Francja: Kolejny zamach terrorystyczny. 84 ofiary, 100 rannych w tym 50 osób z zagrożeniem życia

Rozpędzona ciężarówka wjechała w tłum ludzi na promenadzie w Nicei na południu Francji – podała w czwartek wieczorem agencja Reuters. Lokalne media informują o co najmniej 84 zabitych, ponad 100 rannych, kilkanaście w stanie krytycznym. Prefektura w Nicei traktuje zdarzenie jako zamach terrorystyczny.

Do ataku doszło w czwartek wieczorem podczas miejscowych obchodów narodowego święta Dnia Bastylii.

Rozpędzony pojazd wjechał wtedy w tłum ludzi obserwujących pokaz sztucznych ogni na Promenade des Anglais. Na miejscu wybuchła panika.

Według prefektury w Nicei najprawdopodobniej nie był to wypadek, a atak terrorystyczny. Służby namawiają mieszkańców i turystów do pozostania w domach.

zamach terrorystyczny

Francuska telewizja BMF TV informuje ponadto o strzałach, jakie miały być słyszane w okolicy. Prawdopodobnie były one wymierzone w zamachowca, kierowca ciężarówki został zastrzelony.

Laurence Marie, lekarka ze szpitala pediatrycznego Lenval, powiedziała, że „wiele” dzieci przechodzi właśnie „poważne” operacje. W innych placówkach pielęgniarki nie miały czasu zapisywać dokładnych danych wszystkich rannych. W pośpiechu pacjentom po prostu nadawano kolejne numery.

W jednym ze szpitali dziennikarz agencji Reutera rozmawiał też z 20-letnią kobietą, która przedstawiła się jako Fanny. Razem z rodziną wybrała się w czwartek wieczorem na promenadę, by oglądać pokaz fajerwerków z okazji święta państwowego 14 lipca. – Wszyscy byli bardzo radośni, gotowi świętować całą noc – wspomina.

– Kiedy tylko zaczęliśmy iść po końcu pokazu fajerwerków, zauważyłam ciężarówkę wjeżdżającą na chodnik. Jechała bardzo szybko i zygzakowała. Najpierw pomyślałam, że kierowca nie wie, że droga jest zamknięta dla ruchu. Potem zauważyłam jednak ludzi leżących na ziemi i zdałam sobie sprawę, że to mógł być atak – relacjonowała Fanny.

– Na szczęście mój brat, moja mama i ja czujemy się dobrze, ale niektórzy z naszych przyjaciół nie mieli takiego szczęścia. Właśnie ich operują. To bardzo ciężkie, straszna trauma – dodała 20-latka.

„Wyniósł potrąconą koleżankę, która nie mogła już się ruszyć”

Dramatyczny opis zamachu zamieścił w sieci dziennikarz Damien Allemand z lokalnej gazety. – Widziałem ciała latające jak kukły. Zmroziło mnie. Pierwsi na pomoc ruszyli ratownicy z plaży. Przynieśli wodę dla rannych i ręczniki, którymi nakrywali tych, dla których nie było już nadziei – opisywał Francuz.

Traumę przeżył również 29-letni Marco de Feo z Mediolanu, który wraz z czwórką znajomych przyjechał do Nicei turystycznie. Jedna z jego koleżanek nie miała szczęścia i znalazła się na drodze zamachowca. – Kątem oka dostrzegłem ciężarówkę skręcającą na bulwar i jadącą szybko w naszym kierunku. Ja na szczęście zobaczyłem ją na tyle wcześnie, że udało mi się uskoczyć, ale nasza koleżanka została potrącona i upadła na ziemię – wspomina Włoch. – Uciekliśmy na plażę, a potem schroniliśmy się jakimś hotelu. Jeden z kolegów wrócił tam i wyniósł potrąconą koleżankę, która nie mogła już się ruszyć ani mówić, ale ciągle oddychała. Karetka zabrała ją do szpitala – kończy 29-latek.

W relacji dla „Guardiana” wypoczywający w Nicei Brytyjczyk John Curtis stwierdził, że miał wraz żoną szczęście, bo w momencie zamachu już wychodzili z promenady i byli na samym końcu obszaru zamkniętego dla ruchu samochodów i wypełnionego przez pieszych. Pomimo tego oboje zostali porwani przez tłum uciekających ludzi. – Nigdy nie widziałem takiej paniki – opisuje Brytyjczyk.

zamach terrorystyczny

zamach terrorystyczny

zamach terrorystyczny

zamach terrorystyczny

Źródło: reuters, pap, tvn24
Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

One thought on “Francja: Kolejny zamach terrorystyczny. 84 ofiary, 100 rannych w tym 50 osób z zagrożeniem życia”

  1. To tylko warstwa zwierzchna, widzicie to co się stało a nie jakie były tego przesłanki.Chcecie pomóc, zainwestujcie swój czas na głębokie wyjaśnienia.

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.