Erupcje wulkanów w różnych zakątkach świata wymazała z map wiele miejscowości, zginęły setki ludzi

erupcje wulkanów

Kilka miesięcy temu naukowcy ostrzegli, że w tym roku aktywność wulkaniczna znacząco wzrośnie, i to się potwierdza. Budzą się kolejne wulkany, które wymazują z map całe miejscowości. Na ich koncie są już setki ofiar śmiertelnych.

W pierwszym półroczu 2018 roku zbudziło się kilka naprawdę groźnych wulkanów, w dodatku aktywność tych, które dawały już od jakiegoś czasu o sobie znać, zwiększyła się. Słowa naukowców, ostrzegających przed furią wulkanów, stały się prorocze.

Z największą intensywnością od ponad 40 lat eksplodował w ostatnich dniach wulkan Fuego w Gwatemali w Ameryce Środkowej. Potoki lawy oraz lawiny pełne błota, kamieni i popiołów stoczyły się z wulkanu z prędkością ponad 150 km/h na wioski, powodując ich zniszczenie.

Ludzie nie mieli czasu na ucieczkę, bo nie zostali ostrzeżeni przed erupcją wulkaniczną, zginęli tak, jak stali, jedni podczas wykonywania codziennych czynności w domach, inni podczas pracy na polach uprawnych, a jeszcze inni w drodze.

Ratownicy wygrzebują kolejne ciała ofiar z błota i popiołów, których warstwa ma w niektórych miejscach nawet kilka metrów wysokości. Domy w jednej chwili zostały obrócone w gruzy, z mapy wymazane zostały całe wsie położone u stóp Wulkanu Ognia.

Najnowsze bilanse mówią o nawet ponad 300 ofiarach śmiertelnych, z których ponad 200 wciąż nie udało się odnaleźć. Akcje ratownicze są wstrzymywane z powodu opadania popiołów i unoszenia się w powietrzu trujących wyziewów.

Na dodatek prognozy wskazują na nadciągające nad region chmury burzowe, które mogą w najbliższych dniach przynieść ulewne deszcze. Trudno wyobrazić sobie coś gorszego, bo ulewy będą powodować schodzenie po stokach wulkanicznych kolejnych masywnych lawin błota i popiołów, które zagrażają zachowanym zabudowaniom i ratownikom.

Na skutek erupcji wulkanu, znajdującego się zaledwie 50 kilometrów od stolicy Gwatemali, ucierpiało w pośród pośredni lub bezpośredni nawet 2 miliony osób. Ludzie poszukują bezpiecznego schronienia, żywności, wody pitnej i lekarstw.

Tymczasem, jak ujawniły media, centrum wulkanologiczne wydało ostrzeżenie przed możliwą erupcją wulkanu Fuego z 7-godzinnym wyprzedzeniem. Jednak informacja ta nie została rozesłana do mieszkańców, ponieważ jeden z urzędników ją zablokował. Dopiero podczas erupcji ostrzeżenie zostało rozpowszechnione, ale było już za późno.

Po raz kolejny okazuje się, że osoba zupełnie nieodpowiedzialna decyduje o kluczowych sprawach, o których nie ma pojęcia. Rodzi się pytanie, po co nam nowoczesne, niezwykle drogie systemy wczesnego ostrzegania, które w założeniu mają ratować ludzkie życie, skoro jedna osoba, może to wszystko przekreślić?

Fuego nie jest jednak jedynym wulkanem, który w ostatnich tygodniach obrócił w ruinę dziesiątki domów. Walka z potokami lawy trwa również na Hawajach, gdzie na największej wyspie archipelagu, z wielką mocą wybuchł wulkan Kilauea.

Lawa wypływająca z jednego z kraterów i uchodząca do wód Pacyfiku, po drodze trawi drzewa, drogi i zabudowania, zmuszając mieszkańców regionu do ewakuacji. Swoje domy musiało opuścić już kilka tysięcy ludzi. Nie wiadomo, kiedy do nich wrócą, bo wulkan ani na chwilę się nie uspokaja.

Erupcja wulkanu Kilauea uznana została za największą na Hawajach we współczesnej historii, a także największą w całych Stanach Zjednoczonych od 1980 roku, a więc od czasu wybuchu wulkanu St. Helens.

Co więcej, naukowcy ostrzegają, że kolejne erupcje Kilauea mogą być jeszcze gwałtowniejsze i powodować jeszcze rozleglejsze szkody. Mogą też uaktywnić sąsiedni wulkan, zanurzony w wodach Pacyfiku.

Oczy wulkanologów są też zwrócone na wulkany Merapi i Kerinci na Indonezji, Mayon na Filipinach, Piton de la Fournaise na Reunion, Sabancaya w Peru, Aira w Japonii, San Miguel w Salwadorze i Yasur na Vanuatu, ponieważ ich aktywność jest wzmożona.

Niepokoić może też wulkan Parinacota, położony na granicy Boliwii i Chile w Ameryce Południowej, w rejonie którego doszło w ostatnim czasie do całej serii trzęsień ziemi, która może oznaczać, że wulkan ten budzi się ze snu trwającego niemal 2 tysiące lat.

Naukowcy ostrzegają, że to nie koniec potężnych erupcji wulkanicznym w tym roku. Drugie półroczne może być równie niespokojne, a nawet jeszcze tragiczniejsze. Zbudzić się mogą wulkany, które mają już na swoim koncie wiele ludzkich istnień.

Naukowcy podkreślają, że erupcje wulkaniczne obok trzęsień ziemi są najbardziej niszczycielskimi kataklizmami naturalnymi. W odległości zaledwie 10 kilometrów od wulkanów mogących się niespodziewanie uaktywnić żyje aż 30 milionów ludzi, zaś w promieniu 100 kilometrów nawet 300 milionów.

Źródło: TwojaPogoda.pl
Podziel się
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 15
  •  
  •  
    15
    Udostępnienia

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o