Hawajski wulkan powoduje wzrost obaw o erupcje wzdłuż Zachodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych

Mount Rainier

Góra Dżdżysta – na pierwszy rzut oka bardzo spokojna, ale w przeszłości była w stanie czynić zniszczenia w odległości 80 kilometrów od wulkanu.

Erupcja wulkanu na Hawajach w Pacyficznym Pierścieniu Ognia skłoniła naukowców do bacznej obserwacji innych wulkanicznych szczytów znajdujących się na zachodnim wybrzeżu Ameryki, które są częścią aktywnego geologicznie regionu świata.

Zachodnie Wybrzeże jest domem dla 1300-kilometrowej sieci trzynastu wulkanów – od Mount Baker w stanie Waszyngton po szczyt Lassen w Kalifornii. Tutaj znajduje się sławna Góra Św. Heleny, której spektakularna erupcja w 1980 roku na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku zabiła dziesiątki osób, a gruba chmura popiołu pokryła cały stan oraz masywna Mount Rainier, która góruje nad obszarem metropolitarnym Seattle.

Mount Rainier

„Istnieje wiele powodów do niepokoju” – powiedziała Liz Westby, geolog z Amerykańskiego Serwisu Geologicznego „Cascades Volcano Observatory” w Vancouver w Waszyngtonie, znajdującego się w cieniu Góry Św. Heleny. „Widzimy zniszczenie, a ludzie się denerwują” – zaznacza.

Kilauea, wulkan znajdujący się na hawajskiej głównej wyspie Big Island, grozi spektakularną erupcją w ciągu najbliższych kilku dni lub tygodniu po wyciekach rozgrzanej lawy, która zmusiła 2 tys. osób do ucieczki ze swoich domów. Eksperci obawiają się, że wulkan może wyrzucać w powietrze popiół i głazy wielkości lodówek.

Pacyficzny Pierścień Ognia, czyli aktywny geologicznie obszar w kształcie podkowy, tworzy łuk 450 wulkanów, a Hawaje znajdują się na samym środku. Strefa rozciąga się od zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej i Północnej, wschodnią Azję, Australię i Nową Zelandię. Pacyficzny Pierścień Ognia (ang. Ring of Fire) odpowiada za 90 proc. aktywności sejsmologicznej i wulkanologicznej na naszej planecie, gdzie zderzają się ze sobą płyty skorupy ziemskiej.

Najbardziej niebezpieczne szczyty wznoszące się u zachodniego wybrzeża Ameryki stanowią część Pacyficznego Pierścienia Ognia. Oprócz Kilauea to m.in.: Mount St. Helens oraz Mount Rainier w Waszyngtonie; Mount Hood i South Sister w Oregonie, a także Mount Shasta i Lassen Volcanic Center w Kalifornii.

Zdjęcia lawy wpływającej z powierzchni ziemi oraz płonących domów na Hawajach wywołały niepokój wśród mieszkańców innych miejsc w obrębie Pacyficznego Pierścienia Ognia. Jednak eksperci uspokajają, że erupcja w jednej części łuku niekoniecznie sygnalizuje niebezpieczeństwo w innych regionach. „To są odbrębne układy” – powiedziała Westby.

Na razie żaden z wulkanów nie wykazuje oznak rychłej erupcji.
The Cascades Volcano Observatory monitoruje wulkany na Pacyficznym Północnym Zachodzie oraz wysyła cotygodniowe raporty o ich aktywności. „Nie widać żadnych oznak, które mówiły o ich rychłym przebudzeniu” – uspokaja Westby.

Jednak sytuacja może się szybko zmienić

„Wszystkie nasze góry są uważane za aktywne i geologicznie rzecz biorąc wydaje się, że ich aktywność na Północnym Zachodzie zmienia się średnio co sto lat” – powiedział John Ufford z Washington Emergency Management Division. „To niedokładna oś czasu” 0 dodaje.

Niektórzy geolodzy uważają, że góra Świętej Heleny może przebudzić się w każdej chwili, dosłownie nawet i jutro.
W ciągu ostatnich trzystu lat aktywnych było sześć innych wulkanów kaskadowych, w tym erupcje gorącej pary w obrębie Mount Rainier czy Glacier Peak oraz wybuch Lassen Peak w 1915 roku, który zniszczył pobliskie rancza.

Jednak sceny lawy wypływającej ze szczelin i wpadającej do oceanu bądź spektakularne fontanny gorących stopionych skał są w tym regionie mało prawdopodobne. „Lawa, sama w sobie, nie jest zagrożeniem, jak na Hawajach” – powiedział Ian Lange, emerytowany profesor geologii na Uniwersytecie w Montanie. Kaskadowe wulkany wytwarzają grubszą, bardziej lepką odmianę lawy niż hawajskie wulkany, więc nie są w stanie przedrzeć się aż daleko – zaznacza Lange.

Wulkany kaskadowe są bardziej znane z produkcji grubych chmur duszącego popiołu oraz śmiertelnie niebezpiecznych lawin błotnych do rzek i strumieni. Dwa najbardziej potencjalnie niszczące są Góra Św. Heleny, znajdująca się na północ od Portland w stanie Oregon, a także osiągający 4200 m n.p.m Mount Rainier, który jest widoczny z miast Seattle i Tacoma. Erupcje tego ostatniego w odległej przeszłości były tak potężne, że doprowadziły do kolosalnych zniszczeń miejscowości oddalonych o 80 kilometrów na zachód od jego szczytu, tj. Puget Sound.

Nie było znaczącej erupcji Mount Rainier (w języku polskim jej nazwa oznacza Dżdżystą Górę) na przestrzeni ostatnich 500 lat. Jest jednak niebezpieczny ze względu na dużą wysokość, częste trzęsienia ziemi, aktywny układ hydrotermalny oraz 26 lodowców – twierdzą eksperci. Potencjalnia erupcja mogłaby gwałtownie stopić lodowce pokrywające szczyt, wywołując ogromne potoki błota – zwane laharami – które mogłyby dotrzeć do gęsto zaludnionych okolicznych nizin – zaznacza Westby.

Innym poważnym niebezpieczeństwem erupcji wulkanów kaskadowych byłyby ogromne ilości popiołu wyrzuconego w powietrze, które mógłby stanowić niebezpieczeństwo dla silników samolotów.

Government Camp to osiedle w stanie Oregon, które znajduje się blisko drzemiącego wulkanu Mount Hood. Lawa mogłaby dotrzeć do miasta, ale większym niebezpieczeństwem byłby tzw. przepływ piroklastyczny, czyli poruszająca się z prędkością 130 km/godz. chmura gorącego popiołu i gazu – twierdzą eksperci.

Jednak Lange uważa, że Góra Szasta w Kalifornii jest najbardziej niebezpieczna, po części dlatego, że jest otoczona przez miasta. W związku z tym władze opracowały specjalny plan kryzysowy na wypadek, gdyby doszło do erupcji wulkanu, a sami mieszkańcy co kilka lat odbywają specjalne szkolenia na wypadek zdarzenia się katastrofy.

 

źródło: krolowasuperstarblog.wordpress.com
Wspomóż nasz rozwój i Udostępnij:

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o