W zaświatach czekają na nas zmarli bliscy?

Ludzie, którzy przeszli śmierć kliniczną mówią, że po pokonaniu słynnego „tunelu ze światłem na końcu” ujrzeli zmarłych członków rodziny, którzy wyglądali jakby toczyli w zaświatach normalne dalsze życie. Czy tego typu zdarzenia dają nadzieję na to, że kiedyś znowu spotkamy się z bliskimi, którzy odeszli?

smierc kliniczna

W 1987 r. 26-letnia wówczas Anna Dulemba z Jastrzębia Zdroju – żona i matka, doznała nagłych boleści w prawym dolnym kwadrancie brzucha. Lekarz uznał, że to konsekwencja zatrucia i zrobił jej zastrzyk. Nic to nie pomogło i nocą musiano zawieźć ją do szpitala, gdzie pani Anna niespodziewanie „wyfrunęła z siebie”, zauważając, że stoi koło szpitalnego łóżka.

„Patrząc na to moje biedne ciało usłyszałam nagle głos dobiegający jakby zza okna. ‘Pofrunęłam’ w stronę tego głosu, przenikając przez szybę. Wszędzie było ciemno, aż nagle znalazłam się w krainie pełnej słońca i pięknych kwiatów. Tym, który mnie wołał, okazał się mój nieżyjący ojciec. Miał na ręku półtoraroczne dziecko, w którym rozpoznałam swojego braciszka. Urodził się dużo wcześniej ode mnie i gdy miał rok i sześć miesięcy, zmarł. Słyszałam o nim od rodziców” – brzmiała relacja kobiety, którą w książce „Polskie życie po życiu” zamieścił Marek Rymuszko.

Pani Anna wspomniała, że bardzo radośnie zareagowała na widok ojca w zaświatach. Po chwili okazało się, że są tam też inni członkowie jej rodziny, choć wydawali się dziwnie przezroczyści. Kobieta zaczęła następnie prosić tatę, by pozwolił jej ze sobą zostać, ale on odpowiedział: „Musisz iść!” Wtedy nagle usłyszała, że znowu ktoś ją woła. Tym razem była to pielęgniarka. Pani Anna, nagle wyrwana z „tamtego świata”, otworzyła oczy, słysząc zdanie: „Myślałam, że już zadławiła się pani tą flegmą!”. Po dojściu do siebie dowiedziała się, że podczas akcji ratunkowej jej serce kilkakrotnie się zatrzymywało.

Na krawędzi śmierci

Spotkania ze zmarłymi bliskimi to jeden ze scenariuszy wizji, o jakich mówią ludzie, którzy znaleźli się w stanie śmierci klinicznej. Tzw. doświadczenia śmierci (od ang. near-death experiences, NDE) pojawiają się po zatrzymaniu krążenia – w momencie, kiedy z medycznego punktu widzenia pacjent jest martwy, a mimo to jego świadomość nadal funkcjonuje i penetruje obszary niedostępne normalnemu postrzeganiu. Od kilku dekad podobne doświadczenia stanowią obiekt zainteresowania neurologów, psychiatrów i parapsychologów.

NDE znane są ludzkości od dawna, być może od zawsze. Relację o doświadczeniu z pogranicza śmierci, które stało się udziałem żołnierza Era z Pamfilu, opisał Platon. Przez kolejne wieki o podobnych doznaniach dyskutowano jedynie w związku z religią. Dopiero w drugiej połowie XIX w., po narodzinach psychologii, ludzie zaczęli zadawać sobie pytanie, czy ludzka świadomość jest w stanie przetrwać śmierć. Liczne relacje o osobach, które, znalazłszy się na progu śmierci miały możliwość zajrzenia w zaświaty, zebrali członkowie założonego w 1882 r. brytyjskiego Towarzystwa Badań Parapsychicznych (SPR).

W czasach bardziej współczesnych, kiedy medycyna resuscytacyjna umożliwiła zawracanie pacjentów z progu śmierci, zainteresowanie NDE odnowił Raymond Moody – amerykański lekarz i pisarz, autor bestsellera „Życie po życiu” (1975), który był jak złamanie pewnego tabu. Książka ośmieliła osoby z doznaniami śmierci klinicznej do dzielenia się swoimi przeżyciami. Był to też symboliczny początek sporu między neurologami a parapsychologami, którego oś stanowi pytanie, czy „wizje przyśmiertne” są wytworem umierającego mózgu (swego rodzaju naturalnym mechanizmem łagodzenia zgonu) czy dowodem na aktywność świadomości po biologicznej śmierci organizmu.

Jednym z najnowszych przedsięwzięć badawczych na tym polu był Projekt AWARE (od ang. Awareness during Resuscitation, pol. Świadomość w czasie resuscytacji) koordynowany przez dr. Sama Parnię. Po przebadaniu 330 pacjentów, którzy przeszli śmierć kliniczną okazało się, że niemal połowa z nich przeżyła w tym stanie coś dziwnego. Oznaczało to, że po zatrzymaniu krążenia zachowali oni jakąś formę świadomości, a do najczęstszych doznań temu towarzyszących należały m.in. obserwacja „filmu życia”, wstąpienie w jasne światło czy spotkanie z nieżyjącymi bliskimi.

Kontakty dusz

Jedne z najciekawszych opowieści o kontakcie w czasie doświadczania śmierci z kimś, kto już nie żył pochodzą z opracowania „Wizje z łoża śmierci” (1926) autorstwa Sir Williama F. Barretta (1844-1925) – angielskiego fizyka, parapsychologa i współzałożyciela SPR.

Świadkiem pewnej poruszającej sceny była jego żona, Florence E. Barrett – lekarka w szpitalu dla matek w londyńskim Clapton. Historia dotyczyła pacjentki B., która urodziła zdrowe dziecko, ale z powodu ciężkiej wady serca lekarze nie dawali jej większych szans na przeżycie porodu. Lady Barrett wezwano do chorej, kiedy ta już żegnała się z życiem:

„Wyciągnęła do mnie rękę i powiedziała: ‘Dziękuję za to, co pani dla mnie zrobiła, za pomoc przy dziecku’. (…) Po kilku chwilach, kiedy inny lekarz wykonał niezbędne badania, pacjentka spojrzała na sufit sali, która była dobrze oświetlona, mówiąc: ‘Nie gaście świateł, robi się ciemno’. Rozumiejąc, co się dzieje, posłaliśmy po jej matkę i męża”.

Lekarka relacjonowała dalej, że w pewnym momencie twarz pani B. rozpromieniała. Umierająca zaczęła mówić, że widzi wspaniałe kolory i zbliżające się do niej postaci. Potem utkwiła wzrok w jednym miejscu, wybuchając płaczem i dodając, że widzi swojego nieżyjącego ojca.

„Cieszę się, że do niego idę. Jest tak radosny. Och, gdyby jeszcze przyszedł tu W. (mąż kobiety – przyp. aut.)” – mówiła.

Lady Barrett dodawała, że w pewnym momencie umierająca kobieta, trzymając w ramionach dziecko, zawahała się i zapytała nawet zjawę ojca, czy musi przejść z nim na „drugą stronę” i zostawić noworodka. Pacjentka B. żyła jeszcze przez ok. godzinę, zaś wizja towarzyszyła jej do końca.

Inna podobna historia pochodziła od Mary C. Clark z Highbury, która opisała Barrettowi swą rodzinną tragedię rozświetloną jednak promykiem nadziei. Otóż 25 grudnia 1923 r. zmarła jej niepełnosprawna córka Vida. W tym samym czasie w szpitalu położniczym leżała w ciężkim stanie jej druga córka, Doris. Ze względu na jej kondycję, matka zataiła przed nią śmierć siostry.

Kilka dni później nadszedł czas Doris. Czuwając przy jej łóżku, pani Clark opisała bardzo przejmującą scenę, kiedy dla jej córki najwyraźniej otworzyły się drzwi do zaświatów:

„Mówiła, że jest tam pięknie i jasno. ‘Nie widzicie chyba tego’ – powiedziała, a potem wbiła oczy w jeden punkt. (…) ‘Widzę ojca! Woła mnie. Jest tam tak samotny’ – mówiła. Rozmawiała z nim, kierując do niego słowa: ‘Idę!’, a mnie przekazując: ‘Jest już tak blisko!’. Potem nagle, z wielkim zaskoczeniem, wydusiła z siebie, że i Vida jest z ojcem”.

Nie udało się wyjaśnić, jak to się stało, że Doris zobaczyła w wizji siostrę, o śmierci której nie miała pojęcia.

Z „Polskiego życia po życiu” pochodzi wiele innych przykładów, które demonstrują, że scenariusze NDE są bardzo zróżnicowane, co rodzi wiele kontrowersji i pytań. Przykładowo, dorośli spotykani w zaświatach wyglądają często jak za życia. Ze zmarłymi dziećmi bywa jednak różnie. W niektórych wizjach pojawiają się one w wieku, w jakim odeszły (patrz przypadek pani Dulemby), w innych jako już dorośli ludzie.

Zdarzają się także oryginalne rodzinne spotkania, czego przykładem jest przeżycie pana Michała Palija z Krakowa, który w 1977 r., podczas pełnienia służby wojskowej, nagle poczuł się źle. Gorączkował, a zabrany do szpitala dostał zastrzyk, po którym zaczął wymiotować żółcią. Potem poczuł, że powoli „odpływa”.

„Czułem jak opuszcza mnie życie i wyglądało to tak jakbym się rozdwajał. Wisiałem gdzieś wysoko niczym chmurka, a jednocześnie widziałem siebie leżącego. Wspaniały widok. Było mi dobrze. Szybko zacząłem sobie przypominać różne twarze i zdarzenia; przesuwały się w mojej wyobraźni jak na filmie. Poznawałem swoich znanych i nieznanych przodków, wielu ludzi, rodzinę ojca. Dowiedziałem się, że dziadek nie był synem pradziadka (potem sprawdziłem – okazało się to prawdą)” – pisał mężczyzna, dodając, że nim wrócił do żywych odbył jeszcze duchową podróż po kilku miejscach na planecie.

Takie doznania, jak wynika z analiz innego badacza NDE – holenderskiego kardiologa Pima van Lommela, wpisują się na długą listę tego, czego ludzie doświadczają, będąc umarłymi. Zbadał on bowiem przypadki, kiedy pacjenci widzieli coś, mimo braku aktywności pnia mózgu. Wielu donosiło o odczuciu wszechogarniającej miłości lub jedności z wszechświatem. Inni nie spotykali zmarłych bliskich, tylko świetliste lub eteryczne istoty. Co ważne, dość powszechne były też doznania negatywne, przypominające wejście w „strefę mroku”. Rzadkość stanowiły natomiast wizje o charakterze religijnym…

Adi Gillner zszedł – jak sam o sobie mówi – na samo dno. Pomogła mu w tym flaszaka, której dno często oglądał, zwłaszcza że był mieszkańcem dworca kolejowego. Ciągi alkoholowe trwały po dwa, trzy tygodnie. Na skutek ciężkiego wypadku drogowego przeżył śmierć kliniczną – zobaczył wtedy progi Wieczności… Powrócił jednak na ziemię. Dziś unika nawet słodyczy z alkoholem, ma pracę, mieszkanie. Jego życie zmieniło się diametralnie. Tak nie dzieje się normalnie – jego przypadek dowodzi, że jest szansa dla każdego, ale… Zresztą, niech sam opowie jak do tego doszło…

Odejścia powroty cz 1/5 – Śmierć kliniczna – życie po życiu – Film dokumentalny lektor pl

Jak jest po tamtej drugiej stronie? Relacja osoby, która przeżyła śmierć kliniczną

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

2 thoughts on “W zaświatach czekają na nas zmarli bliscy?”

  1. co do tego szpiegowania to prawda jest takie coś sam kiedyś tak potrafiłem podczas coś w rodzaju ”medytacji” ale miała to i nie tylko to niewiedzieć czemu negatywne skutki na zdrowie fizyczne i dlatego przestałem z tym , a co do Bogów dóchów etc to jedna wielka niewiadoma można tumaczyć to fizycznie ale i tak na 100% pewności nikt raczej nie b ędzie miał jeszcze długo………

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...
  2. Nikt nie czeka, a wszystko się kończy i tyle . . .

    W chwili doznania wielkiego szoku lub śmierci klinicznej a potem powrót do normalnego życia ludzie ci mają otwartą czakrę tak zwane 3 oko, ktoś ich wspiera pilnuje daje natchnienie nakierowuje czasem mówi lub pokazuje obrazy, jedni nazywają to świadomość inni aniołem jeszcze inni bogiem a niektórzy potrafią to wykorzystać do jasnowidzenia lub szpiegowania Remote viewig , półkule mózgu człowieka mogą pracować niezależnie co czyni z człowieka maszynę robota pod kontrolą szyszynki w chwili stresu lub traumy człowiek ma dar widzenia więcej niż inni

    Służby wywiadu dużych mocarstw o tym wiedzą i wykorzystują to do szpiegowania bez sprzętu, tylko za pomocą ludzkiego umysłu (postrzeganie pozazmysłowe)

    Jeszcze nikt nie zagłosował.
    Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.