Spektakl na nocnym niebie. Spadające Perseidy !!!

Lada moment będziemy mieli do czynienia z maksimum aktywności Perseidów, nazywanych też Łzami św. Wawrzyńca. Ma ono mieć miejsce w poniedziałek 12 sierpnia, pomiędzy godz. 20.15 a 22.45.

Perseidy były widoczne już od 17 lipca, o ile jednak na początku zaledwie dwa meteory na godzinę, o tyle w apogeum, które przypada na 12 i 13 sierpnia zobaczymy ich od 80 do stu na godzinę. Oczywiście, o ile pogoda pozwoli, a obserwatorów w jednym miejscu będzie więcej, ponieważ pojedynczy człowiek nie jest w stanie objąć okiem takiej ilości.


„Deszcz” meteorów wygląda jak naturalne ognie sztuczne, które wypełniają niebo w postaci jasnych pasów światła. Świecą, kiedy wpadają w powietrze, bo rozpalają się na skutek tarcia. Nazwano je Perseidami, ponieważ wydają się przylatywać z konstelacji Perseusza. Przemieszczają się także przez gwiazdozbiory Kasjopei i Żyrafy. Taki rój kosmicznych pyłów jest pozostawiany przez każdą kometę, która oddalając się od Słońca opuszcza swój warkocz i pozostawia go na orbicie. Co roku od 17 lipca do 24 sierpnia Ziemia przelatuje przez rój Perseidów pochodzący od komety Swith-Tuttle’a, który krzyżuje się z trajektorią naszej planety, a my możemy obserwować bajeczne zjawisko na niebie.

Najlepszy czas, by podziwiać Perseidy to przed świtem 13 sierpnia. Będący w tym czasie Księżyc w pełni może nieco przeszkadzać w obserwacji, ponieważ jednak będzie on wtedy po zachodniej stronie horyzontu, a meteory lecą od wschodu i zenitu – przy braku zachmurzenia zobaczymy Perseidy w pełnej krasie. Nie jest potrzebna ani lornetka, ani tym bardziej teleskop, gdyż są widoczne gołym okiem. Ważne, by znaleźć odpowiednie miejsce – być w ciemnym obszarze widnokręgu, bez dużej ilości smogu i nadmiernego oświetlenia. Należy przyjąć wygodną pozycje, najlepiej leżącą, nasze oczy przez pewien czas muszą się przyzwyczaić do ciemności. Nie musimy patrzeć w szczególnym kierunku (choć lepiej nie w stronę Księżyca). Z pewnością zobaczymy „spadające gwiazdy”, jeśli nawet nie sto, to choćby kilka na szczęście.

Cały tekst: http://wyborcza.pl

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.