Francja płonie… Straszył Polskę. Wywołał chaos we własnym kraju (WIDEO)

0
10

Wielotysięczne tłumy protestują od kilku dni na ulicach francuskich miast doprowadzając do zamieszek.

Prezydent Emmanuel Macron zderzył się z totalnym oporem związków zawodowych i całego społeczeństwa, które kategorycznie odrzuca proponowaną przez niego reformę prawa pracy. Ma ona pozwolić na zwalnianie ludzi przez firmy bez żadnych negocjacji ze związkami.

Francuski prezydent chce w ten sposób zakończyć – jak to określa – “trzy dekady nieefektywności ekonomicznej kraju” i ośmielić pracodawców do zwiększania zatrudnienia. Dotychczas bali się oni bowiem, że w razie pogorszenia koniunktury nie będą w stanie pozbyć się nadmiaru pracowników.

Macron ma nadzieję, że w ten sposób zmniejszy 9,5-procentowe bezrobocie, dwa razy wyższe niż w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii. “On chce kompletnie zmienić nasz system socjalny. Wszyscy się boją i każdy ma powód do protestu”

– ostrzega Olivier Mateu, jeden z lokalnych szefów największej centrali związkowej CGT, która wyprowadziła ludzi na ulice w całym kraju.

Sekretarz generalny CGT Philippe Martinez nazwał proponowane przez Macrona zmiany w prawie pracy “skandalicznymi”. Tysiące pracowników protestują w Paryżu. Związkowcy zablokowali dostęp do wieży Eiffle’a i zatrzymali ruch w pobliżu Łuku Triumfalnego.

Również ulicami Marsylii zawładnął 60-tysięczny tłum demonstrantów. Protesty trwają w Lyonie i Rennes. Łącznie CGT wezwała do demonstracji w aż 180-ciu miastach i wezwała do 4 tys. strajków. Protestują także studenci, kolejarze i urzędnicy państwowi. Nad demonstrantami unosi się dym i powiewają flagi. Doszło to starć z policją, która użyła gazu.

Ludzie są oburzeni także tym, że prezydent chce narzucić swoje reformy drogą dekretów, ignorując parlament. Ciekawe jak to się ma do demokracji, której jeszcze niedawno usiłował nas uczyć. Tymczasem Macron przebywa jednak na Karaibach, gdzie odwiedza francuskie wyspy nawiedzone przez huragan Irma. Tam jednak również jest krytykowany za bezradność w obliczu kataklizmu.

Popularność prezydenta spada we Francji błyskawicznie. Po 100 dniach sprawowania urzędu wynosiła już tylko 40 proc. – tak fatalnych wyników po tak krótkim czasie nie miał żaden z jego poprzedników, ani François Hollande, ani Nicolas Sarkozy.

Również zachwycone wcześniej Macronem Niemcy straciły już wiarę w “złotego chłopaka Unii Europejskiej”. “On nie ma żadnych pomysłów ani na wzmocnienie Unii, ani na zbliżenie z Niemcami” – mówią tamtejsi politycy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.