Rosja przygotowuje się do wojny o Arktykę

Federacja Rosyjska przygotowuje swoje siły zbrojne do długotrwałych działań bojowych w rejonie Arktyki wprowadzając uzbrojenie, sprzęt i infrastrukturę odporne na warunki arktyczne oraz odpowiednio szkoląc żołnierzy. Rosjanie uzyskują coraz większą przewagę w tej dziedzinie i mobilizują państwa NATO do działań zapobiegających nowemu zagrożeniu.

Częste komunikaty rosyjskiego ministerstwa obrony wyraźnie wskazują, że Rosja konsekwentnie realizuje plan militaryzacji Arktyki. Działania resortu obrony skupiają się w tym przypadku na trzech dziedzinach:

  • na budowie lub modernizacji sprzętu i uzbrojenia wojskowego przygotowanego do warunków arktycznych;
  • na szkoleniu pododdziałów – zarówno tych, które na co dzień stacjonują na północy Rosji, jak i tych, które w razie potrzeby mogą tam zostać przerzucone;
  • na przygotowaniu stałej infrastruktury naziemnej, która stanowiłaby bazę zaopatrzeniową dla ewentualnych operacji.

Sprzęt wojskowy

Arktyczne wyposażenie wojskowe to jedna z niewielu dziedzin, w której Rosjanie mogą mieć wyraźną przewagę nad państwami zachodnimi. W tym przypadku nie liczy się bowiem finezja wykonania i wyrafinowane, wewnętrzne systemy elektroniczne, ale mechaniczna odporność na kilkudziesięciostopniowe mrozy, wilgoć, kurz, śnieg i błoto. Rosja wykorzystuje w tym przypadku bogate doświadczenia uzyskane przez syberyjski przemysł wydobywczy, którego techniczne rozwiązania są teraz coraz częściej adoptowane dla potrzeb armii.

Rosjanie w pierwszej kolejności zajęli się przygotowaniem odpowiednich środków transportu i to zarówno naziemnych, jak i powietrznych. Wiele wskazuje na to, że praktycznie każdy statek powietrzny – w tym przede wszystkim śmigłowce, ma swoją wersję arktyczną lub pakiet przygotowawczy do działań na dalekiej północy.

Śmigłowce transportowe Mi-26 podczas działań w Arktyce

Są one doposażane w pierwszej kolejności w specjalny system uruchamiania silników w kilkudziesięciostopniowym mrozie, nowe osłony termiczne i system podgrzewania paliwa, oleju oraz wody. Ostatnio zaprezentowanym przykładem takiej przeróbki jest śmigłowiec Mi-8AMTSZ-WA. Rosjanie utworzyli nawet pierwszy „arktyczny” dywizjon dronów, którego stała baza znajduje się w okolicach miasta Anadyr w Autonomicznym Okręgu Czukockim. Jak na razie jest on jest wyposażony w dwa typy bezzałogowców: „Orłan-10” i „Forpost”.

Rosyjska armia cyklicznie organizuje specjalne testy uzbrojenia i sprzętu wojskowego wysyłając go w rejony arktyczne. Najnowsze takie sprawdzenie odbywa się obecnie pod nadzorem szefostwa broni pancernej i techniki samochodowej rosyjskiego ministerstwa obrony. Rosjanie zorganizowali w tym celu konwój na trasie od miejscowości Tiksi (w Jakucji) do wyspy Kotielnyj i z powrotem przemieszczając się po zamarzniętym Morzu Łaptiewów. Żołnierze i ładunek jest przewożony m.in. z wykorzystaniem nowych wersji „śniegobłotochodów” i samochodów terenowych.

Jako sprzęt transportowy użyto zmodernizowane, przegubowe transportery wojskowe – czyli pojazdy gąsienicowe „Witiaź” w wersji „P” – pływającej: DT-10PM (o wadze 32 ton zdolne do transportu 10 ton ładunku) z jedną przyczepą i DT-30PM (o wadze 39 ton zdolne do transportu 30 ton ładunku) z dwiema przyczepami. Dodatkowo testowano przystosowane dla potrzeb armii pojazdy terenowe Trekoł na wielkich, niskociśnieniowych oponach (produkowana seryjnie, rosyjska wersja monster trucków).

Konwój ma do pokonania w czasie prób ponad 2000 km działając w typowych warunkach dalekiej północy: w temperaturach często poniżej 60 stopni, w czasie nocy polarnej, w zamieci i przy wietrze o prędkości ponad 35 m/s (ponad 126 km/h), przebywając głęboki śnieg i jadąc po lodzie.

„Konwój arktyczny” prowadzony przez samochód terenowy Trekol-39294

Przykładowo w październiku 2016 r, z jednego dużego okrętu desantowego „Kondopoga” (projektu 775) wysadzono bezpośrednio na nieumocniony brzeg Wyspy Północnej (będącej częścią archipelagu Nowa Ziemia) „desant” w sile tylko około 100 żołnierzy i 11 pojazdów wojskowych. Były tam m.in., kołowe transportery opancerzone BTR-82A, opancerzony transporter gąsienicowy MT-ŁBW, lekki pływający „błotośniegochod” TTM oraz wzmocnione samochody ciężarowe KamAZ i Urał. Podobnej skali desant przeprowadzono pod koniec września siłami arktycznej brygady na Wyspie Ziemia Aleksandra w Archipelagu Ziemia Franciszka – Józefa.

W operacjach na lądzie w Arktyce stosuje się inną organizację, niż na co dzień wykorzystuje się w wojskach lądowych. Zmusza do tego rodzaj posiadanych środków transportu indywidualnego. W czasie ćwiczeń Rosjanie pokazują bowiem coraz częściej, że chcą w tym celu także wykorzystywać skutery śnieżne. Na bazie tych pojazdów organizując pięcio-sześcioosobowe sekcje, z których każda składa się ze skutera z dwoma osobami, który ciągnie za sobą 3-4 żołnierzy na nartach.

Rosjanie nie zakładają przy tym prawdopodobnie, że zagraża im agresja z wykorzystaniem dużych, jednolitych sił przeciwnika, ale atak niewielkich grup dywersyjnych. Dlatego większość ich ćwiczeń polega na okrążaniu i neutralizacji „dywersantów” oraz na prowadzeniu własnych operacji specjalnych. Rosjanie trenują dodatkowo ewakuację rannych oraz prowadzenie operacji poszukiwawczo – ratowniczych, przede wszystkim w odniesieniu do pilotów własnego lotnictwa.

Wskazuje się przy tym na doświadczenia z czasów II wojny światowej, gdy „zmobilizowano” ponad 10000 reniferów tworząc z nich kilka transportowych brygad. W większości przypadków służyła w niej ludność zamieszkująca rejony arktyczne np.: Nieńcy, Saamowie (Lapończycy) i Komiacy. Potrafili oni już wtedy ewakuować nie tylko ludzi, ale również uszkodzone samoloty.

Rosyjscy żołnierze uczą się korzystania z zaprzęgów ciągnionych przez renifery

Obecnie zakłada się wykorzystywanie na dalekiej północy żołnierzy z całego obszaru Rosji, którzy w tym celu przechodzą jednak odpowiednie szkolenie. Tylko w tym roku i tylko we Wschodnim Okręgu Wojskowym uczestniczyć w nim będzie 10000 osób. Odbywa się to w ramach szkolenia ogólnowojskowego, w którym są jednak realizowane tak specyficzne zadania, jak dziesięciokilometrowy marsz w temperaturze powietrza poniżej minus 20 stopni Celsjusza. Całe przedsięwzięcie jest realizowane w trudnym terenie, z utrzymaniem zasad ochrony i bezpieczeństwa oraz z pełnym obciążeniem.

Standardowym zadaniem szkoleniowym rosyjskich żołnierze jest dziesięciokilometrowy marsz w pełnym oporządzenia w co najmniej dwudziestostopniowym mrozie

Do działań na dalekiej północy przygotowywane są także uzawodowione pododdziały wojsk powietrzno–desantowych oraz wojsk specjalnych. Spadochroniarze za każdym razem uczą się „lodować” na nieprzygotowanych polach lodowych razem z zasobnikami transportowymi o masie od 30 do 50 kg, które pozwalają im przeżyć przy silnych mrozach. Zawierają one nie tylko wyposażenie indywidualne, ale również środki ratownicze –służące m.in. do ewakuacji cywilów z arktycznych rejonów.

W większości przypadków spadochroniarze i specnazowcy ćwiczą zakładanie mobilnych baz, wyposażonych w łączność satelitarną – z utworzonym lądowiskiem. To właśnie takie bazy były później punktem startu dla sekcji patrolowych, które przy takiej organizacji mogą oddalać się od obozowiska nawet do 150 km.

Infrastruktura arktyczna

Od kilku lat stało się jasne, że Kreml nie tylko odtwarza infrastrukturę arktyczną zbudowaną jeszcze w czasach Związku Radzieckiego, ale realizuje również zupełnie nowe inwestycje zwiększające ilość żołnierzy na dalekiej północy. Szczegółowe plany prawdopodobnie zostały zatwierdzone w 2015 r., kiedy podjęto m.in. decyzję o utworzeniu zunifikowanego dowództwa dla całego rejonu Arktyki, a nie opieraniu się np. na Dowództwie Floty Północnej.

Rosjanie już teraz posiadają kilka garnizonów, które są uznawane za najdalej wysunięte na północ na świecie. Znajdują się one m.in. na archipelagu Ziemi Franciszka Józefa, Nowej Ziemi i Wyspach Nowosyberyjskich i są w większości administrowane przez Flotę Północną. Zalicza się je do tzw. „wojennych garnizonów zamkniętego cyklu”, a ich liczba ma się systematycznie zwiększać. Przykładowo już zapowiedziano dyslokowania do 2018 r. w rejonie Czukotki całkiem nowej dywizji obrony wybrzeża.

Przypuszcza się, że wzorem dla wszystkich inwestycji będą kompleksy administracyjno–mieszkalne AŻK (administratiwno-żiłoj komplieks): „Arktyczna koniczynka” („Arkticieski trilistnik”) wznoszony na wyspie Ziemia Aleksandry archipelagu Ziemia Franciszka Józefa oraz „Północna koniczynka” („Siewiernyj kliewer”) na archipelagu Wyspy Nowosyberyjskie. Są one budowane z użyciem na niespotykaną skalę innowacyjnych i energooszczędnych technologii oraz wyposażone we wszystko, czego potrzeba do samodzielnego życia 150 osób personelu przez półtora roku.

Są jednak również realizowane mniejsze przedsięwzięcia budowlane, w ramach których buduje się np. lądowiska i lotniska z tworzeniem na nich m.in. sieci oświetleniowej, co ma zwiększyć możliwości systemu obrony powietrznej.

Plany zagospodarowania Arktyki przewidują też utworzeniem tam stałych, morskich linii komunikacyjnych – tzw. „Arktycznego Kanału Sueskiego”. Jest to zgodne z decyzją prezydenta Putina z kwietnia 2016 r., który polecił: „stworzyć całkowicie nowy system pewnego i efektywnego systemu transportowego z wykorzystaniem szlaków morskich, zabezpieczającego potrzeby ministerstwa obrony w Arktyce i na wyspach Kurylskich”.

źródło: defence24
Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.