10 lat po uderzeniu tsunami. Powtórka jest kwestią czasu

Mieszkańcy wybrzeży Oceanu Indyjskiego wspominają ofiary drugiego największego trzęsienia ziemi w dziejach sejsmologii oraz gigantycznych fal tsunami, które dokładnie 10 lat temu odebrały życie ponad 200 tysiącom osób w 12 krajach Azji i Afryki.

Na wybrzeżach Indonezji, Sri Lanki czy Tajlandii odbywają się dzisiaj nabożeństwa pamięci mieszkańców i turystów, którzy zginęli w żywiole. Aby nic podobnego nie powtórzyło się w przyszłości, władze poczyniły olbrzymie postępy w zakresie zagospodarowania przestrzennego oraz systemów wczesnego ostrzegania.

Przede wszystkim każdy większy wstrząs jest natychmiast analizowany przez naukowców, a jeśli zajdzie taka potrzeba, mieszkańcy obszarów nadmorskich są ostrzegani i ewakuowani na wyżej położone tereny. W tym celu zbudowano wysokie wieże na których mieszkańcy mogą przeczekać uderzenie tsunami. Domy, które 10 lat temu zmyło morze, teraz odbudowywane są przynajmniej 100 metrów powyżej poziomu morza, aby tsunami nigdy więcej im nie zaszkodziło.

O tym, że podobny kataklizm jest tylko kwestią czasu, przekonali się w marcu 2011 roku Japończycy. Gigantyczne fale wdarły się na ląd powodując zniszczenie wielu miejscowości i śmierć ponad 15 tysięcy ludzi. Uszkodzeniu uległa elektrownia atomowa w Fukushimie, gdzie doszło do tragicznego w skutkach opadu radioaktywnego.

Drugi najpotężniejszy wstrząs

Trzęsienie ziemi jakie nawiedziło północno-zachodnie wybrzeże indonezyjskiej Sumatry i wywołało potężną falę tsunami prawdopodobnie było drugim najsilniejszym trzęsieniem w historii sejsmologii. Naukowcy z Northwestern University w Chicago doszli do wniosku, że trzęsienie ziemi, które nastąpiło dokładnie 26 grudnia o godzinie 1:58 czasu polskiego, miało magnitudę 9.3, chociaż wstępnie jego siłę oceniono na 8.5, a po dokładniejszej analizie na 9.

W takiej sytuacji w całej historii sejsmologii tylko jedno trzęsienie jakie miało miejsce 22 maja 1960 roku w Chile i miało magnitudę 9.5, mogłoby być od niego silniejsze. W Chile, mimo iż trzęsienie było niezwykle silne i wywołało falę tsunami, która dotarła do Hawajów, a następnie Japonii, spowodowało śmierć jedynie 2 tysięcy osób.

Grudniowe trzęsienie i wynikła z niego fala tsunami uderzając w 12 krajów w Azji i Afryce spowodowała śmierć 200-300 tysięcy osób. Dokładnej liczby ofiar nigdy nie poznamy, ponieważ znaczną część ludzi porwało morze i do dziś nie udało się ich odnaleźć.

Naukowcy w dalszym ciągu skrupulatnie badający region wstrząsów na Sumatrze, z niepokojem obserwują zmiany zachodzące w skałach, w których gromadzi się coraz to większa energia. Skały przesunięte w wyniku gwałtownego wstrząsu prą na siebie, co według sejsmologów może być sygnałem, że wkrótce ten sam region może nawiedzić kolejne trzęsienie, niewykluczone, że jeszcze potężniejsze, a co za tym idzie istnieje poważna groźba powstania kolejnej fali.

Naukowcy podkreślają, że następne sile trzęsienie w tym regionie świata jest już tylko kwestią czasu. Trzeba podkreślić, że Indonezja znajduje się w tak zwanym „pierścieniu ognia” czyli w strefie aktywnej sejsmicznie zarówno pod względem trzęsień jak i erupcji wulkanów.

Badania geologiczne wykazały, że do uderzeń tsunami dochodzi tam regularnie, czasem do kilkadziesiąt, a innym razem co kilkaset lat. To oznacza, że kolejny kataklizm może nadejść dzisiaj, za rok, albo dopiero za życia następnych pokoleń. Nikt jednak nie może się czuć bezpiecznie, bo zarówno wstrząs, jak i fale, mogą być jeszcze większe niż 10 lat temu.

Jak powstała wielka fala?

Zabójcze fale, które w grudniu 2004 roku spustoszyły wybrzeża Oceanu Indyjskiego, powstały na skutek najsilniejszego od 40 lat trzęsienia ziemi na naszej planecie. Ziemia zatrzęsła się w pobliżu granicy dwóch płyt tektonicznych – indyjskiej i birmańskiej, którą wyznacza głębia Rowu Sundajskiego. To jedna z wielu na Ziemi stref subdukcji, gdzie następuje wsuwanie się jednej płyty tektonicznej pod drugą.

W tym przypadku płyta indyjska podsuwa się pod birmańską. Ruch płyt tektonicznych odbywa się zwykle gładko i powoli, w tempie paru centymetrów na rok. Jednak niekiedy wsuwająca się płyta ulega zaklinowaniu. Gdy blokada „puści”, następują potężne wstrząsy sejsmiczne. W ich wyniku na morzu powstają olbrzymie fale, znane pod japońską nazwą „tsunami”, przy brzegu spiętrzają się i z impetem wdzierają się na ląd.

Tak właśnie stało się w grudniu. Miejscami ściana wody przekraczała 10 metrów wysokości. Jej uderzenie porywało samochody i łodzie, roznosiło w drzazgi bungalowy. Tsunami są rzadkością na Oceanie Indyjskim. Ostatnia wielka fala narodziła się w 1883 roku na skutek eksplozji wulkanu na wyspie Krakatau. Miała 35 metrów i zniszczyła 263 wioski, zabijając ponad 36 tysięcy osób.

Inaczej jest na Pacyfiku, gdzie powstało niemal 90 procent zarejestrowanych dotąd fal tego typu. Ich ofiarą padło wieleset tysięcy ludzi. Nic więc dziwnego, że od 40 lat istnieje tam międzynarodowy system wczesnego ostrzegania przed tsunami. O ile wstrząsy sejsmiczne rozchodzą się błyskawicznie, to tsunami są znacznie wolniejsze – ostatnia zabójcza fala przemieszczała się po Oceanie Indyjskim z prędkością 800 km/h. Wystarczyłoby czasu, by zaalarmować dalej położone rejony, gdyby taki system ostrzegawczy istniał.

Czym jest tsunami?

Tsunami to bardzo długie fale morskie wywołane podwodnymi trzęsieniami ziemi, wybuchami podwodnych wulkanów lub uderzeniem meteorytu. Fale te rozchodzą się promieniście od epicentrum wstrząsu z dużą prędkością osiągającą od 50 do nawet 1000 kilometrów na godzinę. Wysokość tsunami na otwartym oceanie sięga od 0,1 do nawet 5 metrów a w pobliżu lądu wzrasta do wysokości od 10 do 50 metrów i wyżej, powodując katastrofalne zniszczenia.

Największe w historii tsunami zanotowano w Lituya Bay na Alasce. Fala ta miała wysokość do aż 524 metrów. 9 czerwca 1958 roku w pobliżu wybrzeży Alaski wystąpiło bardzo silne trzęsienie ziemi. Spowodowało ono odklejenie się od podłoża mas zwietrzeliny skalnej i jej gwałtowne ześlizgnięcie się po bardzo stromym stoku do wód głębokiego na około 130 metrów fiordu. Spowodowało to „wypchnięcie” mas wody we wszystkich kierunkach, najsilniejsze na przeciwległy stok fiordu, gdzie zasięg pionowy fali był najwyższy.

źródło: TwojaPogoda.pl

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

2 thoughts on “10 lat po uderzeniu tsunami. Powtórka jest kwestią czasu”

  1. Wysokość fali naoczni świadkowie oceniają na 15-30 m, natomiast 524 m to wysokość na jaką „rozprysnęła się” woda.

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...
    1. Miała 25 metrów wysokości a jak natrafiła na górę to osiągnęła wysokość 500 metrów. http://pl.wikipedia.org/wiki/Lituya_Bay

      Jeszcze nikt nie zagłosował.
      Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.