Nieznane zagrożenia z kosmosu

Asteroidy, rozbłyski gamma czy nadaktywne Słońce to problemy, o których w ostatnich latach mówi się coraz więcej. Ludzkość nie jest w stanie zapobiec im w jakikolwiek sposób. Lista zagrożeń z kosmosu liczy więcej pozycji, ale rzadko się o nich wspomina. Zabójcze chmury pyłu, destabilizacja Układu Słonecznego czy kolizja z Andromedą to tylko niektóre z nich…

Od 15 lutego 2013 r. niektórzy z większym niepokojem patrzą w niebo. Eksplozja meteoru nad Czelabińskiem, choć doprowadziła do względnie niedużych szkód, przypomniała o niszczycielskim potencjale bolidów i asteroid, których niezliczone chmary krążą w kosmicznym sąsiedztwie Ziemi. Po raz kolejny pojawiły się pytania, co będzie, jeśli przy następnym zderzeniu ludzkość nie będzie miała tyle szczęścia.

Jakby tego było mało, w ostatnich latach coraz więcej uwagi poświęca się innemu problemowi, wobec którego również jesteśmy bezradni. Intensywna słoneczna burza może uszkodzić sieci komunikacyjne i odciąć prąd milionom osób, wywołując kryzys uzależnionej od elektroniki cywilizacji. W kosmosie czyhają też innego rodzaju niebezpieczeństwa. Choć wiemy o nich niewiele, niewykluczone, że kiedyś przyjdzie zmierzyć się z nimi oko w oko.

„Marsokalipsa”

Na początku roku uczeni ogłosili, że istnieje spore prawdopodobieństwo, iż w październiku 2014 r. w Marsa uderzy kometa „Siding Spring”. Skatalogowany pod nazwą C/2013 A1 obiekt został odkryty na początku stycznia 2013 r. przez astronoma-weterana, Roberta H. McNaughta. Rozmiary komety pozostają nieznane, choć dr Phil Plait – popularny naukowy bloger – sugerował, że przy kilkudziesięciu kilometrach średnicy i prędkości 55 km/s jej kolizja z Czerwoną Planetą wyzwoli energię 25 mln razy większą od wybuchu najpotężniejszej bomby atomowej.

Od razu zrodziły się pytania, czy marsjańska apokalipsa odbije się jakoś na naszym bezpieczeństwie. Internauci spekulowali, że Ziemia może zostać zasypana odłamkami skalnymi z Marsa, ale astronomowie studzili gorące nastroje. Znacznie mniej mówiono o innym zagrożeniu, czyli możliwej destabilizacji orbity Czerwonej Planety. Mogłaby ona zainicjować „reakcję łańcuchową” wprowadzającą chaos w mechanikę Układu Słonecznego.

C/2013 A1 jest chyba zbyt małym obiektem, by sprowokować tego typu zagrożenie. Uczeni uspokajają również, że według najnowszych szacunków do kolizji nie dojdzie, a „Siding Spring” prawdopodobnie „muśnie” powierzchnię Marsa, mijając go w odległości 120 tysięcy kilometrów. Nawet jeśli spełni się czarny scenariusz, Ziemię od Czerwonej Planety dzieli bezpieczna bariera dziesiątków milionów kilometrów. Mimo to prognozy na daleką przyszłość nie wyglądają ciekawie.

Jacques Laskar i Mickaël Gastineau z Obserwatorium Paryskiego przeprowadzili kilka tysięcy komputerowych symulacji, które dały niepokojący rezultat: „W przyszłości może dojść do grawitacyjnej destabilizacji Merkurego wskutek wpływu Jowisza. Może to przyczynić się też do zakłócenia orbity Marsa, który znacznie zbliży się do Ziemi, co z kolei pociągnie za sobą zaburzenia ruchu Wenus, która może się z nami zderzyć” – mówił Laskar.

Chmura – morderca

Zagrożeniem, o którym mówi się niewiele jest „wpadnięcie” Układu Słonecznego w gęstą chmurę kosmicznego pyłu. Tego typu twory czają się na obrzeżach galaktyki i niekiedy rozciągają na przestrzeni do 150 lat świetlnych. Dla Ziemi oznaczałoby to wyrok śmierci. Pył kosmiczny – mieszanina związków mineralnych, organicznych i gazów – po wejściu w reakcję z atmosferą, mógłby wydusić żywe organizmy.

Równie prawdopodobne byłoby „zamrożenie” życia. Po odcięciu przez pył dostępu do promieni słonecznych, Ziemia na tysiąclecia przemieniłaby się w ciemną i jałową „kulę lodu”. Ogólnoplanetarna zima, martwa przyroda, oceany skute lodem i brak pożywienia to tylko niektóre ze skutków takiego scenariusza. Alex Popow z University of Colorado uważa, że w zamierzchłej przeszłości nasza planeta przeszła już przez coś podobnego.

– Komputerowe modele pokazują, że w przypadku wejścia Układu Słonecznego w gęstą chmurę pyłową, osadzające się w ziemskiej atmosferze materiały mogą wywołać poważne zmiany klimatyczne. Dane sprzed 600 – 800 mln lat wskazują, że na naszej planecie zdarzały się już podobnego typu zlodowacenia – wyjaśniał.

Co ciekawe, zderzeniem z karłowatym obłokiem lodu i pyłu próbowano wyjaśnić słynną eksplozję tunguską, która 30 czerwca 1908 r. zniszczyła ogromny obszar tajgi w Środkowej Syberii. Sugerował to m.in. znany rosyjski uczony Władimir Wiernadski (1863 – 1945) – jeden z ojców sowieckiego programu jądrowego. Wydawało się to prawdopodobne, bowiem obecność pyłu mogła odpowiadać za serię „białych nocy” występujących na dużym obszarze Eurazji zarówno przed, jak i po eksplozji. Niestety, w samym epicentrum wybuchu nie znaleziono niczego, co potwierdzałoby te przypuszczenia.

Andromeda i puchnące Słońce

Do groźnych zjawisk kosmicznych zalicza się też trafienie Ziemi przez strumień promieniowania gamma uwolniony podczas wybuchu supernowej. O innych niebezpieczeństwach nadal wiadomo niewiele albo (jak w przypadku wpadnięcia w czarną dziurę) są one mało prawdopodobne. Istnieje jeszcze jedna kategoria – zagrożenia pewne, acz bardzo odległe czasowo. Zaliczają się do nich skutki kolizji Drogi Mlecznej z gwiazdozbiorem Andromedy oraz śmierć Słońca, które za kilka miliardów lat zacznie swą ewolucję ku stadium czerwonego olbrzyma. W świetle naukowego konsensusu oba te wydarzenia są nieuniknione i zabójcze dla Ziemi.

Cykl ewolucyjny Słońca sprawi, że w ciągu najbliższych 5 mld lat zaczną wyczerpywać się w nim zapasy wodoru i będzie ono stopniowo „puchnąć”. Ostatecznie rozrośnie się do tego stopnia, że wchłonie Merkurego, Wenus i Ziemię, którą przedtem wysuszy na wiór. Nikt nie jest w stanie określić, czy w tym czasie na naszej planecie istnieć będą jeszcze ludzie, ale jeśli tak, sytuacja zmusi ich do poszukiwania nowego domu.

Może to jednak okazać się trudne, bo według szacunków NASA, za ok. 4 mld lat dojdzie do „tytanicznej kolizji” między naszą galaktyką a Andromedą. Będzie to długotrwały proces o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. T J Cox z Harvard – Smithsonian Center for Astrophysics sugeruje taki oto rozwój sytuacji: „Obecnie żyjemy na ‘przedmieściach’ Drogi Mlecznej, jednak w wyniku kosmicznego zderzenia zostaniemy najprawdopodobniej odrzuceni jeszcze dalej”.

Na szczęście dla ludzkości kolizja z chmurą pyłu, zderzenie galaktyk i wygaśnięcie Słońca to scenariusze z odległej, a nawet bardzo odległej przyszłości. Bardziej aktualnym problemem pozostają „okruchy wszechświata” w postaci dużych asteroid czy komet. Statystyki wskazują, że zdarzenia w skali eksplozji tunguskiej mają miejsce średnio raz na tysiąc lat, ale to jedynie suche wyliczenia.

Przysłuchując się opiniom astronomów można odnieść mylne wrażenie, że Ziemia jest absolutnie bezpieczna. Incydent z Czelabińska pokazał jednak, że mimo starań uczeni nie są w stanie monitorować każdego zagrożenia. Jedno jest pewne: tak jak w zamierzchłej przeszłości, tak i w bliżej nieokreślonej przyszłości życie na Ziemi będzie musiało stawić czoła różnym niebezpieczeństwom.

Cieszmy się zatem Ziemią, póki możemy.

Autor: Piotr Cielebiaś Źródło: Onet

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

One thought on “Nieznane zagrożenia z kosmosu”

  1. Nasze słońce się budzi. Jest coraz bardziej niespokojne i niebawem będzie rozbłysk najwyższej klasy X

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.