź (w której namnażano algi) oraz „naczynie z ogniem” – najprawdopodobniej potężne źródło zasilania, które autorzy „The Manna-Machine” wiązali z kolejnym zagadkowym artefaktem – Arką Przymierza.

Ręce precz od Arki!

Zaginiona skrzynia, którą według tradycji zbudował rzemieślnik Besaleel, w czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej przechowywana była w specjalnym „przybytku” – namiocie, do którego wstęp mieli jedynie wybrani. Mostowicz, powołując się na analizy Jacquesa Bergiera i Louisa Pauwelsa (z bestsellera „Le Matin des Magiciens”, 1961) twierdził, że interpretacje wielu biblistów i talmudystów wskazywały, że Arka Przymierza musiała zawierać coś potencjalnie niebezpiecznego, o czym mówi m.in. „Księga Liczb” wspominająca kapłanów Nadaba i Abihu, którzy „umarli […] przed Panem na pustyni Synaj, gdy chcieli złożyć w ofierze ‘inny’ ogień”.

Zwolennicy koncepcji, że Arka Przymierza była nieznanego pochodzenia maszyną wskazują, iż tylko kapłani wiedzieli, jak poprawnie się z nią obchodzić (tych, którzy dotknęli jej bez pozwolenia, Jahwe nakazywał karać śmiercią!) O tym, że święta skrzynia powodowała uszkodzenia ciała przekonali się m.in. Filistyni, którzy porwali ją, po czym szybko zwrócili Izraelitom, którzy zwykle trzymali ją w odległości ok. kilometra od obozowiska. Po zdobyciu Kanaanu cudowna „maszyneria” przestała być potrzebna i słuch o niej zaginął.

Rodney i Sassoon, składając wszystko w całość uznali, że produkcja manny mogła odbywać się w przybytku, z dala od ludzkich oczu. Wspominali też, że pisma wymieniały zagadkowe „ucho”, które pozwalało kapłanom na „przesyłanie głosu” do „władców skrzydeł”. Mostowicz, tak jak inni autorzy uznał, że było to urządzenie do komunikacji radiowej z kimś, kogo uznawano za Jahwe, a kto tak naprawdę – wykorzystując zaawansowaną technikę – kontrolował poczynania Izraelitów i dbał o ich przetrwanie. Tylko co komu po udawaniu boga?

Zabrani do nieba

Istnieje druga kategoria biblijnych wzmianek o wizytach reprezentantów „wyższej” inteligencji nazywanych aniołami, bądź – jak na początku „Księgi Rodzaju” – „Synami Boga”, którzy biorąc sobie za żony ziemskie kobiety dali początek pokoleniu przedpotopowych mocarzy. O zbuntowanych niebianach, którzy przybyli na Ziemię i nauczyli ludzi podstaw cywilizowanego życia wspomina też apokryficzna „Księga Henocha”, której autor, według „Genesis”, został żywcem zabrany do Boga. Podobnie skończył Eliasz, który „wstąpił do nieba wśród wichru” po tym, jak na niebie ukazał się „ognisty rydwan”. Niektórym przypomina to współczesne wzmianki o uprowadzeniach ludzi przez obiekty UFO.

W teorii starożytnych astronautów wspomniane wyżej przykłady traktowane są jako dowód, że inna inteligencja – imitująca boga – ingerowała w rozwój ziemskich kultur wykorzystując do tego zaawansowaną technikę. Choć wszystko układa się w zgrabną całość, bardzo łatwo tu o nadinterpretację, a drążenie tematu jedynie mnoży pytania. Najtrudniej wytłumaczyć intencje „kosmicznych bogów”, którzy przepadli bez wieści w dziejowej zawierusze, tak jak wszystkie inne dowody, łącznie z Arką Przymierza…

źródło: onet.pl
  1. Pedro napisał(a):

    Moją przepowiednię pragnę przekazać nie tylko na tym forum. Od trzech lat piszę na wielu stronach i portalach internetowych i powtarzam, co ma nastąpić na naszym Globie w 2023 roku. Chciałbym też, aby kiedyś zapoznała się z tą informacją, pani Nancy Lieder, amerykańska wizjonerka, która twierdzi, że ma kontakt z Obcymi, którzy wcześniej wszczepili jej rzekomo jakiś implant? Dotychczas, nigdy nie podała jednak wiarygodnej informacji na temat przybycia wysoko rozwiniętej cywilizacji na naszą planetę. Wymieniane terminy się nie sprawdziły . Przedstawiam, jako mało jeszcze znany, moją przepowiednię na temat naszych Braci kosmicznych: Może to zabrzmi wprost niewiarygodnie, ale mam nie gorsze zdolności do prekognicji od wielu jasnowidzów i przepowiadaczy przyszłości. Od ponad 3 lat piszę, że w najbliższych 10 latach nie będzie żadnego końca świata, armagedonu, czy też ostatnio przepowiadanego kataklizmu o zasięgu ogólnoświatowym. Dziać się będą różne rzeczy, jak konflikty zbrojne, zagrożenie dla świata ze strony fundamentalizmu islamskiego, powodzie i inne kataklizmy regionalne, epidemie, pandemie, itp., ale nie doprowadzą one do naszej zagłady. Najprawdopodobniej w 2023 roku, dojdzie natomiast do niezwykłego wydarzenia, jakiego współczesna Cywilizacja ziemska nie przeżyła. W ciągu najbliższej dekady poznamy tajemnicę, związaną z Obcą Cywilizacją, która ujawni przed ludzkością nieznane dotąd prawdy o naszym istnieniu, pochodzeniu i przyszłości. Nikt z żyjących na Ziemi, nie ucierpi z tego powodu, bo misja Kosmitów będzie miała na celu doprowadzenie do powstania na naszej planecie Cywilizacji Miłości i wprowadzenia ludzkości w inny wymiar istnienia we wszechświecie. Każdy, kto w to nie wierzy, ma prawo myśleć o tym wszystkim na swój sposób. Naśmiewanie się i złośliwe komentarze, niczego nie zmienią. Z upływającym czasem wszyscy przekonamy się, że to, czego doznałem w moich trzech snach, ośmielę się nazwać proroczych, stanie się za kilka lat faktem. Opisywałem je w szczegółach. To nie są wyssane z palca informacje, tylko jak najbardziej wiarygodny i jasny przekaz ( komunikacja przez świadomość ). Na razie, w ciągu ostatnich trzech lat, miałem trzy takie sny, ale będzie ich dalszy ciąg. Przeczuwam, że do tego czasu, otrzymam na ten temat, więcej informacji za pomocą snów. Kto nie chce w to wierzyć, nie musi. Wraz z upływającym czasem i pojawiającymi się zjawiskami dotąd niespotykanymi, wszyscy zaczną się przekonywać do mojej przepowiedni. Pewne, dotychczasowe znaki na niebie i ziemi, jak i następne, pojawiające się w Kosmosie, będą potwierdzać zbliżające się wydarzenie. Pozdrawiam wszystkich na tym forum. Pedro

  2. Dervis napisał(a):

    To nie kosmici zmienili biblię ! to oni są bohaterami w tej księdze.

    Kościół zmienił biblię aby jak najmniej zwykły szary człowiek się dowiedział kim był tak naprawdę Bóg, a to co nie pasowało kościołowi to wywalili z Biblii a inne religie nie odrzucają istotnych prawd historycznych, przykładem jest księga Henocha.

    Tylko pytanie: co by było jakby kościół stracił wiarygodność z powodu niemówienia wszystkiego o bogu i ukrywaniu że aniołowie i Bóg nie byli takimi jak opisywano w Biblii .

    Prawie cały świat żyje ze świat do świąt, komunie, śluby, Boże narodzenie, Wielkanoc
    Co by było żeby raptownie to wszystko zahamować i przestać to praktykować .

    Relatywnie odbiło by się to wszystko na nas samych finansowo jak i narządach, państwach

    Prawda czasem jest bolesna a wdrożenie jej jest to przewrót ekonomiczny i nikt na to nie pozwoli

  3. am napisał(a):

    Nasza wiara to żydowska farsa. Nic głupszego nie mogli wymyśleć. Z Egiptu szli 40 lat? Żydowski cyrk działał przez wieki, niestety nie przewidzieli , że ludzie zaczną myśleć logicznie a nie tak jak im nakazali. Polska chrześcijańska? Tylko i wyłącznie po to by istnieć i Mieszko nie zrobił tego bo uwierzył, tylko po to by zaistniało państwo polskie. Polacy Katolicy w co wierzycie? Wierzycie w to co Mieszko przyją bo tak wypadało by zaistnieć. I tak przez lata staliśmy się niewolnikami żydowskiego planu przejęcia władzy nad całym światem. Żydzi biblią i omamieniem ludzi obalili cesarstwo Rzymski, a jak to się im udało to postanowili opanować świat. Watykan to jest żydowski parobek i mówi tak jak sobie życzy żydowska masoneria. Niestety w Watykanie pojawił się człowiek( Papierz) Który ujawni prawdę a mówi bardzo dużo co nie pasuje kościołowi. Nie trzeba być chrześcijaninem by iść do nieba , wystarczy być dobrym. Takie słowa wypowiedział Nasz aktualny Papierz . Zgodnie z przepowiedniami jest ostatnim. Dlaczego? Bo ujawni prawdę o cyrku jaki mamy od czasów Mieszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.