Atak na Syrię to tylko medialne show

W doniesieniach światowych mediów, dotyczących amerykańskiego ataku na syryjską bazę al-Shajrat, od rana wskazywano, że Waszyngton poinformował Moskwę o swoich zamiarach zanim rakiety poszybowały do celu. Teraz wiemy już, że stało się to na tyle wcześnie, by lotnisko zdołały opuścić dwie kompanie rosyjskiego wojska wraz z grupą specjalistów od zabezpieczenia lotów. Rzecz w tym, że wraz z nimi z zagrożonego rejonu zdołała odlecieć także większość stacjonujących tam syryjskich samolotów.

„Propagandowa hucpa” – naśmiewają się rosyjskie media. Wedle ich informacji, zaplanowane cele osiągnęło zaledwie dwie trzecie z niemal sześćdziesięciu wystrzelonych przez Amerykanów rakiet. Ci ostatni jak na razie nie komentują tych doniesień, warto jednak zauważyć, że dezawuowanie jakości zachodniego sprzętu to stara nuta rosyjskiej, a wcześniej radzieckiej propagandy. Którą Kreml gra uparcie, choć to rosyjskie rakiety zawsze miały problemy z celnością, co radzieccy konstruktorzy niwelowali większą mocą ładunków wybuchowych.

Bilans ujemny

W rosyjskich mediach już kilka godzin temu pojawił się film, z którego wynika, że skala zniszczeń w al-Shajrat jest stosunkowo nieduża. Że właściwie nietknięty pozostał pas startowy. Zniszczeniu miały ulec niesprawne i remontowane samoloty oraz mniej istotne elementy lotniskowej infrastruktury. Mówi się o zaledwie kilku zabitych i kilkunastu rannych syryjskich żołnierzach. Bilans, dla Amerykanów, rysuje się zatem zdecydowanie ujemnie, biorąc pod uwagę fakt, że koszty operacji szacuje się na około 90 milionów dolarów.

Zniszczeniu miały ulec mniej istotne elementy lotniskowej infrastruktury

Oczywiście, mówienie o mizernych efektach może być elementem rosyjskiej dezinformacji. Uprawianej w myśl zasady: „nie mogliśmy zapobiec bombardowaniu, to przynajmniej mówmy, choćby kłamiąc, o jego symbolicznych skutkach”. Kreml nie musi się przejmować reakcjami Asada (w którego interesie byłoby „rozdmuchanie” skutków nalotu) – syryjski prezydent i tak chodzi na jego pasku, całkowicie uzależniony od wsparcia Moskwy.

Silny przywódca

Możliwy jest też inny scenariusz – ustawki. W myśl którego Trumpowi chodziło o medialny efekt ataku; jego dotkliwość od początku miała znaczenie drugorzędne. To dlatego poinformował Moskwę o swoich zamiarach, nie przejmując się tym, że Rosjanie uprzedzą Syryjczyków. Ważne, że zaprezentował się światu jako silny przywódca, reagujący na brutalność syryjskiego reżimu (oficjalnie USA mówią, że zbombardowanie al-Shajrat było odwetem za użycie broni chemicznej wobec cywilów). Dalsze działania Amerykanów pozwolą ocenić, czy tak rzeczywiście było. Odpowiedź zawiera się w tym, czy dojdzie do kolejnych ataków.

źródło: interia
Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

One thought on “Atak na Syrię to tylko medialne show”

  1. Mnie też się wydaje, że „Trumpowi chodziło o medialny efekt ataku”.
    On jest wprost zwalczany w SZA, a ten popis rozgrzał kamienne serce nawet clintonki.
    Poza tym, pozbył się złomu więc zadowolony przemysł zbrojeniowy może produkować dalej. Nie jest to bez znaczenia w sytuacji, gdy Trump zadziera z przemysłem farmaceutycznym stwierdzając, że szczepionki są szkodliwe (jego syn ma autyzm).
    Rosja też nic nie straciła, skoro została uprzedzona, zaś jej system wyłapał 36 rakietek, a reszta spudłowała.
    Można powiedzieć, że 90 mln dolców wydał Trump, aby publika żarła popcorn, popijała colą i gapiła się rozemocjonowana w TV 🙂

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.