Czy grozi nam katastrofa? Najniebezpieczniejsze miejsca na Ziemi.

Od lat 80-tych notujemy pękanie Ziemi. Zaczęło się wszystko w Afryce na obszarze usytuowanym pomiędzy równikiem ziemskim , a zwrotnikiem Koziorożca.
Jeżeli popatrzymy na mapę obu półkul Ziemi to z łatwością dostrzeżemy , że pas pustyń na lądach obiega całą kulę Ziemską dookoła na jednej szerokości geograficznej. Odstępstwem jest tu tylko Sahara w Afryce , ona jest przesunięta względem tego pasa bardziej na południe. Wydaje się , że powodem tego jest dryf kontynentu afrykańskiego w kierunku południowym. Kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy lat temu Afryka musiała być usytuowana dużo bardziej na północ, a Sahara znajdowała się dokładnie na tej samej szerokości geograficznej co pozostałe pustynie. Tutaj zapewne rozlegną się głosy , że to bzdura i że tak duży dryf musiał trwać miliony lat.

Czyżby?

Pamięta ktoś może co mówią Indianie południowo amerykańscy na temat powstania Andów? Oni wbrew obowiązującej nauce twierdzą , że proces powstawania tych gór był niezwykle szybki i trwał około 100 lat. Wszystko odbyło się za życia jednego pokolenia i miało się to stać nie miliony lat temu , ale około 12 do 15 tysięcy lat temu. Cóż za dziwna zbieżność w czasie z platońskim opisem zatopienia Atlantydy. Współczesna nauka potwierdza też wystąpienie potopu w tamtym czasie w rejonie dzisiejszej Europy Południowej chodzi o basen Morza Śródziemnego. Dotknąć to miało także północną Afrykę. Ślady tamtego potopu pozostały na Sfinksie, o czym mało kto wie.
Tym sposobem znaleźliśmy się w interesującym nas rejonie.


Wiele wskazuje , że szykuje się tam powtórka katastrofy z przed około 13 tysięcy lat.
Powyżej równika w Afryce pęka ziemia i rozstępuje się, wewnątrz tych szczelin pojawia się miejscami płynna lawa, ale jednocześnie nie dochodzi do erupcji wulkanicznej, oznacza to , dwie rzeczy: pierwsza to , że pęknięcie dotyczy całego płaszcza ziemi, aż do miejsca występowania płynnej lawy, a druga , że lawa tam znajdująca się nie ma ciśnienia jakie powinno być na takich głębokościach, stąd brak typowej erupcji wulkanicznej w momencie pęknięcia płaszcza ziemi.
Pierwsze rozżarzenia się powierzchni gruntu w miejscach pęknięć zanotowano na tych samych szerokościach geograficznych na półwyspie Indyjskim.

Podobnie pęka na tej samej szerokości Ameryka Południowa tam na razie brak doniesień o podchodzeniu lawy, co nie znaczy że tam to zjawisko nie występuje. Być może tylko nie wiemy o tym.
W tym samym czasie trochę wyżej na północ mniej więcej wzdłuż 50 równoleżnika w rejonie basenu morza śródziemnego codziennie notujemy po kilkadziesiąt trzęsień ziemi i wzrasta aktywność wulkaniczna. Jeszcze dalej na północ w całej Europie notuje się wstrząsy w miejscach dawno wygasłych wulkanów. Jeszcze dalej na północ bo w północnej Polsce pojawiło się pęknięcie Ziemi zmierzające w kierunku na wschód i ciągle powiększające się.

Co to oznacza?

Oznacza to , że kontynent Europejski osiada , a ciśnienie lawy ciągle pod nim rośnie. W końcu dojdzie do przełamania w miejscu nagminnego występowania trzęsień , tam naprężenia gruntu są największe. Towarzyszyć temu będą wybuchy wulkanów uważanych za dawno wygasłe na terenie całej Europy. Wybrzeża Europy Południowej i dno basenu morza śródziemnego zapadną się. Może się okazać , że to zjawisko wystąpi nagle i całkiem niedługo sądząc po intensywności zdarzeń jakie tam mają miejsce. Wtedy siłą rozpędu już przetoczy się to dookoła kuli ziemskiej przez wszystkie oceany i kontynenty.

Po ustaniu kataklizmu ci co przeżyją zobaczą nowy obraz kontynentów na Ziemi.

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.