loading...

Przełom! Pierwsze miasto Niemiec zakazuje wjazdu imigrantów. Wkrótce dwa kolejne

Niemcy_stop_islamowi

Salzgitter przejdzie do historii – to pierwsze miasto Niemiec, które wbrew polityce Angeli Merkel powiedziało zdecydowanie: dość napływu muzułmanów. Wkrótce taką samą decyzję mają podjąć Wilhelmshaven i Delmenhorst. Decyzję tę zatwierdził lokalny parlament Dolnej Saksonii.

Podobnie jak wiele innych dawnych niemieckich miast przemysłowych Salzgitter ma już lata największej świetności za sobą. Największy pracodawca – Volkswagen zaczął masowo zwalniać pracowników, nękany skandalem z fałszowaniem emisji spalin swoich samochodów. Wpływy z lokalnych podatków gwałtownie spadają, bezrobotnych przybywa.

Napływ tysięcy sprowadzonych przez Angelę Merkel Syryjczyków ostatecznie rozłożył miasto finansowo na łopatki. Dawne entuzjastycznie skandowane na ulicach hasło “Refugees Welcome!” budzi dziś tylko zjadliwy śmiech i zgrzytanie zębów.

“Mamy 106 tys. mieszkańców i 5.800 imigrantów. 91 proc. z nich nie ma żadnej pracy i żyje z zasiłków. Dla porównania – Hanower ma 500 tys. mieszkańców i tylko 3.500 uchodźców” – odpiera ataki burmistrz Salzgitter Frank Klingebiel.

“Nie mam innego wyboru – zakaz przyjmowania imigrantów do miasta będzie obowiązywał nawet 3 lata” – zapowiada burmistrz, a jego decyzję popiera zdecydowana większość mieszkańców pytanych o to przez National Public Radio.

“Tu nie chodzi o to, że ja nienawidzę obcokrajowców, ale o to, że oni się wcale nie integrują. Całą gromadą żyją nad mieszkaniem mojej mamy i nieustannie hałasują po nocach. A ja zaczęłam się bać chodzić sama po ulicach” – tłumaczy 42-letnia pielęgniarka Nina Drewes.

Co ciekawe, zakaz poparli też imigranci, którzy przybyli do miasta znacznie wcześniej i zdążyli już znaleźć sobie jakąś pracę. “Tu już jest za ciasno. Przedszkola przepełnione obcokrajowcami. A ja muszę coraz więcej płacić za mieszkanie bo rośnie popyt. To nie jest dobrze” – ocenia 34-letni Syryjczyk Hassan Jandal, który od trzech lat pracuje w Salzgitter na budowie.

“Nie tylko przedszkola są przepełnione. Również ośrodek pomocy społecznej, w którym pracuję, notuje 5-krotny wzrost liczby potrzebujących. Wizerunek miasta zmienia się. Ludzie widzą coraz więcej przybyszów o ciemnym kolorze skóry i w hidżabach i niepokoją się” – przyznaje miejscowy Kurd – Dincer Dinc.

“Musimy przerwać sprowadzanie nowych uchodźców bo nie radzimy sobie z tymi, którzy tu już są. Niech ich przyjmują miasta na wschodzie Niemiec. W przeciwnym razie wszyscy zaczną tu głosować na antyimigrancką partię AfD – Alternatywę dla Niemiec” – ostrzega niemiecki Kurd.

W ostatnich wyborach lokalnych we wrześniu br. partia ta zdobyła w Salzgitter 14 proc. głosów – najwięcej w całej Dolnej Saksonii. Pewnie gdyby wybory odbyły się teraz ponownie – uzyskałaby znacznie więcej.

Tymczasem miejscowi lewacy z lokalnej Rady ds. Uchodźców mówią coś wręcz przeciwnego. “Zakaz sprowadzania imigrantów tylko wzmacnia AfD bo tym samym przyznano jej faktycznie rację, że muzułmańscy imigranci są zagrożeniem dla Niemiec. A oni nim nie są” – oburza się na decyzję władz miasta lewicowy działacz Sascha Schiessl.

“Najpierw niech centralne władze dadzą nam czas, a przede wszystkim pieniądze na nowe szkoły, szpitale, domy opieki społecznej i zatrudnienie nowych pracowników. Bez tego nie ma o czym gadać” – replikuje burmistrz Klingebiel.

Jest więc nadzieja, że Salzgitter nie podzieli smutnego losu niemieckiego Frankfurtu.

źródło: reporters.pl



Podobne posty

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Przełom! Pierwsze miasto Niemiec zakazuje wjazdu imigrantów. Wkrótce dwa kolejne"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Klon900
Gość

Ja popieram Kim Dzong Un. Niech Kim Dzong Un zniszczy ISIS i Syryjczyków i irakijczyków i Dzihadystów i Afrykanczyków za pomocą Bombą nuklearną

&
Gość

może już przyjęli „odpowiednią” dawkę i nie mają już apetytu?

KimBury
Gość

Na szczęście ich i nasze.

aaa
Gość

szukam takiego faceta: gruby, siwy z czerwonym nosem i w czerwonym plaszczu, podobno krecil sie tutaj? ma ze soba stadko reniferow

Sierściuch
Gość
Chyba widziałem podobnego gościa w centrum handlowym – wyglądał jak ten Twój, ale miał jeszcze gęstą, białą brodę i jakiś dużą, ekologiczną płócienną torbę – taki wór, zarzucany na ramię. Reklamował jakąś pepsi, czy inną fantę – nie pamiętam już zbyt dokładnie. Reniferów nie widziałem, ale może były na zapleczu. W każdym razie nie wiem, o co mu chodziło, bo po polsku nie gadał, pierdzielił tylko jakieś „hou, hou, hou”. Kurczę… może to było w języku kraju, w którym żyją renifery? Aha, byłbym zapomniał. Jakiś dzieciak wspomniał, że ma on na imię Mikołaj. Ale wątpię, by miał rację – tak… Czytaj więcej »
wpDiscuz