Unia Europejska, wzrost cen, nowe prawo wodne – co je łączy?

Nadchodzi rewolucja w prawie wodnym, która odbije się na każdym z nas, – a wszystko za sprawą przepisów prawa UE, tj., unijnej Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW), która ma być wdrażana i dostosowana do polskich przepisów prawnych.

Głównym celem tej dyrektywy unijnej jest to, iż wszyscy korzystający z wody mają za nią płacić. Dotyczyć to będzie wszystkich podmiotów gospodarczych i przemysłowych, które do tej pory są zwolnione z opłat za korzystanie z zasobów wodnych, lub płacą minimalne stawki. Dlatego w największym stopniu uderzy to głównie w elektrownie i elektrociepłownie, które wykorzystują wodę do systemów chłodzenia oraz elektrownie wodne, które wykorzystują wodę do produkcji i przesyłu energii. Do tej pory były one zwolnione z opłat za korzystanie z zasobów wodnych, – teraz będą musiały płacić za wykorzystanie wody i jej zasobów.

Podobnie jest z rolnictwem, które też obecnie jest zwolnione z opłat za korzystanie z zasobów wodnych. Unijna dyrektywa wodna nakazuje pobieranie opłaty za pobór zasobów wodnych, przeznaczonych na potrzeby nawadniania użytków rolnych i gruntów leśnych oraz na potrzeby chowu zwierząt gospodarskich. Dotyczyć to będzie także działań zmierzających do ograniczenia zanieczyszczenia wód np. azotanami z nawozów. Opłaty dotkną także hodowców ryb, ale w ich przypadku opłata za korzystanie z zasobów wodnych może oznaczać poważne konsekwencje dla działalności, bowiem nowe opłaty mogą przekroczyć roczne przychody tego typu firm, co prędzej czy później doprowadzi do ich bankructw, a to może doprowadzić do całkowitej likwidacji hodowli ryb w Polsce.

Zgodnie z założeniami ustawodawców, gminy muszą zacząć zatrzymywać wody opadowe i stopniowo oddawać je środowisku. W ten sposób, zmniejszy się zagrożenie powodziowe. Na potrzeby takich inwestycji, gminy będą pobierać opłatę, którą płacić będą wszyscy, przy czym płacić będzie trzeba nie tylko za odpływ wód opadowych, ale także roztopowych, czyli za pozostałości po śniegu i lodu.

Jedną z większych zmian w prawie wodnym jest powołanie specjalnej spółki – Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie”, która ma odpowiadać za utrzymanie majątku znajdującego się obecnie w administracji regionalnych zarządów gospodarki wodnej, w tym infrastruktury przeciwpowodziowej. Utworzenie nowej instytucji, która przejmie znaczną część obowiązków z zakresu gospodarki wodnej, spowoduje poważne zmiany w podziale kompetencji poszczególnych urzędów, bowiem z powiatów do ‚Wód Polskich’ przechodzą kompetencje i dochody, ale nie urzędnicy, którzy do tej pory realizowali podobne zadania z zakresu gospodarki wodnej w urzędach powiatowych. Może to spowodować masowe zwolnienia tychże urzędników, gdzie dany powiat będzie musiał pokryć ze środków własnych odprawy i ewentualne inne świadczenia dla tych osób, lub będzie musiał relokować swoich pracowników do innych zadań. Ale też nie wykluczone, iż rekrutacja nowych urzędników do „Wód Polskich” może odbyć się z zasobów zwalnianych urzędników z urzędów powiatowych, zapewne z korzyścią finansową dla nich. Takie rozbudowanie administracji rządowej o nową instytucję, – Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie” – może przełożyć się na pogorszenie dostępu obywatela do urzędów, instytucji wodnych.

Zmiany organizacyjne, jakie przewiduje nowe prawo wodne, dotknie również gminy. W ramach reformy przepisów, spadną na nie nowe obowiązki. Zgodnie z projektem nowego prawa, gminy mają m.in. zyskać określone kompetencje w zakresie odpowiedzialności za melioracje wodne, ale znaczna część urządzeń melioracyjnych jest zaniedbania, co może zwiększyć koszty gminy, by doprowadzić je do stanu użytkowego. Podwyższone opłaty za korzystanie z zasobów wodnych, może uderzyć w gminne przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne, które będą ponosiły wyższe koszty w zaopatrzenie mieszkańców danej miejscowości czy gminy w wodę, a także odprowadzanie i oczyszczanie ścieków.

Dlatego przeciętny Kowalski musi się również liczyć ze wzrostem swoich kosztów, bowiem dodatkowe obciążenia dla elektrowni, elektrociepłowni, rolników czy hodowców ryb, oraz gminnych przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych, które będą musiały podwyższać opłaty za metr sześcienny wody pobieranej zarówno ze źródeł wody powierzchniowej, jak i źródeł podziemnych, dostarczanej systemem wodociągowym, – to odbije się to na produkcji tych przedsiębiorstw i spowoduje to, iż więcej zapłacimy za prąd, ciepło, wodę i kanalizację, – a w dalszej konsekwencji odbije się to na kosztach innych usług i towarów.

Za:

http://www.biztok.pl/gospodarka/nowelizacja-prawa-wodnego-kto-zaplaci-za-zmiany-ktore-szykuje-rzad_s22903

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

3 thoughts on “Unia Europejska, wzrost cen, nowe prawo wodne – co je łączy?”

  1. Znowu ustawa typu marchewka jest owocem a ślimak rybą.

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...
    1. To jak se rolnik nałapie deszczówki to też bedzie musieł na nią płacić ?

      Jeszcze nikt nie zagłosował.
      Proszę Czekać...
      1. Tak

        Jeszcze nikt nie zagłosował.
        Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.