Widziałem UFO – wyznaje prezydent Brazylii

UFO

Fernando Henrique Cardoso, były prezydent Brazylii, opowiedział w telewizyjnym wywiadzie o UFO, które obserwował razem z ekonomistą i politykiem Celso Furtado. Dziwny obiekt wisiał nad oceanem i wykonywał manewry, do jakich nie byłby zdolny żaden ziemski statek powietrzny – mówił Cardoso. To nie jedyna głowa państwa, która zdecydowała się na tak sensacyjne wyznanie.

Były prezydent Brazylii przyznał, że razem z Celso Furtado – znanym ekonomistą i politykiem – obserwował UFO wiszące nad oceanem. Do zdarzenia doszło w mieście Fortaleza – stolicy stanu Ceará w północno-wschodniej części kraju. Jak na ironię niewytłumaczalne zjawisko mężczyźni obserwowali, wracając ze spotkania Brazylijskiego Towarzystwa na rzecz Postępu Naukowego.

Świecące UFO wisiało nad oceanem

Fernando Henrique Cardoso (ur. 1931) jest z wykształcenia socjologiem. Nim zajął się polityką był wykładowcą wielu uczelni wyższych, takich jak Collège de France czy Cambridge University. W latach 90. z ramienia Partii Socjaldemokratycznej pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych, ministra finansów, a w wyborach prezydenckich z 1995 r. został wybrany na swą pierwszą kadencję, pokonując Luiza Inácio Lula da Silvę (prezydenta w latach 2003-11).

Pod koniec rozmowy gospodarz programu Pedro Bial zapytał Cardoso o UFO. Były prezydent przyznał, że widział niezidentyfikowany obiekt latający w 1979 r., kiedy razem ze swą żoną Ruth – zmarłą w 2008 oraz ekonomistą Celso Furtado (1920-2004) – wracali z konferencji naukowej. Obserwacji dokonał z okna taksówki. UFO wisiało nad oceanem i było jasne, choć nie raziło w oczy. Początkowo Cardoso myślał, że to helikopter, jednak w pewnym momencie obiekt wykonał zaskakująco szybki manewr – wystrzelił w górę, a potem odbił w bok.

– Ruth była bardziej sceptyczna niż ja i Celso. Niczego nie zauważyła. Tylko my widzieliśmy ten „latający talerz” – wyjaśnił prezydent, który nie spotkał się z żartami ze strony prowadzącego ani śmiechami na widowni.

Temat UFO jest w Brazylii niezwykle popularny, a obserwacja Cardoso miała miejsce w gorącym okresie pod względem spotkań z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. W 1977 r. na wybrzeżu stanu Pará (sąsiadującego z Ceará) rozpoczęła się seria ataków niewielkich świetlistych obiektów na ludzi. Tak zwanym chupa-chupa przypisywano ofiary śmiertelne, a władze jednego z miast poprosiły nawet o pomoc wojsko. Na miejsce w ramach operacji o kryptonimie „Spodek” (Operação Prato) wysłano grupę pod dowództwem kpt. Uyrangê Hollandy Limy, która zebrała dziesiątki relacji i wykonała liczne zdjęcia tych nieuchwytnych obiektów.

Mimo tak wielu zdarzeń brazylijskie władze i wojsko niechętnie wypowiadały się na temat zjawiska UFO. Dopiero w 2010 r. rząd nakazał Siłom Powietrznym ujawnienie wszystkich informacji na ten temat. Od tamtego czasu kilkoro wysoko postawionych wojskowych zdecydowało się zabrać w tej sprawie głos. Był wśród nich Sócrates da Costa Monteiro – minister lotnictwa w latach 1990-92 przyznający, że stacje radarowe regularnie odnotowywały obecność latających intruzów. Przyznał nawet, że otwierano do nich ogień, choć on uznawał to za ryzykowne zachowanie. Skoro obiekty te wydawały się zaawansowane technicznie, nie wiadomo, jaka byłaby ich odpowiedź na ostrzał – zauważył Monteiro, który również był świadkiem spotkania z UFO.

– W 1950 r., kiedy byłem kadetem i leciałem nad Barra da Tijuca (Rio de Janeiro) zobaczyłem coś, co przypominało balon. Potwierdził to mój nauczyciel, ale obiekt znikł za chwilę w niewytłumaczalny sposób. Potem w lokalnej gazecie pojawił się artykuł pt. „Latający talerz nad Barra de Tijuca”, gdzie wspominano, że UFO przeleciało w pobliżu widocznych na niebie samolotów, których piloci mogli je zauważyć. Chodziło o nas.

Prezydenci Iranu, USA i Meksyku także widzieli UFO

Fernando Henrique Cardoso nie jest jedynym prezydentem, jaki otwarcie przyznał, że był świadkiem spotkania z UFO. Najwięcej emocji wzbudzały od zawsze relacje amerykańskich przywódców, z których kilku miało podobne doświadczenia. Rzadko mówili o tym jednak publicznie. Jedynym otwarcie opowiadającym o swojej niecodziennej obserwacji był sprawujący urząd w latach 1977-81 Jimmy Carter – laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2002 r. Do zdarzenia doszło w 1969 r. w trakcie kampanii o fotel gubernatora Georgii. Podczas spotkania z członkami organizacji dobroczynnej w mieście Leary, Carter usłyszał komentarze o dziwnym zjawisku na niebie.

„Nagle ktoś spojrzał w górę i powiedział: ‘Patrzcie na zachód!’. Pojawiło się tam jasne światło. Wszyscy je widzieliśmy. Światło zbliżało się i było niedaleko, potem zatrzymało się, choć nie potrafię dokładnie określić, w jakiej odległości. Zawisło nad sosnowym lasem, a potem zmieniło kolor na niebieski, następnie czerwony, by znowu wrócić do bieli. Wszyscy próbowaliśmy ustalić, co to mogło być, ale odleciało” – mówił.

Carter był mocno poruszony tamtym zdarzeniem, o którym opowiadał podczas różnych wystąpień.

– Nie śmieję się z ludzi mówiących, że widzieli UFO, bo sam je widziałem i była to najdziwniejsza rzecz, z jaką miałem do czynienia – przyznał.

Oprócz niego „latające talerze” mieli spotkać także prezydenci John F. Kennedy i Ronald Reagan, który znany był z zainteresowania zjawiskiem UFO.

„Leciałem samolotem i kiedy wyjrzałem przez okno, zobaczyłem to białe światło. Leciało, zygzakując. Zapytałem pilota, czy kiedyś coś takiego widział, a on zaskoczony odparł, że nie. ‘Lećmy za tym’ – powiedziałem. Śledziliśmy obiekt przez kilka minut. To było jasne białe światło. Nad Bakersfield nagle, ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, obiekt wystrzelił prosto w niebo. Po wylądowaniu opowiedziałem o wszystkim Nancy” – mówił Reagan.

Niezidentyfikowany obiekt obserwował także meksykański prezydent Luis Echeverría Álvarez (pełniący urząd w latach 1970-76). Do zdarzenia doszło w mieście Cuernavaca (stan Morelos) w centralnej części kraju. UFO obserwowała również żona prezydenta oraz towarzysząca im choreograf Amalia Hernándes. „To wyglądało jak ‘oświetlony długopis’. Przypominało coś, co ufolodzy nazywają statkiem-matką. Pojawiło się na horyzoncie i spowodowało awarię prądu w całym mieście” – relacjonował dziennikarz Pedro Ferriz, któremu prezydent opowiedział o zdarzeniu.

Jeszcze ciekawsza była opowieść Hasana Rouhaniego, który od 2013 r. jest prezydentem Iranu, a wcześniej pełnił inne ważne funkcje w administracji państwowej. W 2017 r. w sieci pojawiło się nagranie, gdzie Rouhani opowiada o bliskim spotkaniu z UFO, które przeżył jako dziecko. Było to około 1955 r. w mieście Sorche w północnej części kraju. Świecący obiekt miał wylądować w pobliżu meczetu. Rouhaniemu zdawało się, że widzi kogoś w środku, jednak pojazd, kształtem przypominający sześcian o boku długości ok. trzech metrów, szybko wzniósł się w powietrze i zaczął oddalać. Przyszły prezydent śledził go przez kilkaset metrów, aż zupełnie stracił go z oczu. Jak przyznał, nie miał pojęcia, z czym się spotkał, ale na pewno nie było to przewidzenie.

źródło: onet.pl
Wspomóż nasz rozwój i Udostępnij:

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o