loading...

David Meade, badacz i autor książki „Planeta X”: Zagłada nazywa się Nibiru. Koniec świata już we wrześniu

Pomiędzy 20 a 23 września nastąpi Apokalipsa. Nie doprowadzi do niej Korea Północna, Państwo Islamskie, a tajemnicza planeta Nibiru, która w tych dniach ma uderzyć w Ziemię. Tak przynajmniej twierdzi David Meade, autor książki „Planeta X”. Czy przepowiednia się sprawdzi przekonamy się za trzy tygodnie. Szczególnie bać się nie ma co, bo twierdzeń o końcu świata była już cała masa.

Informacje o Nibiru pojawiają się od tysięcy lat, ale są różne interpretacja fenomenu. Starożytni Babilończycy uważali, że to ciało niebieskie poświęcone bogu Mardukowi. Najpewniej była to Gwiazda Polarna bądź Jowisz.

Starożytni astronauci

Także Sumerowie pozostawili po sobie traktaty, w których wspominają o tajemniczym obiekcie z kosmosu, a nawet „starożytnych astronautach”. Nie ma jednak gwarancji, że chodzi właśnie Nibiru.

Na to czym jest Nibiru albo czym ma być teorię wysnuł Zecharia Sitchin, autor pseudonaukowych książek. W 1974 roku interpretując na swój sposób mezopotamskie źródła doszedł do wniosku, że w Układzie Słonecznym istnieje nieznana astronomom planeta, którą tak właśnie nazwał.

Porachował, że obiekt ten okrąża Słońce po szerokiej orbicie w kształcie elipsy w ciągu 3600 lat (Neptunowi, najdalszej planecie Układu Słonecznego, zajmuje to 164 dni). Mało tego, dowodził, że Nibiru ma zamieszkiwać zaawansowana technologicznie rasa istot. Co ciekawe, Anunnakowie w odległej przeszłości mieli odwiedzać Ziemię, przyczyniając się do rozwoju cywilizacyjnego ludzkości.

Tajemnicza dziewiąta planeta Układu Słonecznego (wcześniej była dziesiąta – X – ale Pluton został zdegradowany do planety karłowatej) według zwolenników teorii spiskowych ma uderzyć w Ziemię w 2900 roku, ale Meade twierdzi, że nastąpi to wcześniej, bo już we wrześniu.

Superwulkany

Według „badaczy” jest coraz więcej dowodów wskazujących na to, że Ziemia coraz bardziej znajduje się pod wpływem działania grawitacyjnego Nibiru. Zwiastunem Apokalipsy miało być choćby niedawne całkowite zaćmienie Słońca nad USA. Wkrótce mają nastąpić kolejne – gigantyczne tsunami oraz wybuchy superwulkanów.

Wymysły szarlatanów skomentowała NASA, twierdząc że to „internetowe oszustwo”. Agencja zapewnia, że nie przewiduje zderzenia Ziemi z żadnym dużym obiektem przez najbliższe kilkaset lat. Pseudonaukowcy interpretują to jako dowód na swoje twierdzenia, że w Układzie Słonecznym faktycznie ma znajdować się tajemnicza planeta.

Nie mniej ciekawa jest dedukcja, która pozwoliła Meade’owi precyzyjnie wyliczyć datę końca świata. Okazuje się, że wskazówki były widoczne od dawna – zapisano w Biblii i na piramidach egipskich, tylko potrzeba było nie lada umysłu, żeby je odcyfrować.

Ludzkość czeka zagłada

Wielki Znak

„To dziwne, że zarówno Wielki Znak w 12. Objawieniu w Księdze Objawienia Nowego Testamentu i Wielka Piramida w Gizie wskazują niemal dokładnie te same daty – od 20 do 23 września 2017 roku” – przekonuje badacz nazywający siebie chrześcijańskim numerologiem.

Liczby są w tym przypadku bezlitosne. Meade zwrócił uwagę, że Wielka Piramida jest zorientowana w kierunku północnym z odchyleniem równym zaledwie 1/20 stopnia. Dodatkowo mieści się środek masy kontynentów, niezależnie co to oznacza.

Badacz dowodzi, że równoleżnik przechodzący przez ten środek krzyżuje się z analogicznym południkiem w dwóch miejscach – na oceanie i właśnie w miejscu gdzie starożytni postawili Wielką Piramidę.

Żeby było straszniej po 20 września tunele znajdujące się w grobowcu wskażą kierunek, z której nadejdzie zagłada. Jest on w mistyczny sposób powiązany z gwiazdą Regulus świecącą w gwiazdozbiorze Lwa oraz Jowiszem.

Ludzkość czeka zagłada

Ciarki musi wywoływać szczególnie rzeczony Jowisz, którą Izraelici nazywali „Planetą Mesjasza”. Ma bowiem istnieć bezpośrednie przełożenie między konkretnymi wersami Biblii datą Apokalipsy wyliczoną na 23 września.

Dzień nadchodzi okrutny

Jakby tego było mało potwierdzeniem jest są wersety numer 9 i 10 z 13. rozdziału Księgi Izajasza, które mówią wprost: „Oto dzień Pański nadchodzi okrutny / najwyższe wzburzenie i straszny gniew / żeby ziemię uczynić pustkowiem / wygładzić z niej grzeszników”.

I dalej: „Bo gwiazdy niebieskie i Orion / nie będą jaśniały swym światłem / słońce się zaćmi od samego wschodu / i swoim blaskiem księżyc nie zaświeci”.

– Czy to koniec Epoki Kościoła przejścia do Dnia Pana?” – pyta retorycznie Meade, bowiem odpowiedź oczywiście już zna. Twierdzi również, że w połowie września Nibiru pojawi się na nieboskłonie i będzie widoczna gołym okiem. Planeta ma się zbliżać aż w końcu dojdzie do kolizji z Ziemią.

Ostatnie zaćmienie Słońca ma być zapowiedzią Apokalipsy

Czy tak się stanie, przekonamy się już niedługo. Jeżeli twierdzenia Meade’a się potwierdzą przestaniemy istnieć, ale jeżeli 24 września znów się obudzimy, będzie to oznaczało, że mamy do czynienia ze zwykłą blagą, jakich zresztą w historii ludzkości nie brakowało. Gdyby bowiem wszystkie przepowiednie i wyliczenia miały się sprawdzić, apokalips mielibyśmy już kilka tuzinów.

Z dużym niepokojem oczekiwaliśmy choćby 21 grudnia 2012 roku. Nie dość, że doszło wówczas do zimowego przesilenia, to kończył się kalendarz Majów. Zamykał się bowiem cykl trzynastego b’ak’tun, czyli Długiej Rachuby trwającej 5125 lat.

Data zerowa

Majowie, wspaniali budowniczy, znali liczbę zero. Dowodzili, że „data zerowa” Długiej Rachuby została wyznaczona na dzień stworzenia czwartego świata, czyli według naszego kalendarza 11 sierpnia 3114 p.n.e. Po pełnym cyklu miał się skończyć czas.

Już w 1966 roku majolog Michael D. Coe napisał w książce „The Maya”, że „istnieje przesłanka… że Armageddon spadłby na wszystkich marnych ludzi tego świata i wszystkie stworzenie z końcem 13. b’ak’tun. Z tego względu nasz dotychczasowy wszechświat zostanie rzekomo unicestwiony kiedy Wielki Cykl Długiej Rachuby dopełni się.

Scenariuszy zagłady było wiele. Apokaliptolodzy przekonywali, że dojdzie do kosmicznej katastrofy, a nawet inwazja obcych. Belg Patrick Geryl dowodził, że dojdzie do przebiegunowania Ziemi, co sprawiłoby, że Ziemię zalałyby oceany, choć z jakiegoś powody ocalałoby afrykańskie Lesotho.

Fantasta Daniel Pinchbeck wskazywał, że świadectwem zbliżania Armageddonu są między innymi kręgi w zbożu, „uprowadzenia przez Obcych oraz objawienia, których doświadczał po zażyciu substancji psychoaktywnych.

Pinchbeck był przekonany, że zagłada jest nie do uniknięcia wobec obecnego stanu rzeczy. „Materializm i racjonalny, empirystyczny światopogląd, który mu towarzyszy, zmierza ku końcowi… jesteśmy na krawędzi przemiany; przypadnie nam w udziale świadomość, która jest bardziej intuicyjna, mistyczna i szamańska w swej naturze” – dowodził w książce „2012: Powrót Quetzalcoatla”.

Pamiątka po Atlantydzie

Kapitalną teorię miał inny „badacz” Frank Joseph, który połączył koniec kalendarza Majów ze zniknięciem Atlantydy oraz istnieniem innej zatopionej krainy Lemurii. Okazuje się, że Wiedzę o zagładach kontynentów przechowywali Majowie oraz starożytni Egipcjanie.

Scenariuszy końca świata było już wiele

Kluczem zagadki jest, a jakże!, Arka Przymierza, która została wykradziona z wnętrza Wielkiej Piramidy przez Mojżesza, zaś z Jerozolimy do USA wywieźli ją templariusze i ukryli w jaskini w stanie Illinois. Właśnie w 2012 miała ujrzeć światło dzienne.

Na szczęście do zagłady przewidzianej przez Majów nie doszło. W 2012 roku w Xultun w Gwatemali odkryto serie tablic astronomicznych wykonanych przez astronomów z tego plemienia, którzy opisali ruchy Księżyca i innych ciał niebieskich aż do 17. b’ak’tun.

Mimo to cały rok 2012 stał pod znakiem końca świata. Taką datę wyznaczył już w 1998 roku choćby indyjski guru Kalki Bhagavan, który był przekonany, że nastąpi wówczas kres kalijugi, czyli wieku upadku. Ponad 15 milionów jego wyznawców, którzy uważają go za wcielenie boga Wisznu i szykowało się już na spotkanie z bóstwem, musi czekać na nowe wyliczenia.

Zaskakująco precyzyjne bywają przepowiednie – bądź też ich interpretacje – Nostradamusa. Również i on porachował kiedy nastąpi koniec świata. W tym przypadku możemy być jednak spokojni, ponieważ ta przepowiednia się nie sprawdziła. Zagłada miała nastąpić w 1999 roku. Wówczas z nieba miał nadejść „Wielki Władca Terroru”.

Niektórzy są przekonani, że mimo pomyłki w dacie Nostradamus przewidział uderzenie samolotów w wierze World Trade Center, ale możemy się tylko domyślać co miał na myśli renesansowy myśliciel.

Ludzie-ośmiornice

Istnieje ryzyko, że skoro źle porachowano datę Armageddonu objawioną Nostradamusowi, ale sama przepowiednia jest prawdziwa, wkrótce mimo wszystko nastąpi koniec świata. Zakładając, że ogólna idea wizji Nostradamus była prawdziwa, interesujący może być jeszcze niespełniony scenariusz ufolożki Nancy Lieder.

Jest ona przekonana, że w pierwszej połowie XXI wieku, czyli maksymalnie za 33 lata w Ziemię uderzy Planeta X, która jest utożsamiana z bezlitosną Nibiru. W tym przypadku są jednak powody do optymizmu. Ludzkość odrodzi się bowiem na jakiejś pokrytej oceanami planecie jako ośmiornice.

Nie do końca precyzyjna jest także bardziej znana przepowiednia św. Malachiasza, choć znacznie częściej powtarzana. Opiera się ona na wizjach świętego, których rzekomo doświadczył podczas pobytu na dworze papieża Innocentego II w Rzymie.

Jedna z badaczek ustaliła, że po Zagładzie ludzkość odrodzi się w postaci ośmiornic

Przepowiednia Malachiasza

W 112 krótkich zdaniach Malachiasz opisał wszystkich papieży. Ostatnie musi budzić niepokój. „W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego, (na tronie) zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu cierpień, po czym miasto siedmiu wzgórz (Rzym) zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec”.

Nie wiadomo tylko kim jest Piotr Rzymianin. Interpretatorzy słów Malachiasza twierdzą, że zostali już wyliczeni poprzednicy obecnego papieża, łącznie z św. Janem Pawłem II i Benedyktem XVI. Pozostaje mieć nadzieję, że Franciszek nie zamknie pocztu.

Zresztą sami papieże rachowali kiedy nastąpi Armageddon. Ciekawy wniosek wysnuł zasiadający na Tronie Piotrowym w latach 1198-1216 Innocenty III, który ocenił, że dojdzie do niego w 1284 roku. Przesądzić o tym nie miała koniunkcja planet bądź natchniona wizja. Innocenty III wyliczył, że świat musi się skończyć dokładnie 666 lat po powstaniu islamu.

O apokaliptyczną arytmetykę połasił się także Krzysztof Kolumb. Za pewnik przyjął, że świat skończy się w wieku 7 tys. lat, a ponieważ został stworzony w roku 5343 przed naszą erą, zagłada przyjdzie w noc sylwestrową z 31 grudnia 1657 na 1 stycznia 1658 roku.

Wychłostali matematyka

Znacznie bardziej precyzyjny, choć równie nieskuteczny był niemiecki matematyk Michael Stifel, który tak pilnie studiował Apokalipsę św. Jana, że ustalił, iż ziści się ona 3 października 1533 o godz. 8 rano. Gdy to nie nastąpiło został wychłostany przez niewdzięcznych mieszkańców miasta Lochau.

Odkrywca Ameryki nie dożył ziszczenia swojej przepowiedni. Podobnie jak potopu przewidzianego przez Johannesa Stoefflera, który orzekł, że nastąpi on dokładnie 20 lutego 1524 roku, a rozpocznie go ulewa.

Bardzo głęboko zakorzenione w kulturze chrześcijańskiej, bo wynikające wprost z Biblii było przekonanie, że do Apokalipsy dojdzie w 992 roku. Księga Objawienia wskazała bowiem, że panowanie Antychrysta nastąpi gdy w Wielki Piątek wypadnie Święto Zwiastowania.

Dat wskazujących na zagładę ludzkości było znacznie więcej. Miała też się ona odbywać na dziesiątki rozmaitych sposobów. Dowodzi to ludzie od zawsze traktowali to bardzo poważnie, a drugie lubili mroczne tajemnice i prawdy objawione. Niezależnie od przepowiedni, także my nie mamy gwarancji czy choćby jutro nie nastąpi koniec świata. Zatem zakończmy za ewangelistą Mateuszem (24:42). „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie.”

źródło: tvp info



Podobne posty

Dodaj komentarz

10 komentarzy do "David Meade, badacz i autor książki „Planeta X”: Zagłada nazywa się Nibiru. Koniec świata już we wrześniu"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Hrabia
Gość

Koniec świata…temat ciągnący się od zarania wieków…TAK ! będzie koniec świata ! bo nic nie jest wieczne ! tylko termin nie był, nie jest, i nie będzie znany !może to być za 100, 1000 lat, za miesiąc, dzień, godzinę …. a człowiek, ten wybryk natury który został stworzony przy okazji tworzenia wszechświata na zasadzie ” wypadku przy pracy ” jest miliardową drobiną do unicestwienia…bo jak nie COŚ czy KTOŚ go unicestwi….TO SAM TO ZROBI ! dlaczego ? BO MA ROZUM ! …jak by nie myślał tylko żył instynktem jak zwierzęta…to by ŻYŁ ! Pozdrawia ” myślący ” Hrabia.

Pueblo
Gość

nie czytalem wiekszych bzdur, tylko czlowiek ktory zabiera sie za pisanie o temacie o ktorym nie ma najmniejszej wiedzy moze takie bzdety pisac, pisz ze czlowieku teksty na tematy o ktorych masz jakąkolwiek wiedze

Szylik
Gość

Neptun obiega Słońce dokładnie w 164,79 lat,no jak dni skoro Ziemia okrąża naszą dzienną gwiazdę w 365 dni,co analogicznie oznaczałoby,że Ziemia jest dalej od Słońca niż sam Neptun.Co oczywiście nie ima się z prawdą,no logiczne co nie.

Anonimowo
Gość

Kolejna bajka o koncu swiata.

Brucelee
Gość

Tak…….Neptun okrąża słońce w 164/dni…hehe.

mara
Gość

2012 to BYŁ koniec starego Świata. Aktualnie trwa okres przejściowy. Będzie trwał około 140 lat. Dzisiaj obserwujemy już: straszne kataklizmy naturalne; wojny w różnych rejonach Świata; groźby powstania nowych, jeszcze straszniejszych konfliktów zbrojnych; rosnącą przepaść pomiędzy bogactwem i biedą – czego więcej potrzeba?
Dlaczego tak usilnie poszukujemy nowych planet, na których moglibyśmy zamieszkać?
Dlaczego budujemy promy kosmiczne, które mogłyby pozostawać na orbicie okołoziemskiej przez długi czas?

Masoneriikoniecbliski
Gość

próba odwrócenia uwagi od rzeczywistej symboliki tego czasu
mało kto wie o co w tym tak naprawdę chodzi

&
Gość

Bardziej się boję mojej matki niż końca świata.

Xyz
Gość

Ja teściowej XD

Anonim
Gość

xD

wpDiscuz