Rosyjski konwój już na Ukrainie. „Jest nielegalny”

Biały Rosyjski konwój na UkrainieNa Ukrainę wjechał drugi rosyjski „konwój humanitarny”. Pierwsze 35 pojazdów przekroczyło granicę wczoraj wieczorem. Reszta z ok. 200 wozów dotarła do kraju dzisiaj. Według władz Ukrainy konwój jest nielegalny – straż graniczna i służby celne nie zostały do niego dopuszczone.
Władze rosyjskie pod koniec sierpnia oświadczyły, że wyślą drugi konwój z pomocą humanitarną na wschodnią Ukrainę „w najbliższym czasie”. Zapewniały, że działania te będą realizowane pod egidą Czerwonego Krzyża i przy pełnej współpracy z władzami ukraińskimi. Dziś konwój dotarł na Ukrainę.

Według rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej Itar-Tass pojazdy dotarły na miejsce bez żadnych incydentów i zostały entuzjastycznie przyjęte przez mieszkańców. „Gdy konwój wjechał do Ługańska ludzie ciepło witali ciężarówki, machali do kierowców. Wiele osób nie mogło powstrzymać łez” – pisze agencja.

„Obecnie cukier, zboże, ciepłe ubrania i lekarstwa są wyładowywane” – dodaje Itar-Tass.

Wjazd pierwszego konwoju rosyjskiego z ładunkiem deklarowanym jako pomoc humanitarna nastąpił 22 sierpnia bez zgody władz w Kijowie. Ukraińska Straż Graniczna twierdziła, że Rosjanie nie zezwolili na skontrolowanie większości pojazdów, które wjechały na terytorium ich państwa. UE oceniła wówczas, że doszło do naruszenia granicy Ukrainy.

Biały Rosyjski konwój na Ukrainie

„To nielegalny konwój”

– Rosyjski konwój z pomocą humanitarną, który wjechał w nocy na Ukrainę, nie był uzgodniony z władzami tego kraju i przekroczył granicę bez odpowiednich formalności – oświadczył rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) w Kijowie Andrij Łysenko.

– Ukraińska Straż Graniczna i służby celne nie zostały dopuszczone do odprawy i kontroli ładunku oraz przewożących go pojazdów. Konwojowi nie towarzyszą przedstawiciele Czerwonego Krzyża. Jego zawartość jest nieznana – powiedział na konferencji prasowej

Biały Rosyjski konwój na Ukrainie

źródło: PAP

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.