Wirus Ebola – przygotowana depopulacja świata

Około 400 ludzi nauki z teksańskiej Akademii Nauk odpowiedziało długotrwałą owacją na stojąco na wykład wygłoszony w dniu 3 marca 2006 przez niejakiego dr Erica Pianka, który zasugerował wykorzystanie zmutowanego wirusa Ebola do unicestwienia 90 proc. ludzkości na Ziemi.

Inny teksański naukowiec, który opisał później to zdarzenie stwierdził:

„Obserwowałem ze zdumieniem jak kilkuset członków Texas Academy of Science wstaje z miejsc i owacyjnie przyjmuje mowę, w której [Pianka] entuzjastycznie opowiedział się za eliminacją 90 proc. populacji Ziemi za pomocą wirusa Ebola zdolnego rozprzestrzeniać się w powietrzu”.

Tenże Pianka wygłosił wkrótce potem (31 marca 2006) odczyt dla studentów uniwersytetu St. Edwards w Austin w stanie Texas oraz zaproszonych na tę okoliczność ich rodziców, w którym stwiedził, że dla Ziemi będzie lepiej, jeżeli 90 proc ludzkości poniesie śmierć. Miał on wówczas wręcz powiedzieć, że

„Każdy z was, który chce przeżyć, musi pogrzebać 9-ciu innych”.

Co więcej, Pianka miał sam określić swoje wystąpienie jako „doomsday talk”, tj. jako przemowę zapowiadająca powszechną, apokaliptyczną załadę.

Jeden ze zwolenników doktora Pianka miał potwierdzić, iż „ma on nadzieję, jeśli można się tak wyrazić, że wkrótce wirus Ebola, który obecnie atakuje ludzi, ale rozprzestrzenia się przez krew, skrzyżowany zostanie z analogicznym wirusem Ebola atakującym małpy, który rozprzestrzenia się w powietrzu aby stworzyć rozprzestrzeniający się w powietrzu wirus atakujący ludzi”. „Jest on radykalnym myślicielem. Myślę, że opowiada się on za śmiercią całej istniejącej populacji ludzkiej z wyjątkiem 10 proc.! Przy całym ryzyku, że zabrzmi to zbyt radykalnie, sądzę, że ma on słuszność”.

Zapoznajmy się zatem z owymi „słusznymi” poglądami dr Pianki:

Transkrypt nagrania audio wykładu wygłoszonego przez dr Eryka Pianka w Texas Academy of Science 3 marca 2006

Uwaga: Nagranie audio składa się z dwóch części: 1. część stanowi zapis z samego wykładu, 2. część, to pytania i odpowiedzi. Wyrażenia niepewne co do ich faktycznego brzmienia, w angielskiej wersji oryginalnej, lub niezbędne ze względu na zrozumiałość tłumaczenia na język polski, ujęte są nawiasach kwadratowych.

Część I. Wykład

(…) Uzyskaliśmy środek w 90 proc. śmiertelny dla ludzi, rozprzestrzeniający się w powietrzu. Pomyślcie o tym.

Obecnie, jak dotąd, było ciągle w dół, i w dół, i w dół. Zacznijmy w górę. Ale nie możemy posunąć się „w górę” zbyt daleko.

Aldo Leopold jest jednym z największych ekologów wszechczasów. Był on naprawdę pierwszym biologiem zachowania [naszej planety].

A oto cytaty z prac Aldo. Jeśli nie czytaliście jego „Sand County Almanac”, zachęcam was do tego.

Było to opublikowane przez jego dzieci już po jego śmierci [niewyraźne] zbiór krótkich opowiadań, które oni zebrali i połączyli w całość. To naprawdę mocna książka. Sprawiła, że czytając ją, płakałem.

Mówi on tam, że etyka ziemi przemieni rodzaj homo sapiens ze zdobywcy w służącego…

{Książka ta] sprawia, że my zaczynamy [właściwie] szanować naszych członków i szanować naszą wspólnotę i szanować inne rzeczy na tej ziemi.

Teraz to wynika z podręcznika biologii zachowania [planety].

Aldo nie napisał tego. Ale etyczna [kon-]sekwencja książki Aldo jest właśnie taka.

I tu możemy zobaczyć coś, co jest nam znane: nas siebie samych – troszczymy się o pieniądze, o majątek, i być moze jestesmy nieco altruistyczni w stosunku do naszych braci, sióstr, wujków i ciotek.

I myślę, że gdybyśmy cofnęli się 2,000 [sic!] lat wstecz, kiedy żyliśmy w jaskini, mielibyśmy te grupki społeczne – plemiona – gdzie każdy znał każdego, spotykalibysmy się jaskiniach, które byłyby jak ta sala i starsi ludzie opowiadaliby historie, z których uczyłyby się młode osobniki. I byłby tam pewien stopień altruizmu i szacunku, wzajemnego szacunku.

Teraz doszliśmy do punktu, gdzie mamy naród i grupy religijne i jesteśmy w niezgodzie w obrębie samej Ameryki. Podział 50 na 50 między demokratami i republikanami.

Pójdźmy nieco dalej i pomyślmy o ludziach innych [ras] i o innych narodach.

Nie postępujemy z nimi zbyt właściwie.

A co z innymi świadomymi zwierzętami? Naszymi najbliższymi krewnymi są szympansy i goryle.

W Afryce polują na goryle, które są na granicy wytępienia i oni jedzą je – nazywają to „mięsem z buszu”.

Poddajemy szympansy wszelkiego rodzaju badaniom w laboratoriach, aby stworzyć farmaceutyki, które mogą nam pomóc.

Zawsze dziwi mnie, jak czulibyśmy się, gdyby naturalna selekcja nie obrała tej drogi, jaką przyjęła, i gdyby w rzeczywistości to szympansy i goryle były gatunkami nadrzędnymi względem nas i gdyby traktowały nas w taki sposób, jak my je teraz. Myślę, że traktowałyby nas właściwie.

I wreszcie, jeśli będziemy iść dalej i mówić o innych gatunkach – i wreszcie o całej Ziemi.

I to jest punkt, w którym wszystko się koncentruje. I my nie możemy uciec od tego. Przynajmniej nie wydaje się, abyśmy byli do tego zdolni.

Teraz jest to głos wołającego na puszczy. Został on przez wszystkich zignorowany.

Herman Daly, który napisał cztery książki na temat stabilnej (steady-state) ekonomii „Poza wzrostem – Ekonomia zrównoważonego rozwoju” (Beyond Growth: The Economics of Sustainable Developement). To on wypracował te określenia.

A co do zównoważonego rozwoju, na początku sądziłem, ze to jest połączenie przeciwieństw… one nie mogły być… to było niemożliwe.

Ale on ma na myśli coś nieco innego. On pod tym pojęciem rozumie używanie zasobów odnawialnych i opuszczenie Ziemi w tym stanie, w jakim na nią przybyliśmy – wszyscy razem i każdy z nas z osobna. Co oznacza kontrolę nad populacją.

Powinniśmy mieć przyrodzone prawo do reprodukcji ale nie nadprodukcji.

Musimy zmienić nasz system podatkowy, żebyśmy byli opodatkowani od posiadanych dzieci, a nie od zysku. [Aplauz.]

We need to change our tax system so that you’re taxed for having kids rather than getting a reward.

Daly jest przez czołowych ekologów completnie ignorowany. Oni wszyscy idą tym samym torem: wzrost, wzrost, i jeszcze raz wzrost – jak w piramidzie Charlesa Ponzi’ego.

Nie wolno nam tego robić.

Pomyślcie o tym, kiedy słyszycie, gdy politycy mówią: „Będziemy rozwijać gospodarkę”. Pieniądz to dług. Dług z tytułu wzrostu gospodarki musi wzrosnąć. To, co robiliśmy w wydatkach w ostatnich 4, 5, 6 latach jest to wpędzanie w dług naszych wnuków i ich wnuków. Oni nigdy nie będą w stanie tego odrobić.

Jeśliby Japonia wezwałaby do spłaty wszystkich tych dolarów amerykańskiego długu, Ameryka poszłaby na dno. To może zdarzyć sie w każdej chwili.

Oto inny rodzaj odwrócenia. Wreszcie Dennis Meadows został poproszony o napisanie tej książki – by zrobić studium – stosując ekologię systemową – to było zanim nastały komputery osobiste i uczynił to (dopiero) w 1972 r. i książka ta została nazwana „Granice rozwoju” (Limits to Growth).

A póżniej w 1992 r. on wraz z innymi współautorami, napisał książkę „Poza granicami” (Beyond the Limits) i pokazał w niej, że my przekroczyliśmy już próg wytrzymałości.

Wtedy zatrudnił on swą córkę, Donellę, by dokonała aktualizacji książki po 30 latach od czasu opublikowania. Książka ta wyszła kilka lat temu. Donella już nie żyje, ale była ona największą optymistką ze wszystkich, którzy napisali tę książkę. Można przekonać się o tym w napisanym przez nią rozdziale na samym końcu książki, gdzie ona mówi o tym, co moglibyśmy zrobić, gdybyśmy tylko mieli wolę…

Wracając do Meadows’a, oceniał on, że [już] ok. 1978 przekroczyliśmy maksymalną liczbę ludzi, którą Ziemia może wyżywić. Do tamtego momentu mogliśmy mieć jeszcze świat zrównoważony, ale obecnie jest nas o 20 proc. za dużo.

Myślę, że w rzeczywistości jest znacznie gorzej. Nie osiągnęlibyśmy [liczby] 6,5 mld, gdyby nie było tych wydatków na paliwa kopalne, na rolnictwo, żeby wyżywić te hordy ludzkie na całej Ziemi. Ale paliwa kopalne kończą się. Więc sądzę, że moglibyśmy obciąć tę liczbę do, powiedzmy, 2 mld, co byłoby jakieś 1/3 ludzi na Ziemi.

To liczba pochodząca jeszcze z książki Beyond the Limits Meadows’a (1992) i wtedy już byliśmy „w tym punkcie”, a obecnie jesteśmy poza „tym punktem”. Zaczynamy doświadczać światowego kryzysu naftowego i odczuwamy go za każdym raziem, kiedy tankujemy paliwo do swojego samochodu.

Oto najbardziej optymistyczna wizja: że my nie doświadczymy załamania.

Ale to jest to, co nadchodzi. I po tym jak ludzka populacja załamie się, będzie nas o wiele mniej. Żywności coraz mniej. Poziom zanieczyszczeń spada, co będzie korzystne. Ale nie będzie za bardzo skąd brać. Nasi potomkowie będą skłonni przeklinać nas za tę całą zabawę, w której braliśmy udział, za to wystawne przyjęcie, które sobie wyprawiliśmy, i naprawdę polecam książkę Richarda Heinberga „Przyjęcie skończone: ropa naftowa, wojna i los społeczeństw przemysłowych” (Party’s Over: Oil. War and the Fate of Industrial Societes). Ten człowiek myślał głęboko o tych sprawach.

[Książka] „Koniec ropy naftowej” (The End of Oil) jest też dobra, ale nie wszędzie tak dobra jak „Przyjęcie skończone”.

Dawniej byli mądrzy ludzie – John Stuart Mill podjął w 1858 r. temat biznesu wzrostu, wzrostu, wzrostu. I powiedział wtedy, iż sądzi, że systemy stabilne, stacjonarne (stationary systems) mają sens. Takie, w których nie ma balonów zadłużenia, które kiedyś pękną, czyli takie, w których trzeba kiedyś zbankrutować.

Powiedział, że nie sądzi, żeby ludzie musieli piąć się na szczyt, walczyć między sobą, prowadzić z innymi walkę o zasoby. Że jeśli potrafilibyśmy po prostu żyć w stabilnym świecie, gdzie nie trzeba ciągle rozwijać się, i który nie były oparty na tym ciągłym wzroście: wzrost, i wzrost, i wzrost. Że moglibyśmy pracować nad doskonaleniem sztuki życia,i moglibyśmy stawać się lepszymi istotami ludzkimi.

A to są rzeczy, o których Donella Meadows mówi na końcu ksiązki „Limits of Growth”.

Część II. Pytania i Odpowiedzi

Głos z sali: … nierozprzestrzenia się, ale po pańskim wystąpieniu widzę te sprawy w całkowicie inny sposób [Śmiech.]

Pianka: Wie pan, ptasia grypa jest również dobra. [Śmiech.]

Pytanie: … Czy ma pan nadzieję na tzw. dobrowolne… Czy jest pan zaangażowany w próbę projektu…

Pianka: Rzeczywiście, naprawdę mam taką nadzieję. Myślę, że powinniście udać się na Marsa, co wciąż możecie zrobić. Kilku z was, dzielnych pionierów… powinno znaleźć się na statku kosmicznym w drodze na Marsa. Będziecie tam musieli wybudować sobie cieplarnię, aby wytworzyć swoje własne [śmiech] sto stopni [Fahrenheita], jakimś kosztem. Myślę, że powinniście wziąć ze sobą Bibliotekę Kongresu na DVD, tak że kiedy zamkniecie się w tym swoim azylu, gdzieś w Kosmosie znajdzie się cząstka zapisu o tym, co stało się na Ziemi. I myślę, że w tym nowym projekcie [cywilizacyjnym] książki, czytane dzieciom w przedszkolu, będą mówiły: „Gwałt wobec Ziemi, traktujmy naszą [nową planetę] nieco lepiej”. Ale nie myślę, że możemy [dalej niezrozumiałe].

Pytanie: Nie sądzę, abyśmy jako słuchacze dokładnie reprezentowali całe społeczeństwo. [Śmiech]. Jakiego rodzaju przyjęcia doświadczył pan, kiedy przedstawiał pan te poglądy innym słuchaczom, spoza naszego kręgu?

Pianka: Mówię do przekonanych! [Znaczny śmiech.] [Nie zamierzamy być w zgodzie ze wszystkimi], zdaję sobie z tego sprawę. Ale musimy mówić to tym, którzy się z nami nie zgadzają. To jest nasze — prawdziwe wyzwanie.

Kiedy rząd mówi ludziom, żeby schowali głowy w piasek i udawali, że wszystko jest w porządku, wtedy przekonywanie nie jest łatwe. Rząd po prostu okłamuje ich, a oni to kłamstwo akceptują.

Pytanie: Mam podobną kwestię. Co możemy zrobić, ażeby rozwiązać ten problem? To wszystko musi zejść z poziomu polityki z uwagi na sposób, w jaki zbudowane jest ludzkie społeczeństwo, takie, w którym ludzi reprezentuje rząd.

Pianka: Politycy z takimi poglądami nie mogą wygrywać wyborów. Nigdy nie potrafiłem ubiegać się o jakiś urząd. [Śmiech] [Niezrozumiałe] [Śmiech.] Aby wygrywać, powinni oni przynosić dobre wiadomości, a oni oszukują siebie i oszukują na wszelkie sposoby społeczeństwo, ażeby utrzymać się przy władzy. Nawet Al Gore, który napisał książkę na temat środowiska, nigdy nie zmierzył się z przedmiotem przeludnienia. Żaden polityk tego dotąd nie uczynił.

Pytanie: [Niezrozumiałe]

Pianka:… Odbywa się oszustwo. Można płacić w Chinach i mieć jeszcze więcej. Ale to jest rozwiązanie, które jest teoretycznie możliwe. Nazywam je rozwiązaniem Jasia Anty-Fasolki (tu: Johnny Anti-AppleSeed). Zamiast być przeklinanym za nasżą płodność, wolę błogosławić naszą niepłodność. Obecnie mogłoby to nastąpić w sposób naturalny, z powodu spadku jakości męskiej spermy z powodu plastików i estrogen… [niezrozumiałe].

Ale szereg lat temu pytałem o to fizjologa od reprodukcji. Spytałem go: „Czy potrafilibyście stworzyć molekułę, związaną z DNA, którą moglibyście sterować tak, aby wyłączyć reprodukcję i wysterylizować ludzi?” A on odpowiedział, że teoretycznie możnaby to zrobić. A ja powiedziałem: dobrze, a jeślibyście moglibyście, to czy moglibyście także stworzyć antidotum, które mogłoby odblokować to w ciągu kilku sekund? A on odpowiedział, że tak, to prawdopodobne. I to jest to, czego potrzebujemy. Musimy wysterylizować wszystkich na Ziemi [śmiech] i stworzyć antidotum dostępne w sposób wolny każdemu, kto chce na to zapracować.

Natychmiast osiągnęlibyśmy odpowiedzialne rodzicielstwo. Żadnych błędów młodości, żadnych niechcianych dzieci. Chcesz dziecka? Musisz zapracować i masz na to tylko kilka sekund. [Długotrwały smiech.]

(…)
Pytanie: Ludzie wykształceni zdają się mieć mniej dzieci.

Pianka: Słusznie, słusznie. Zdecydowanie, inteligentni ludzie mają mniej dzieci. Myślę [niezrozumiałe] na to wskazał. Powiedział, że ci, którzy nie mają świadomości na temat Ziemi zamierzają odziedziczyć Ziemię, gdyż ci, którzy dbają (o Ziemię) płodzili mniej dzieci, a ci, którzy nie dbają, płodzili więcej dzieci. A więc zamierzamy [zmienić…] niedbałość. I myślę, że tak się prawdopodobnie stanie. Myślę, że z tego samego powodu spadną również współczynniki inteligencji.

Prowadzący: Myślę, że zamierzam [niezrozumiałe] na tym. Jeśli chcielibyście porozmawiać z dr Pianka później [niezrozumiałe].

[Długotrwała owacja na stojąco]

Komentarz:

Z powyższego przemówienia, wspartego bogatą literaturą z gatunku „ratujmy Ziemię”, wyłania się wizja zagrożenia świata przeludnieniem, mogąca swoją sugestywnością trafiać wielu osobom do przekonania, czy raczej do ich wyobraźni. Dr Eric Pianka chętnie porównuje ludzkość do kultur mikrobów hodowanych przez biologów w laboratoriach, które to mikroby rozwijają się, jak powiada, aż do naturalnych granic, lub do momentu, gdy inny rodzaj bakterii nie uczyni z nich podłoża dla swego rozwoju. Możnaby rzec: po walce ras, walce klas, mamy obecnie zgoła walkę biokultur. Porównaniu temu towarzyszą zazwyczaj prezentacje w technice PowerPoint pokazujące, jak to epidemia zarażania Ziemi ludzkim bakcylem ogarnia w coraz szybszym tempie cały ziemski glob. Do tego można by jeszcze dołączyć obrazowe wykłady o właściwościach matematycznej funkcji wykładniczej. Tyle tylko, że to wszystko nie musi mieć wiele wspólnego z prawdą obiektywną.

Odpowiedź na stawiane przez dr Eryka Pianka argumenty z pewnością nie jest prosta i wymaga zaangażowania się w tę dyskusję niezależnych specjalistów różnych specjalności. Nie wystarczy oburzać się zbrodniczą wymową przedstawionej przez Piankę wizji świata i człowieka w tym świecie. Należy jeszcze przedstawić stosowne kontrargumenty, wizję znacznie bliższą stanowi rzeczywistemu. Już na pierwszy rzut oka taka możliwość rysuje się dość realnie. Może na przykład dość łatwo okazać się, iż faktyczną przyczyną niepokoju wielu ludzi jest zafascynowanie się potęgą… matematycznej funkcji wykładniczej.

Jeśli chodzi o sugestywne porównania z zakresu mikrobiologii w tym miejscu należałoby może wspomnieć, iż w latach 30-40 ubiegłego stulecia żyła w Europie w sporej liczbie grupa etniczna, uznana w pewnym momencie przez klasę rządzącą za wysoce groźnego wirusa, działającego na szkodę cywilizacji, na podłożu której owa grupa bez większych ograniczeń się rozwijała. Jak wiemy teoria ta zaowocowała wkrótce obozami śmierci, tak iż po dziś dzień fakt ten pokutuje w owej grupie etnicznej w postaci plemiennej para-religii zagłady.

Słyszymy w pewnym momencie, iż dzięki etyce zachowania planety ludzkość ma cofnąć się o 2,000 lat wstecz, czyli zlikwidować doszczętnie cywilizację chrześcijańską. Wreszcie w końcu pojawia się niebagatelna kwestia: kto odziedziczy ziemię: czy ci, co ją napełniają, czy też ci, którzy ją zamierzają spustoszyć. Jak widać, nie są to bynajmniej sprawy błahe, dla niektórych mogą to być zagadnienia wręcz najwyższej wagi. Toteż zważywszy dociekliwość oraz osobistą niebywałą inwencję dr Pianki co do „technicznych” możliwości molekularnego sterowania płodnością całej ludzkości, znacznie prawdopodobniejsze stawałoby się zamówienie u genetyków owego tak bardzo obiecującego rozprzestrzeniającego się w powietrzu wirusa Ebola atakującego człowieka, nie czekając, nie wiadomo jak długo, aż się on samorzutnie wytworzy. Nie ma chyba wątpliwości, że gdyby dr Pianka był specjalistą od inżynierii genetycznej a nie od gadów i płazów, taki wirus od dawna byłby faktem.

Metafory i parabole na gruncie nauki okazują się być niekiedy nad wyraz zabójcze. Skądinąd mogą one także doprowadzić do takiego oto wniosku, że najgroźniejszymi bakcylem, jaki ludzkość w swoim rozwoju dotąd napotkała, jest właśnie wirus Pianka z jego walką biokultur o ostateczne zapanowanie na Ziemi i nie mniej zabójczym, postdarwinistycznym ekologizmem.

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

One thought on “Wirus Ebola – przygotowana depopulacja świata”

  1. Już jest szczepionka na ebole… Ale nie wiadomo co te zje*y z USA wymyślą…,

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.