Wirus Ebola Rumunia: mężczyzna trafił do szpitala

Rumun, który niedawno wrócił z Nigerii i ma objawy gorączki krwotocznej, został poddany kwarantannie w szpitalu w Bukareszcie. Tymczasem w Kanadzie testy wykazały, że pacjent, który ma symptomy typowe dla zarażenia wirusem Ebola, nie jest nim zakażony.

Do szpitala w Ploeszti na południu Rumunii zgłosił się dziś rano 51-letni mężczyzna, który wrócił z Nigerii 25 lipca. Ma on objawy, które mogą sugerować, że zaraził się wirusem Ebola: gorączkę, krwawą biegunkę i odwodnienie – powiedział dyrektor tego szpitala Alexandru Baloi. Pacjent został przetransportowany do szpitala zakaźnego w stolicy, gdzie został umieszczony w izolatce.

Baloi podkreślił, że jeszcze nie ustalono, czy 51-latek na pewno cierpi na gorączkę krwotoczną, a symptomy mogą także sugerować, że choruje on np. na tyfus czy malarię.

Hiszpański misjonarz zakażony Ebolą jest już w kraju

Z kolei w czwartek samolot wojskowy z 75-letnim hiszpańskim misjonarzem, który w Liberii zaraził się wirusem Ebola wylądował na lotnisku koło Madrytu. To pierwsza zakażona osoba, którą przetransportowano do Europy.

Miguel Pajares Martin z bazy lotnictwa w Torrejon de Ardoz ma zostać przewieziony do madryckiego szpitala Carlosa III, który specjalizuje się w chorobach zakaźnych. Pierwszymi zakażonymi ebolą osobami, które były transportowane do kraju, było dwoje Amerykanów – lekarz i pielęgniarka z misji chrześcijańskiej. Oboje zostali zakażeni w Liberii, gdzie walczyli z epidemią.

W Kanadzie jednak nie wykryto wirusa

Tymczasem w Kanadzie wykluczono obecność wirusa Ebola u mężczyzny, który przyleciał z Nigerii, gdzie w związku ze śmiercionośną epidemią ogłoszono ostatnio stan wyjątkowy. Pacjent został w piątek umieszczony w izolatce.

– Mogę teraz potwierdzić, że badania na obecność wirusa Ebola u ostatniego pacjenta, którego poddano testom w Narodowym Laboratorium Mikrobiologii w Winnipeg, wykazały wynik ujemny – powiedział minister zdrowia w rządzie prowincji Ontario Eric Hoskins.

Wstępne testy wykazały też, że powodem śmierci Saudyjczyka, który przebywał w szpitalu z podejrzeniem gorączki krwotocznej, nie był wirus Ebola – poinformowały władze Arabii Saudyjskiej. 40-letni mężczyzna, który niedawno wrócił z Sierra Leone, w środę zmarł w szpitalu w Dżuddzie, na zachodzie kraju.

Według saudyjskiego ministerstwa zdrowia w próbkach, które wysłano do amerykańskiego Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób (CDC), nie stwierdzono obecności wirusa Ebola. Próbki przekazano też do laboratorium w Niemczech.

Jak pisze agencja AP, Arabia Saudyjska w tym roku nie wydaje wiz muzułmańskim pielgrzymom z Sierra Leona, Liberii i Gwinei, czyli z krajów, które są najbardziej dotknięte epidemią wirusa Ebola. Jest to środek zapobiegawczy przeciwko rozprzestrzenianiu się wirusa podczas hadżdżu, dorocznej pielgrzymki muzułmanów do Mekki. Decyzja dotknie 7,4 tys. pielgrzymów z tych trzech krajów.

WHO: Zagrożenie ma skalę międzynarodową

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła w piątek, że wirus Ebola stanowi zagrożenie dla zdrowia na skalę międzynarodową i może w dalszym ciągu rozprzestrzeniać się w nadchodzących miesiącach. WHO poinformowała, że obecna epidemia eboli jest największą i najdłuższą epidemią tego wirusa w historii.

Według piątkowego bilansu liczba osób zarażonych wynosi ok. 1 800, a ofiar śmiertelnych – 961. Czwartym po Gwinei, Sierra Leone i Liberii krajem dotkniętym epidemią jest Nigeria. Odnotowano tam 13 potwierdzonych lub podejrzanych przypadków; dwie osoby zmarły.

Wirus Ebola, który wywołuje gorączkę krwotoczną, przenosi się przez krew i inne płyny ustrojowe. Niebezpieczne jest także dotykanie ciała zmarłego. Do symptomów choroby należą: gorączka, krwotoki wewnętrzne i zewnętrzne, a w ostatnim stadium choroby – wymioty i biegunka. Obecnie na rynku nie ma żadnego specyfiku, który zapobiegałby zakażeniu albo umożliwiał leczenie. Wskaźnik śmiertelności wynosi ponad 50 proc.

dt, PAP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.