Wojna 10 km od Mariupola. Ostrzał artyleryjski było słychać głośno i wyraźnie

Wojna Ukraina MariupolPod Mariupolem, bojownicy Noworosji dotrzymali swoje słowo odnośnie planu zawieszenia broni, o którym informowano jeszcze w środę. Ich pozycja była jasna – nie mają zamiaru wstrzymywać działań bojowych.

W czwartek około południa w Mariupolu można było wyraźnie usłyszeć odgłosy ostrzału artyleryjskiego. Trwał z przerwami około dwie godziny.

Z posterunku na drodze wylotowej w kierunku Nowoazowska było wyraźnie widać słupy dymu od eksplozji. Sytuacja nerwowa. Wokół rozlokowało się sporo żołnierzy ochotniczego batalionu Azow, który stacjonuje w mieście, oraz żołnierze z oddziałów straży pogranicznej.

– Atakują nas czołgami, ostrzeliwują artylerią! Poroszenko – gdzie są obiecane czołgi?! Czym mamy się bronić?! – wykrzyczał do kamer jeden z żołnierzy batalionu Azow.,

Wojna Ukraina MariupolOstrzał artyleryjski trwa zaledwie 10 minut jazdy rowerem stąd. Mimo to życie miasta toczy się dalej

Walki na wschód od Mariupola

Według niego szanse są nierówne, w posiadaniu batalionu są tylko ręczne granatniki przeciwpancerne, a podejść na odległość strzału się nie udaje. Tym niemniej pojawiły się niepotwierdzone informacje o zniszczeniu kilku czołgów przez ukraińskich żołnierzy.

Jedno jest pewne, bój miał miejsce około 10 -15 km od Mariupola. Zniszczona została wysunięta ukraińska pozycja w okolicy wsi Szyrokino położonej nad wybrzeżem Morza Azowskiego. Świadkowie mówili o ostrzale artyleryjskim na północ od tego miejsca, w okolicy wsi Bezimenne.

Wojna Ukraina MariupolUkraińscy żołnierze pod Mariupolem

Informacje o oddziałach bojownikach wspieranych przez czołgi potwierdzili dziennikarze, którzy przed południem trafili na ich kolumnę na zachód od Nowoazowska. W kolumnie było kilka nowoczesnych czołgów z dużą liczbą dobrze wyposażonych żołnierzy z naszywkami Noworosja, na czołgach również flagi Noworosji.

Żołnierze ukraińscy po ostrzale i walce zostali zmuszeni do opuszczenia pozycji w pobliżu Szyrokino. Oficjalnie przedstawiciele Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy oraz sztabu twierdzili, że bojownicy wraz z rosyjskimi żołnierzami dokonali rozpoznania walką, ale samemu miastu nic nie zagraża.

Gubernator, a po nim Grad

Około 15.30 na posterunek wschodni w Mariupolu przyjechał gubernator obwodu donieckiego Serhij Taruta. Bez kamizelki kuloodpornej, za to jak zwykle w nienagannym garniturze przekonywał, że miasto się broni, a sytuacja jest pod pełną kontrolą. Innego zdania byli niektórzy żołnierze batalionu Azow.

– Taruta, gdzie są czołgi – krzyknął jeden z żołnierzy do przechodzącego obok gubernatora.

Wszystko przycichło i wydawało się, że na tym się skończy. Jednak w pewnej chwili poszła wyraźna seria wybuchów.

– Grad! Grad! Chować się – zaczęli krzyczeć żołnierze.

Nie wiadomo w jakiej odległości od nas upadły pociski, ale zapanowała panika. Do samochodów rzucili się dziennikarze, samochody z żołnierzami ruszyły szybko z okolic posterunku. Znów zapadła cisza.

Mieszkańcy przeciw wojnie, i za Ukrainą

Tymczasem w centrum Mariupola zebrali się mieszkańcy, aby pod flagami Ukrainy zaprotestować przeciw wojnie i jednocześnie poprzeć jedność terytorialną Ukrainy. Przyszły całe rodziny, powyżej tysiąca osób. Niektórzy w wyszywanych koszulach, wielu trzymało ukraińskie flagi.

Kiedy kończył się mityng, około godz. 19 lokalnego czasu, dało się słyszeć jeszcze dłuższą serię eksplozji Gradu dobiegającą ze wschodu. Kiedy dotarliśmy po zmroku na wschodnie obrzeża miasta, zobaczyliśmy w odległości około 4 kilometrów rezultat ostrzału – w dali widać było duży pożar.

-Dokąd oni jadą? – pytają nas ludzie na przystanku, wskazując na odjeżdżająca na zachód kolumnę ukraińskich żołnierzy.

Wojna Ukraina MariupolWjazd do Mariupola jest strzeżony przez uzbrojonych mężczyzn. Mimo zawieszenia broni, sytuacja nadal jest napięta

Ludzie się boją, że ukraińska armia zostawi ich samych

– Jeśli trzeba będzie, to sami będziemy bronić przed Rosjanami nasze miasto – zapowiada stojąca obok kobieta.

Paniki wśród ludzi nie widać, raczej ciekawość, i ewentualnie złość. Niektórzy nie wiedzą co mają robić. Niestety, pewne działania w mieście sprzyjają chaosowi – na przykład ewakuacja wszystkich marketów ATB, które świecą teraz pustymi półkami. Trudno to zrozumieć, bo nawet w miejscach, gdzie separatyści przejmowali miasta, a wokół trwał ostrzał, większość sklepów zwykle pracowała.

Noc zapowiadała się na długą. Wojna, o której tu wszyscy rozmawiali tygodniami, i którą poczuli za czasów rządów Donieckiej Republiki Ludowej, teraz zbliżyła się bardzo do spokojnego niedawno Mariupola.

źródło: Gazeta Wyborcza Piotr Andrusieczko, Mariupol

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.