Biblijna powódź w Wielkiej Brytanii

W Anglii styczeń przyniósł największe opady od ponad 300 lat, które sprawiły, że luty mija pod znakiem największej powodzi od co najmniej półwiecza. Fala powodziowa pędzi w kierunku Londynu.

David Cameron, premier Wielkiej Brytanii, podczas przelotu śmigłowcem nad obszarami dotkniętymi kataklizmem stwierdził, że powódź ma rozmiary biblijne.

Tak dużego obszaru Anglii nie było pod wodą przynajmniej w ciągu ostatnich 50 lat. Źródłem powodzi są głębokie atlantyckie niże, które od stycznia, jeden za drugim, nawiedzają Wyspy, przynosząc wichury i ulewne deszcze.

ogramna powódź Anglia

Ubiegły miesiąc zapisał się na kartach historii jako najbardziej deszczowy w dziejach. Przynajmniej od 317 lat w styczniu nie spadło tak dużo deszczu.

Suma opadów w Londynie wyniosła 142 mm, co stanowi aż 254 procent miesięcznej normy. Dla porównania to 5 razy więcej niż wynosi norma opadów dla polskich miast na nizinach.

Fale powodziowe na angielskich rzekach wpływają do Tamizy, a stamtąd płyną, tworząc coraz masywniejszą falę, w kierunku Londynu, ku ujściu do Morza Północnego. Sytuacja z godziny na godzinę jest coraz tragiczniejsza.

ogramna powódź Anglia

Pod wodą znalazły się całe wsie i miasta. Tysiące domostw jest odciętych od świata. Wiele ludzi zmuszonych zostało opuścić swoje domy, ponieważ woda podchodziła aż po same dachy. Ci, którzy zdecydowali się pozostać w domach, mimo zagrożenia, otrzymują wodę pitną, żywność i lekarstwa, drogą powietrzną.

Woda zalała tory kolejowe i drogi, przez co panuje chaos komunikacyjny. Na wystąpienie z brzegów Tamizy przygotowuje się również Londyn. Hydrolodzy wydają wciąż to nowe ostrzeżenia przed powodzią na obszarach położonych na zachód od metropolii.

Wyraźnie podniósł się poziom rzeki w Windsorze. Jeśli spełni się czarny scenariusz, to zatopieniu może ulec ścisłe centrum brytyjskiej stolicy. Tymczasem prognozy są bardzo niepomyślne, ponieważ nad Wielką Brytanią i Irlandią przechodzi dzisiaj następny układ niskiego ciśnienia.

Niesie wichury i intensywne opady deszczu. Jutro, dosłownie na jeden dzień aura ma się poprawić, ale tylko po to, aby w piątek i sobotę (14-15.02) nadszedł kolejny niż z porcją ulew i porywistego wiatru. W ciągu najbliższego tygodnia na Wyspy spadnie przynajmniej od 30 do 60 mm deszczu.

Najbardziej deszczowo będzie w zachodniej Anglii, Walii oraz w Irlandii, gdzie suma opadów może sięgać nawet 100 mm. To na tyle dużo, aby pogłębiać powodzie i tworzyć nowe fale wezbraniowe. Słowa brytyjskiego premiera, jakoby Anglicy powinni przygotować się na wielomiesięczne powodzie, są jak najbardziej trafne.

ogramna powódź Anglia

Póki co nie widać większych zmian w pogodzie, atlantyckie niże będą rządzić aurą w zachodniej i częściowo w środkowej Europie, niosąc obfite opady i huraganowe wiatry nie tylko na Wyspach, lecz również we Francji, Hiszpanii i Portugalii. Tam również w ostatnich dniach gwałtowne zjawiska poczyniły znaczne zniszczenia, które życiem przypłaciło kilka osób.

Można zaryzykować stwierdzenie, że Polska zyskuje na powodziowej aurze na Wyspach, ponieważ te same niże, które przynoszą tam ulewy, ściągają do krajów środkowej Europy ciepłe powietrze z południa i zachodu.

To właśnie dzięki niemu od początku lutego mamy aurę bardziej przypominającą przedwiośnie niż zimę. W pogodzie jednak często bywa, że gdy jedni z niej korzystają, inni muszą za nich płacić surową cenę.

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.