Zimą możliwe przerwy w dostawach prądu

Od tego, jaka pogoda będzie panować zimą, zależeć będzie czy Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) ogłoszą 20. stopień zasilania, a więc wprowadzą ograniczenia w przesyle prądu m.in. do naszych domów. Jaki typ aury może być najgroźniejszy?

brak pradu

Minionego lata, z powodu największej od lat suszy i rekordowych fal upałów, Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), po raz pierwszy od lat 80. ubiegłego wieku, ogłosiły 20. stopień zasilania. Oznaczał on przerwy w dostawach prądu podczas największego jego poboru. Problem szybko zażegnano, ale może on wrócić jak bumerang i to za kilka tygodni.

Stać się to może w najzimniejszym okresie w roku, gdy wielu z nas energii elektrycznej używa do dogrzewania swoich domów i mieszkań. W styczniu 2016 roku nałoży się na siebie kilka bardzo niekorzystnych czynników. Po pierwsze jest to jeden z najsuchszych miesięcy w roku, a to oznacza, że sumy opadów statystycznie powinny być najmniejsze.

brak pradu

Po drugie poziom wody w rzekach i zbiornikach może być najniższy, zwłaszcza podczas mrozów, gdy dodatkowo pokryje je lód, ograniczając dostępne możliwości chłodzenia bloków w elektrowniach. Po trzecie od 1 stycznia, zgodnie z nową dyrektywą unijną, wyłączone mają być najstarsze bloki, które emitują do atmosfery najwięcej szkodliwych gazów.

Po czwarte zaplanowano na ten czas liczne remonty bloków. Nie można też wykluczyć, że w którymś z nich wystąpi awaria i będzie konieczność jego wyłączenia. Jeśli więc dojdzie do takiej sytuacji, będzie też sucho, bezwietrznie i mroźno, to grożą nam wówczas przerwy w dostawach prądu i to w godzinach wieczornych, bo właśnie wtedy w okresie zimowym pobór energii elektrycznej jest największy, większy niż nawet w najgorętszym okresie lata.

brak pradu

W pierwszej kolejności prąd nie popłynie do odbiorów przemysłowych, a jeśli sytuacja będzie się pogarszać, ograniczenia dotkną także każdego z nas. Jak informują „Parkiet” i „Rzeczpospolita”, PSE prowadzi rozmowy z producentami energii, aby wyłączyli bloki z opóźnieniem, a remonty przesunęli na mniej newralgiczny okres. Jednak ostatecznie o tym czy będziemy mieli czym się ogrzać w najmroźniejsze zimowe wieczory i noce, zdecyduje pogoda.

Mamy więc jeszcze jeden powód, dla którego lepiej, aby sprawdziły się nasze prognozy sezonowe, zapowiadające trzecią z rzędu łagodną zimę z większymi niż zazwyczaj sumami opadów. Jeśli prognozy się sprawdzą, to wówczas zagrożenie zostanie przynajmniej w znacznym stopniu zażegnane.

źródło: TwojaPogoda

Jeszcze nikt nie zagłosował.
Proszę Czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.