2002 NT7 planetoida

W sieci krążą niepokojące informacje na temat zbliżającej się do Ziemi olbrzymiej planetoidy, która jest w stanie w jednej chwili wymazać z mapy kilka krajów. Głos w ten sprawie zabrali naukowcy z NASA. Jest się czego obawiać?

Po odkryciu obiektui naukowcy zmuszeni byli dać planetoidzie 0,06 punktu w tzw. skali Palermo. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby obiektowi astronomicznemu przyznano dodatnie wartości w tej skali. NASA poinformowała wówczas, że planetoida może zagrozić Ziemi w 2019 roku.

Jednak w ciągu ostatnich 17 lat obserwacji ciała niebieskiego, które okrąża Słońce raz na niecałe 2,5 roku, udało się znacznie uszczegółowić jego trajektorię, odsuwając obawy, że planetoida zderzy się z naszą planetą.

Dzisiaj ze stuprocentową pewnością wiemy, że 2002 NT7 nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia. Jego orbita nie przecina się z ziemską. W najbliższą niedzielę (13.01) o godzinie 17:50, gdy znajdzie się po raz kolejny najbliżej Ziemi, będzie nas od niego dzielić odległość aż 61 milionów kilometrów. To ponad 150 razy dalej niż znajduje się Księżyc, w dodatku mniej niż 1/3 odległości od Słońca.

NASA ponownie zabrała głos w sprawie obiektu, gdy w sieci zaczęły się mnożyć informacje o czekającej nas katastrofie. Eksperci uspokoili, że planetoida nie będzie stanowić niebezpieczeństwa przynajmniej do 2195 roku, bo do tego czasu wyznaczono parametry jej orbity.

Jednak osoby, które interesują się teoriami spiskowymi są zdania, że naukowcy ukrywają przed nami prawdę, a obiekt zderzy się z Ziemią, już za kilka dni. Nawet jeśli tak się stanie, to nie mamy żadnych szans na jej powstrzymanie, ponieważ współczesna nauka nie dysponuje żadnymi metodami neutralizacji planetoid.

Polska na dnie wielkiego krateru

2002 NT7 jest olbrzymi, ponieważ ma aż 1,5 kilometra średnicy. Tak duża planetoida uderza w Błękitną Planetę średnio raz na ponad milion lat. Jest w stanie całkowicie zrównać z ziemią obszar wielkości kilku krajów, a także wywołać zniszczenia w wielu sąsiednich.

Gdyby upadła na Polskę, to wraz z państwami sąsiednimi znaleźlibyśmy się na dnie krateru uderzeniowego. Mogłyby zginąć miliony ludzi.

Co więcej, przelot obiektu tak znacznych rozmiarów przez atmosferę, spowodowałby zniszczenie warstwy ozonowej, przez co wszelkie organizmy żywe stałyby się ofiarami wyniszczającego promieniowania ultrafioletowego.

Doszłoby także do przejściowych zmian klimatycznych, głównie z powodu unoszenia się do atmosfery olbrzymich ilości pyłu, który przysłoniłby Słońce. Średnia temperatura na naszej planecie obniżyłaby się, miejscami nawet o kilka stopni wobec średniej wieloletniej.

Tym razem jednak czarny scenariusz się nie sprawdzi, bo planetoida przeleci bardzo daleko od nas. W niedzielę (13.01) zamiast globalnej katastrofy będziemy mieć gwałtowną pogodę, od ulew przez porywisty wiatr aż po odwilż. I tym właśnie powinniśmy się przejmować.

 

Źródło: TwojaPogoda.pl

10 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here