Promieniotwórcza chmura nad Polską? Prawda czy plotka?

Wędrująca po mediach społecznościowych plotka głosi, że w elektrowni atomowej na Zaporożu na Ukrainie doszło do awarii, na skutek której nad Polskę dotarł radioaktywny obłok. Ile w tym prawdy i skąd czerpać wiarygodne informacje o skażeniu radiacyjnym?

Chociaż od katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu minęło już prawie 30 lat i czasy zupełnie się zmieniły, to jednak wciąż wielu z nas ma poważne obawy, czy aby na pewno jesteśmy w pełni informowani o każdej awarii w kompleksach jądrowych, które grożą nam śmiercionośnym opadem promieniotwórczym.

Co jakiś czas przez media przewalają się plotki o kolejnych incydentach, które, na szczęście, szybko są rozwiewane przez władze. Przed kilkoma dniami, podobnie jak w lipcu ubiegłego roku, internet zelektryzowała wieść o awarii w elektrowni atomowej w Zaporożu w południowo-wschodniej części Ukrainy.

Nerwową atmosferę podsycił fakt, że to dość blisko strefy wojennej, w dodatku władze naszego wschodniego sąsiada przez kilka dni zdawały się przemilczać całe zdarzenie, podając opinii publicznej jedynie lakoniczne informacje.

Dopiero po upływie tygodnia dowiedzieliśmy się, że 28 listopada wystąpiły problemy w części elektrycznej turbozespołu bloku III, który wraz z reaktorem musiał zostać wyłączony. Incydentowi nie towarzyszyło żadne uwolnienie do środowiska substancji promieniotwórczych.

Władze powinny nas poinformować

W związku z niezrozumiałą opieszałością władz, obawy narastają, ale na szczęście w dzisiejszych czasach dostęp do niezależnych informacji jest o wiele łatwiejszy niż dawniej. Możemy na własną rękę śledzić pomiary powietrza i zawczasu być przygotowanym na najgorsze.

Pierwszym źródłem informacji jest zawsze Państwowa Agencja Atomistyki (PAA), która ma obowiązek informować, podobnie jak jej odpowiedniki w innych krajach, o skażeniu radiacyjnym Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA). Na oficjalnej stronie internetowej tej instytucji, stale jest zamieszczana aktualna mapa z wynikami pomiarów i informacją, czy poziom promieniowania jest czy też nie jest przekroczony.

radioaktywna chmura nad polską

Jeśli zawiodą lokalne władze, ogólnoświatowy organ nie powinien takich informacji ukrywać. W przypadku, gdy którykolwiek czujnik odnotuje podwyższony poziom skażenia, natychmiast odczyty są analizowane, a następnie, o ile nie jest to błąd pomiaru, uruchamia się całą procedurę alarmową. Powiadamiane są służby publiczne, a następnie mieszkańcy zagrożonych obszarów. Informacja upubliczniona zostaje przez wszystkie media, czy to telewizyjne czy też internetowe.

A jeśli tego nie zrobią na czas?

Możemy skorzystać z niezależnej sieci pomiarowej Radioactive@Home, prowadzonej przez studentów lub amatorów. W całej Europie, również w Polsce, znajdują się specjalne stacje, które dokonują pomiarów na bieżąco. Najgęściej usiane są nimi okolice elektrowni atomowych, gdzie zagrożenie dla ludności jest największe.

W Polsce mamy około 40 takich stacji, które, jeśli promieniowanie przekracza dopuszczalne granice, w trybie rzeczywistym nas o tym ostrzegą. Warto więc śledzić poniższą stronę i jeśli zielone kropki zmienią się na żółte lub czerwone, natychmiast przekazywać taką informację dalej.

radioaktywna chmura nad polskąwww.radioactiveathome.org/map

Jeśli to nam nie wystarcza i chcemy mieć informacje z pierwszej ręki, czyli od siebie, możemy zakupić czujnik radiacyjny na własność, dokonywać pomiarów na bieżąco, a dane z niego wdrożyć do systemu Radioactive@Home, aby mogli z nich korzystać także inni.

źródło: TwojaPogoda.pl

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

2 thoughts on “Promieniotwórcza chmura nad Polską? Prawda czy plotka?”

  1. W jakiej o kolicy mieszkasz dorohusk chełm włodawa 🙂 ? bo też mieszkam niedaleko granicy

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...
  2. Plotka mieszkam przy granicy Ukraińskiej mam dozymetr sprawdziłem wszystko w normie

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.