Anomalia temperatury Arktyka

Zimy w najchłodniejszym miejscu planety w tym roku praktycznie w ogóle nie było. Arktyka właśnie pożegnała swoją najcieplejszą zimę w historii. Ponadto zasięg lodu morskiego również bije rekordy o tej porze roku, z olbrzymim obszarem otwartych wód, kiedy ocean zmienia się zwykle w grubą taflę lodu – wynika z najnowszych danych pogodowych.

Codzienne temperatury arktyczne w 2018 roku (gruba czerwona linia), dla 1958-2002 (cienkie linie) i średnia dla 1958-2002 (gruba biała linia).
Codzienne temperatury arktyczne w 2018 roku (gruba czerwona linia), dla 1958-2002 (cienkie linie) i średnia dla 1958-2002 (gruba biała linia).

Naukowcy twierdzą, że wszystko, czego doświadczamy w ostatnich latach, jest niezwykłe i może być błędnym kołem napędzanym przez globalne ocieplenie, które prawdopodobnie odgrywa znaczącą rolę w występowaniu silnych, lodowatych burz nawiedzających Europę oraz północny wschód USA.

„To jest po prostu szalone, szalone rzeczy” – powiedział Mark Serreze, dyrektor National Snow and Ice Data Center w Boulder w Kolorado, który bada Arktykę regularnie od 1982 roku. „Te fale upałów, nigdy nie widziałem czegoś takiego” – mówi.

W lutym było tak niezwykle ciepło, że stacja meteorologiczna położona najbliżej bieguna północnego – na krańcu Grenlandii – odnotowała temperaturę dodatnią bez przerwy przez 60 godzin. Wcześniej temperatury w lutym przekraczały już tam zero stopni, ale na bardzo krótko. Fala ciepła, jaka pojawiła się w zeszłym miesiącu w Cape Morris Jesup, zwykle występuje dopiero w maju – oświadczył Ruth Mottram, klimatolog z Duńskiego Instytutu Meteorologicznego.

Takich rekordów było jednak więcej. Na przykład w Barrow na Alasce luty był o 10 stopni cieplejszy niż zwykle, a cała zima przyniosła średnie temperatury o 7,8 stopnia wyższe w stosunku do średniej wieloletniej. Z blisko trzydziestu stacji meteorologicznych usianych w różnych regionach Arktyki, zima u 15 z nich była o
co najmniej 5,6 stopnia cieplejsza – powiedział, na podstawie danych, klimatolog Brian Brettschneidera z Międzynarodowego Centrum Badań Arktycznych z University Alaska of Fairbanks.

W meteorologii zima obejmuje następujące miesiące: grudzień, styczeń oraz luty, jednak to właśnie ten ostatni zapisał się jako rekordowy. Powietrze nad Morzami Czukockim oraz Beringa w pobliżu Alaski było średnio o 11 stopni cieplejsze niż tradycyjnie w lutym – podało centrum danych. „Wielkość, a także intensywność tego ciepła zaskoczyła nas wszystkich” – zaznaczył Mottram.

W lutym arktyczny lód morski obejmował powierzchnię 5,4 mln km kwadratowych i był to o 62 tys. km kw. niższy zasięg od rekordu odnotowanego w zeszłym roku. Różnica dotyczy obszaru o wielkości stanu Georgia. Pokrywa lodu morskiego w lutym również była o 1,4 miliona kilometrów kwadratowych poniżej 30-letniej normy – to dwukrotna powierzchnia stanu Teksas.

Lód morski to zamarznięta woda oceaniczna, która – w przeciwieństwie do gór lodowych i lodowców – wzrasta i topi się na oceanie. Najwyższy zasięg osiąga ona zwykle pod koniec zimy (w marcu), a najniższy wczesną jesienią (we wrześniu).

Choć do tegorocznej anomalii przyczyniły się naturalne fronty atmosferyczne, naukowcy nie ukrywają, że główną rolę odegrały zmiany klimatyczne wywołane działalnością człowieka . „Jeśli będziemy mieć wyższe temperatury, będzie topniało więcej lodu i będzie wzrastał wolniej” – dodaje Mottram.

Zimą lód morski „działa jak pokrywka, która utrzymuje ciepło w zatoce”, ale kiedy jest go mniej, więcej ciepła unosi się w powietrze – powiedział Brettschneider. „To wszystko kończy się błędnym cyklem ciepłego powietrza, który uniemożliwia powstawanie lodu morskiego, a jego brak prowadzi do wniknięcia łagodniejszych mas w głąb atmosfery” – dodaje.

Jedna z teorii mówi, że prowadzi to do szeregu anomalii i zmian we wzorcach pogodowych w umiarkowanych szerokościach geograficznych, szczególnie w zimie.

Teoria wciąż jest dyskutowana, ale zyskuje coraz więcej zwolenników. Naukowcy zaznaczają, że mniejszy zasięg lodu morskiego w zimie zmniejsza różnicę ciśnienia atmosferycznego między Arktyką a średnimi szerokościami geograficznymi. Prowadzi to do osłabienia prądu strumieniowego, który jest zwykle szybko poruszającym się prądem powietrza z zachodu na wschód, który wpływa na codzienną pogodę i przesuwa fronty burzowymi. Słabszy strumień często oznacza ekstremalne warunki meteorologiczne, która wcześniej nie były spotykane – powiedziała Jennifer Francis z Rutgers University. Wskazuje na niedawne amerykańskie nor’eastery oraz potężne burze śnieżne w Europie.

„O tym właśnie rozmawiamy, nie mogło być bardziej klasycznego przykładu” – powiedział Francis. „Jeśli spojrzeć na mapy, to cały prąd strumieniowy na północnej półkuli, odbył głębokie wyprawy na północ i południe, co doprowadziło do zawirowań w pogodzie” – dodaje.

„Podstawowa choroba, która to powoduje, pogłębia się” – oświadczył Francis, odnosząc się do gazów cieplarnianych ze spalania węgla, ropy i gazu. „To tylko symptomy, będzie jeszcze gorzej” – przestrzega.

źródło: krolowasuperstarblog.wordpress.com

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
SikorkaKabEliza Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sikorka
Gość
Sikorka

A ja uważam że to nas nie dotyczy więc nie będę się przejmował zimą, wojną, wulkanami, krachami na giełdach i brakiem facebooka

Kab
Gość
Kab

Artykuł o Arktyce, a zdjęcie w artykule przedstawiające Antarktykę z Antarktydą. Trochę, a nawet bardzo nie ta półkula 😉

Eliza
Gość
Eliza

„naukowcy nie ukrywają, że główną rolę odegrały zmiany klimatyczne wywołane działalnością człowieka”

Al Gore o tym mówił i ostrzegał, niestety nie wszyscy mu uwierzyli. Pamiętam komentarze w stylu: „to aktywność Słońca za wszystko odpowiada”; jeszcze inne osoby kładły nacisk na aspekt finansowy, że „ktoś usiłuje na teorii ‚ocieplenia’ zarobić” – skoro jest to proces cykliczny i naturalny dla Ziemi. Gore nie kłamał.