Mamy dopiero maj, a od kwietnia powstało w Polsce już pięć trąb powietrznych!

W połowie maja napłynęło do Polski dużo cieplejsze powietrze o zwiększonej chwiejności termodynamicznej, które od tygodnia przynoszą codziennie opady i gwałtowne burze. W tym roku na obszarze naszego kraju powstało już pięć trąb powietrznych, choć tak naprawdę nie mamy jeszcze nawet szczytu sezonu, kiedy tych zjawisk występuje najwięcej. Czy mamy się czego obawiać?

W Polsce trąby powietrzne występują każdego roku. To odpowiednik amerykańskich tornad, ale w Polsce są zwykle słabsze niż za oceanem i obejmują powierzchnię nie większą niż 100 metrów. Ich siłę szacuje się na ogół na F1 w skali Fujity (wiatr osiąga prędkość 117-180 km/godz.). Jednak najpotężniejsze trąby powietrzne, z jakimi mieliśmy do czynienia na terenie naszego kraju, przeszły 15 sierpnia 2008 roku. Uszkodzenia budynków mieszkalnych i infrastruktury na terenie województw: opolskiego, śląskiego, mazowieckiego i łódzkiego wskazują, że mogły mieć siłę F4 – w takim przypadku towarzyszący im wiatr osiąga 333-418 km/h.

Średnio w roku powstaje 10-12 trąb powietrznych, jednak bywają takie sezony, kiedy jest ich więcej, albo nie ma prawie wcale. Jednym z najbardziej aktywnych pod względem trąb powietrznych w Polsce był rok 2008 – w okresie od kwietnia do września powstało 21 lejów, które dotknęły powierzchni ziemi. Najmniej odnotowywano w latach 2004, 2005, 2006 oraz 2013 roku – zgłaszano tylko 2 przypadki obserwacji trąb powietrznych na terenie naszego kraju w ciągu całego roku.

W Polsce można wyznaczyć charakterystyczny pas, wzdłuż którego prawdopodobieństwo występowania trąb powietrznych jest największe. Pas ma przebieg południkowy: od zachodniej części Podkarpacia, przez Wyżynę Śląsko-Krakowską, Wyżynę Małopolską, centralną część Nizin Środkowopolskich, po wschodnią część Pojezierza Południowobałtyckiego. Główny klimatolog IMGW, H. Lorenc identyfikuje obszar Mazowsza do Suwałk jako podatny na występowanie trąb powietrznych. W rzeczywistości mogą się pojawić w całym kraju.

Choć sezon burzowy dopiero się rozwija, to już w tym roku mamy udokumentowane raporty o pięciu trąbach powietrznych, czyli więcej niż w całym sezonie burzowym 2018. „Środowiskiem idealnym dla rozwoju trąby powietrznej są m.in.: podwyższone pionowe uskoki wiatru, obniżony poziom kondensacji wymuszonej oraz przechodzenie chłodnych frontów atmosferycznych. Te dwa pierwsze czynniki zostały spełnione wczoraj, stąd trąby powietrzne i leje kondensacyjne (czyli tzw. „zwisające z Cumulonimbusa kominy chmurowe, które nie dotykają powierzchni ziemi) obserwowane w wielu regionach wschodniej Polski”.

Duża zmienność pogody będzie wiązać się również z bardziej złożonymi warunkami kinematycznymi i termodynamicznymi, które będą sprzyjać powstawaniu groźnych układów burzowych. „Przewidzieliśmy dokładnie, że kwiecień i pierwsza połowa maja będą spokojne pod względem burz, a po połowie maja sezon ruszy z kopyta. Nie wycofujemy się ze swoich przewidywań i w dalszym ciągu ostrzegamy, że w okresie od czerwca do sierpnia duży obszar Europy Środkowej i Zachodniej będzie narażony na potężne nawałnice. W Polsce to będzie rok podobny do 2008, który przyniósł wiele burz, trąb powietrznych, gradobić i ulew. Trąba powietrzna z Lubelszczyzny to zapewne nie ostatnia, o której usłyszymy w tym sezonie”.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o