Amerykański wywiad ostrzega: Chiny szykują się na „krótką, ostrą wojnę” z Japonią

Amerykański wywiad ostrzega przed wojną między Chinami a JaponiąChiny przygotowują swoją armię do "krótkiej, ostrej wojny" z Japonią – twierdzą służby wywiadowcze amerykańskiej Floty Pacyfiku, na które powołuje się związany z marynarką wojenną United States Naval Institute.

Według amerykańskich wojskowych Chiny przez długi czas ćwiczyły scenariusze zakładające desant morski na Tajwan, który Pekin uważa za zbuntowaną prowincję. Jednak w ostatnim czasie chińskie siły zbrojne zaczęły ćwiczyć podobny atak, którego celem miałyby być japońskie wyspy na Morzu Wschodniochińskim.

Wyspy Senkaku na celowniku

Oczywiście przede wszystkich chodzi o administrowany przez Tokio archipelag Senkaku, przez Chińczyków nazywany Diaoyu, który od wielu miesięcy jest źródłem napięć w relacjach pomiędzy oboma krajami. W wielkich ubiegłorocznych manewrach, w których udział wzięły wszystkie rodzaje chińskich sił zbrojnych, wojska miały trenować zajęcie właśnie tych wysepek.

Wyspy Senkaku

– Stwierdziliśmy, że Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza otrzymała nowe zadanie, aby móc przeprowadzić krótką, ostrą wojnę, której celem będzie zniszczenie japońskich sił na Morzu Wschodniochińskim – powiedział kapitan James Fanell, zastępca szefa sztabu operacji wywiadowczych i informacyjnych Floty Pacyfiku. Według niego konflikt zbrojny rozpocząłby się opanowaniem przez chińskich żołnierzy Senkaku, a nawet południowej części Wysp Riukiu.

Wyspy Senkaku

Wyspy Senkaku

Ocean niezgody

Pekin prowadzi morskie spory terytorialne nie tylko z Japończykami, ale również z Filipinami, Koreą Południową czy Wietnamem, nie wspominając już o "zbuntowanym" Tajwanie. Kpt. Fanell przyznał, że narastają obawy, że Państwo Środka dąży do przejęcia kontroli nad spornymi obszarami, nie oglądając się na sprzeciw swoich sąsiadów ani prawo międzynarodowe.

Spór Pekinu z Tokio o suwerenność nad wyspami wszedł w nowy etap w listopadzie 2013 roku, gdy Chińczycy zadeklarowali, iż będą kontrolować przestrzeń powietrzną nad nimi. Na samoloty przelatujące w tym rejonie nałożono obowiązek meldowania swej obecności chińskiej kontroli powietrznej.

Kilka tygodni temu prestiżowy "Financial Times" ostrzegał, że możliwość wybuchu wojny między Chinami a Japonią o wyspy na Morzu Wschodniochińskim staje się jednym z największych zagrożeń, przed jakimi staje świat.

Prężenie muskułów?

Cytowany przez telewizję Fox News analityk wojskowości, emerytowany podpułkownik armii USA Ralph Peters, powiedział, że Chiny od lat mają zwyczaj zastraszania sąsiadów ćwiczeniami wojskowymi, choć manewry, których celem jest Japonia, są nowe i niepokojące.

Wojskowy uspokaja jednak, że niekoniecznie musi to oznaczać, że dojdzie do najgorszego scenariusza. – Chińczycy przez dekady przeprowadzali manewry wymierzone w Tajwan, ale nigdy go nie zaatakowali – zauważył Peters. – Ostatnie chińskie ćwiczenia zakładające inwazję na wyspy Senkaku są prawdopodobnie w tym duchu: jako pokaz siły, narzędzie dyplomacji i groźbę, ale nie taką, jaką Pekin chciałby naprawdę zrealizować – ocenił.

Według Petersa Państwo Środka ma zbyt dużo do stracenia i "pręży muskuły" na użytek propagandowy, aby zaznaczyć swoją rosnącą siłę i znaczenie w świecie. – Ale tak naprawdę nie chcą tej bójki – powiedział analityk, cytowany przez Fox News.

Budżet wojskowy Chin rośnie w dwucyfrowym tempie od blisko 20 lat. W 2013 roku Pekin zdecydował się podnieść wydatki obronne o 10,7 proc. – do 740,6 mld juanów (86,4 mld euro). Długoterminowe prognozy zakładają, że tendencja wzrostowa będzie się utrzymywała. Za 10 lat Chiny mają przeznaczać na armię więcej niż wszystkie państwa Europy Zachodniej razem wzięte.

Źródło: United States Naval Institute, Fox News, PAP, WP.PL

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.