O krok od katastrofy Polskiego samolotu rządowego

Polski samolot rządowy na lotnisku w Londynie został przeładowany, że część pasażerów nie miała miejsc siedzących. Gdyby nie odmowa pilota źle wyważony samolot mógłby się rozbić.

Premier Beata Szydło wraz z ministrami i innymi urzędnikami pojawiła się na konsultacjach międzyrządowych w Londynie 28 listopada.

Zbigniew Parafianowicz z „DGP” pisze w swoim tekście, że przed powrotem do Warszawy zapadła decyzja, iż dziennikarze (który przylecieli do Londynu wojskową casą) odlecą z Luton razem z polską delegacją rządowym embraerem.

„Odprawa. Zajmujemy miejsca na pokładzie. Po kilku minutach wchodzą przedstawiciele rządu. Szybko na jaw wychodzi prosta prawda: dwóch samolotów nie da się zapakować do jednego. Brakuje miejsc. Kilka osób stoi” – relacjonuje dziennikarz „DGP”.

Dalej relacjonuje, że na pokładzie embraera rozpoczęły się „nerwowe negocjacje” kto zostaje, a kto czeka na zaplanowany sześć godzin później start wojskowej casy.

„Pozbycie się nadbagażu w postaci osób stojących nie rozwiązuje problemu. Po krótkiej analizie okazuje się, że samolot nadal jest źle wyważony” – pisze Parafianowicz. „Obsługa naziemna w Luton staje się coraz bardziej nerwowa. Nie zgodzi się na wylot źle wyważonego samolotu” – dodaje.

„Zbyt ciężka maszyna”

Według niego jeden z ministrów zaczął namawiać swoich współpracowników do opuszczenia samolotu. Do dyskusji miała się też włączyć załoga embraera, w tym kapitan maszyny.

„Zirytowany wychodzi z kabiny i informuje, że nie poleci, dopóki problem nie zostanie rozwiązany. Nie ma jednak osoby, która mogłaby to zrobić. Ktoś podjął decyzję o połączeniu dwóch transportów w jeden, nikt jednak nie chce podjąć decyzji o ich rozłączeniu. Panuje przekonanie, że na pewno da się to wszystko jakoś ogarnąć” – wspomina dziennikarz.

Jak pisze, na jednym pokładzie „zbyt ciężkiej maszyny” mieli znaleźć się: premier Beata Szydło, wicepremier Mateusz Morawiecki, szef MON Antoni Macierewicz, szef MSZ Witold Waszczykowski, szef MSW Mariusz Błaszczak czy gen. Marek Tomaszycki.

„W końcu, po kilkudziesięciu minutach negocjacji, samolot opuszcza grupa ochotników i tych, którzy zostali nakłonieni do wyjścia przez swoich szefów. Jeden z dziennikarzy relacjonuje ministrowi Waszczykowskiemu, o co chodzi w zamieszaniu. Pada określenie: to tupolewizm. Z niemal godzinnym opóźnieniem samolot, w końcu prawidłowo wyważony, odlatuje do Polski. Brytyjska obsługa naziemna oddycha z ulgą”

Autor: ts/ja / Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, TVN24
Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

4 thoughts on “O krok od katastrofy Polskiego samolotu rządowego”

  1. Jakie źródło taka wiedza

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...
  2. Do Smoleńska była taka sama sytuacja tylko pchali się na siłę by lecieć. Chcieli , polecieli i wylądowali i nikt nie jest tego winny, tak się stało po prostu katastrofa lotnicza.

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...
  3. Dawno nie czytałem większych bredni.

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...
    1. Takie same brednie PiS-owskie były w Smoleńsku.

      Jeszcze nikt nie zagłosował.
      Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.